W tej gminie nie ma problemu bezdomności zwierząt. Jak to możliwe? Wszystko zaczęło się od psa Hadiego

Czy gmina bez bezdomnych psów i kotów jest możliwa? Przykład Aleksandrowa Łódzkiego pokazuje, że tak. Tamtejszy burmistrz Jacek Lipiński sprawę opieki nad zwierzętami uczynił priorytetową. - Czy psy w ogóle muszą przebywać w schroniskach? Zmiana filozofii myślenia na temat zwierząt jest dowodem nowoczesności samorządu - mówi Dorocie Sumińskiej w TOK FM.
Zobacz wideo

Jacek Lipiński - burmistrz Aleksandrowa Łódzkiego - otworzył drzwi swojego urzędu dla czworonogów. Psiaki, zamiast siedzieć w schronisku, okupują salki magistratu i są rozpieszczane przez urzędników oraz klientów. Szybko znajdują też nowe domy. W efekcie w gminie nie ma praktycznie wcale bezdomnych zwierząt. 

Burmistrz w rozmowie z Dorotą Sumińską w audycji "Wierzę w zwierzę" w TOK FM przyznał, że temat zwierząt zawsze był mu bliski, prawdopodobnie ze względu na "uwarunkowania rodzinne". Dlatego w gminie - jako włodarz - postanowił tę sprawę uczynić jedną z priorytetowych. Bodźcem do tego była, jak wspominał, wizyta w jednym ze schronisk. - Od tego momentu przestaliśmy instrumentalnie podpisywać umowy ze schroniskami i zaczęliśmy zastanawiać się nad tym, w jakich warunkach nasze psy w tych schroniskach w ogóle przebywają - mówił. 

W Polsce to właśnie gminy odpowiadają za opiekę nad bezdomnymi zwierzętami. Powinny nawiązać współpracę z podmiotem, który takie zwierzaki będzie odławiał i potem zapewni im opiekę. Najczęściej są to różnego rodzaju schroniska i fundacje wybierane w drodze przetargu. Do obowiązków gminy należą też - a raczej przede wszystkim - działania profilaktyczne mające na celu zapobieganie bezdomności zwierząt (kastracja, czipowanie, edukacja). Każdy samorząd musi przyjąć w tym celu specjalny program i przeznaczyć na jego realizację konkretne środki. Niestety, gminy w Polsce często traktują to zadanie bardzo powierzchownie. 

- W naszym urzędzie refleksja była taka, że trzeba zacząć zajmować się aktywnymi formami zapobiegania bezdomności. Jesteśmy w stanie jako samorząd to robić. A żeby dać przykład, zaczęliśmy adoptować najstarsze psy do różnych instytucji gminnych - mówił w TOK FM Lipiński. - Pamiętam, jak siedem lat temu adoptowaliśmy pieska Hadiego, który całe swoje życie spędził w schronisku, a miał prawie 20 lat - wspominał burmistrz łamiącym się głosem. 

Hadi spędził w urzędzie dwa lata i - jak wspominał burmistrz - był pupilkiem zarówno urzędników, jak i petentów. - Dla panów, którzy siedzieli w centrum monitoringu, stał się najważniejszą "osobą" - opowiadał.

Po adopcji Hadiego urząd zaczął aktywnie adoptować i promować adopcję innych starszych zwierząt. Część z nich trafiła do tzw. mieszkań chronionych, którymi zarządza lokalny ośrodek pomocy społecznej i w których mieszkają np. osoby starsze. Lipiński podkreślił, że to rozwiązanie świetnie się sprawdziło. Psy i koty miały bezpieczny dach nad głową, a osoby będące pod opieką gminy - swoich towarzyszy. 

60 proc. urzędników ma w domu adoptowanego zwierzaka

- Ten program skłonił nas do tego, żeby zastanowić się, czy psy w ogóle muszą przebywać w schroniskach - wspominał gość TOK FM. 

Według burmistrza Aleksandrowa "zmiana filozofii myślenia na temat zwierząt jest dowodem nowoczesności samorządu". Lipiński w rozmowie z Dorotą Sumińską żartował, że w swojej karierze ma "drobne porażki" i są nimi ci urzędnicy, których nie zdołał jeszcze przekonać do adopcji psa lub kota. Jak mówił, to jakieś 40 procent załogi (pozostałe 60 procent już takie zwierzęta adoptowane ma). - Rozmawiam z nimi i negocjuję jeszcze, zobaczymy - śmiał się. 

Aleksandrów Łódzki uporał się z bezdomnością zwierząt. Nawet bezdomni adoptują tam psy ze schroniskaAleksandrów Łódzki uporał się z bezdomnością zwierząt. Nawet bezdomni adoptują tam psy ze schroniska Fot. Tomasz Stańczak / Agencja Wyborcza.pl

Jacek Lipiński dużo mówił również o działaniach profilaktycznych, które na rzecz zapobiegania bezdomności poczynił jego samorząd. Na koszt gminy mieszkańcy mogą zwierzęta wykastrować czy zaczipować. Burmistrz przekonywał, że program działa. - Aleksandrów Łódzki jest gminą wiejsko-miejską i zauważam w naszych sołectwach ogromne zmiany mentalnościowe. Wiemy dobrze, że na terenach wiejskich różnie bywa, jeśli chodzi o stosunek do zwierząt. Natomiast u nas to się zmieniło - podkreślał.

Jak dodał, jego pracownicy wraz z lekarzami weterynarii jeżdżą po sołectwach i czipują zwierzaki, rozmawiają z mieszkańcami, by edukować ich w zakresie opieki nad zwierzętami oraz dbania o ich bezpieczeństwo. - I te nasze tereny wiejskie, jeśli chodzi o szczepienia czy kastracje, wręcz przodują - chwalił się Lipiński.

Na koniec burmistrz podał też trochę liczb. Wskazał, że na zapobieganie bezdomności zwierząt jego gmina wydaje około pół miliona złotych rocznie. - I kiedy zaczynaliśmy te 10 lat temu, prawie cała ta kwota była przeznaczana na schroniska [w których były bezdomne psy z Aleksandrowa - red.]. Dziś na schroniska wydajemy około 30 tysięcy złotych, bo bezdomnych zwierząt praktycznie nie ma, a całą tę kwotę przeznaczamy na profilaktykę - podsumował.

Słuchaj całej rozmowy!

DOSTĘP PREMIUM