"Zastraszanie i szantaż emocjonalny". Komisja potwierdza ustalenia TOK FM dotyczące sytuacji w szpitalu na Banacha

Były wicedyrektor największego szpitala w Polsce poniżał lekarzy, naruszał ich nietykalność, zastraszał podwładnych, a także nadużywał swoich uprawnień - to tylko niektóre ustalenia komisji antymobbingowej przy Warszawskim Uniwersytecie Medycznym. Sprawę blisko rok temu opowiedział w swoim reportażu dziennikarz TOK FM Michał Janczura.
Zobacz wideo

Dokładnie rok temu w TOK FM ukazał się reportaż Michała Janczury, w którym lekarze z II Kliniki Anestezjologii i Intensywnej Terapii w szpitalu przy Banacha w Warszawie oskarżali swojego szefa i wicedyrektora placówki o mobbing i molestowanie. Chodziło m.in. o zastraszanie młodych lekarzy, nękanie czy niestosowne żarty. Medycy przez kilkanaście miesięcy starali się zainteresować różne instytucje sytuacją w placówce - bez skutku. Wszystko zmieniło się w grudniu - po tym, jak lekarze zdobyli się na odwagę i opowiedzieli o tym, co przeszli. Doktor (taki posiada tytuł naukowy) z dnia na dzień stracił funkcję wicedyrektora, a specjalna komisja powołana przez rektora zawiesiła go w pracach dydaktycznych na uczelni. Komisja antymobbingowa na podstawie dokumentów oraz reportażu TOK FM zaczęła przesłuchania w marcu. Kontynuowała je w kolejnych miesiącach, przesłuchując też samego doktora.

Lekarze, którzy czuli się ofiarami, podkreślali, że w całej sprawie nie chodzi o odszkodowania. Chcieli zabezpieczyć innych młodych medyków i wskazać, że tego typu działania nie mogą mieć miejsca w medycynie. Chcieli też wywrzeć presję na władze szpitala, by skuteczniej przeciwdziałały mobbingowi.

Wyniki postępowania komisji są datowane na 28 października, ale lekarze i ich pełnomocnik otrzymali je dopiero teraz. Mimo że - jak zapewnia mecenas Weronika Papucewicz z kancelarii Dentons, która reprezentuje medyków - wielokrotnie prosili uczelnię o informacje, na jakim etapie jest postępowanie. 

Wnioski płynące z prac komisji są jednoznaczne: "Nieprawidłowe zachowania dr. (…) wobec niektórych  podwładnych miały w większości przypadków cechy mobbingu i dyskryminacji w miejscu pracy o zróżnicowanym nasileniu" - czytamy we wnioskach. Komisja podzieliła te zachowania na pięć kategorii.

Chodzi między innymi o:

- powtarzające się zachowania wywołujące zaburzenia poczucia kompetencji podwładnych (deprecjonowanie umiejętności, dawanie zadań przerastających kompetencje, niekonstruktywna krytyka za ich niewłaściwe wykonanie z użyciem słów powszechnie uznawanych za obraźliwe i upokarzające…),

- powtarzające się zachowania naruszające godność o charakterze nękania (stawianie w sytuacji proszącej, upokarzającej dla podwładnego,

- zastraszanie i szantaż emocjonalny o charakterze nękania,

- powtarzające się zachowania naruszające granice fizyczności, powodujące dyskomfort, które odnosiły się do kobiet (komentarze dotyczące wyglądu, siadanie na kolanach, naciskanie ciałem),

- nadużywanie uprawnień i wykorzystywanie kompetencji kierowniczych.

W związku z tym komisja rekomenduje oddzielenie doktora od zespołu II Kliniki Anestezjologii i Intensywnej Terapii. Zdaniem członków komisji nie powinien pełnić też żadnej funkcji kierowniczej.

Co dalej?

Szpital na Banacha formalnie należy do Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego. Dlatego decyzja należy teraz do rektora uczelni. To do niego trafiły te ustalenia i on jest organem założycielskim dla szpitala, w którym doktor ciągle pracuje. Wysłaliśmy pytania do WUM w tej sprawie, ale do chwili publikacji tekstu nie otrzymaliśmy odpowiedzi. Jak ustaliliśmy, doktor nadal pracuje w szpitalu, ale przeniesiono go na inne piętro i do innej kliniki. 

DOSTĘP PREMIUM