"Nie wiem, czy śmiać się, czy płakać". Ćwiczenia w tunelu obwodnicy Warszawy bez stołecznego pogotowia

W środę w największym tunelu autostradowym w Polsce, czyli w ciągu obwodnicy Warszawy pod Ursynowem, odbyły się ćwiczenia służb ratowniczych. - W akcji nie bierze udziału największa stacja ratownictwa w okolicy - dowiedział się reporter TOK FM.
Zobacz wideo

W ćwiczeniach w tunelu obwodnicy Warszawy biorą udział - jak ustalił reporter TOK FM Szymon Kępka - wszelkie możliwe rodzaje służb ratunkowych z województwa. To test, który jest jednym z elementów mogącym decydować, czy i kiedy tunel zostanie otwarty. Decyzję w tej sprawie ma wydać wojewoda i Inspekcja Nadzoru Budowlanego.

Jednak w ćwiczeniach nie uczestniczy największa stacja ratownictwa w okolicy, czyli Wojewódzka Stacja Pogotowia Ratunkowego i Transportu Sanitarnego "Meditrans" SPZOZ w Warszawie. Zatrudnia 1500 osób w ok. 80 zespołach ratunkowych. To te karetki mogą najszybciej dotrzeć do tunelu, jeśli wydarzy się w nim jakiś wypadek. - W tych ćwiczeniach nie bierzemy udziału. Nie zaproszono naszych jednostek do sprawdzenia gotowości całej infrastruktury. Nie przedstawiono nam scenariusza akcji, nie znamy powodów, dlaczego tak się stał - przyznał dyrektor warszawskiej stacji pogotowia Karol Bielski. To oznacza, że "Meditrans" skorzysta jedynie z "papierowych" scenariuszy postępowania w razie wypadku w tunelu.

Do sprawy odniósł się na Twitterze Marcin Samsel, ekspert ds. bezpieczeństwa i zarządzania kryzysowego. - W sumie, to ja już nie wiem, czy się śmiać, czy płakać. Proponuję jeszcze ćwiczenia z gaszenia pożarów bez udziału straży pożarnej i terrorystyczne bez udziału policji. Ktoś nie rozumie sensu takich ćwiczeń. Ciekawe, czy chociaż raport z nich powstanie - ironizował Samsel. 

Władze wojewody mazowieckiego twierdzą z kolei, że przepisy zabraniają wyłączania z codziennych działań tzw. karetek systemowych, czyli świadczących pomoc w ciągu doby.

DOSTĘP PREMIUM