Ochojskiej znów nie wpuścili do strefy przy granicy. "Tam panuje bezprawie"

Janina Ochojska wraz z grupą europosłów znów nie mogła wjechać na teren przy granicy z Białorusią. Rozmawiała jednak z mieszkańcami strefy. - Tam panuje bezprawie. Oni muszą żyć w tym bezprawiu, stale będąc nadzorowani, prześladowani, śledzeni - komentowała w TOK FM europosłanka, założycielka i szefowa Polskiej Akcji Humanitarnej.
Zobacz wideo

20 grudnia Janina Ochojska wraz z europosłanką Różą Thun oraz europosłem Łukaszem Kohutem po raz kolejny próbowała wjechać do strefy przy granicy z Białorusią. Formalnie zakończył się już tam stan wyjątkowy, ale minister spraw wewnętrznych i administracji Mariusz Kamiński wydał rozporządzenie, które nadal zakazuje wjazdu. Istnieje jednak możliwość ubiegania się o pozwolenie na przebywanie na terenie strefy. 

Na antenie TOK FM Ochojska wskazała, że dostała trzy odmowy - ze względów bezpieczeństwa, ostatnią zaś z powodu "niezgodności z celami". - O jakie cele chodziło, tego nie wiem. Żadnych wyjaśnień nie mogłam otrzymać, ponieważ Straż Graniczna nie musi tłumaczyć się ze swoich decyzji - powiedziała.

"Można powiedzieć, że to taki stan wojenny"

Spotkała się więc na granicy strefy z mieszkańcami tamtejszej okolicy. - To, co przeżywają mieszkańcy w strefie jest trudne do wyobrażenia. Na przykład policja jeździ w nocy i świeci latarkami w okna, żeby zobaczyć, czy w środku nie ma jakichś podejrzanych typów - tak relacjonowała to, co od nich usłyszała. - Jeżdżą całymi kolumnami, na światłach, więc to również przeszkadza - dodała.

Mieszkańcy zwracali uwagę, że cała Białowieża jest zastawiona różnego rodzaju pojazdami wojskowymi, które stale kontrolują ludzi. - Wojsko i policja są wszechobecne. Wiele osób nie chce, żeby ich dzieci stykały się z takim, można powiedzieć, "stanem wojennym". Bo dzieci pytają: Mamo, czy będzie wojna? Czy nas zatrzymają? - wskazywała Ochojska. - Generalnie tam panuje bezprawie. Mieszkańcy tej strefy muszą żyć w tym bezprawiu, stale będąc nadzorowani, prześladowani, śledzeni - mówiła.

Europosłanka podkreśliła zmęczenie mieszkańców tą sytuacją. Opowiadała, że niektórzy z nich marzą żeby wyjechać choć na kilka dni, ale wtedy nie będzie komu udzielać pomocy migrantom. - W ogóle kładzenie się do łóżka oni uważają za coś niewłaściwego, bo jak można kłaść się do łóżka jak być może gdzieś obok marznie człowiek. Cały czas towarzyszy im myśl, że być może zaraz dostaną sygnał, że trzeba iść ratować ludzi - tłumaczyła i zwróciła uwagę, że ten obowiązek spadł na ich barki bez żadnego wsparcia, bo organizacje humanitarne nie mogą wejść do strefy.

"Wspaniała młodzież"

Ochojska spotkała się też z aktywistami, którzy działają w strefie przygranicznej. - Byłam w punkcie Klubu Inteligencji Katolickiej. Odwiedzając ten czy inny punkt, gdzie są wolontariusze, którzy chodzą do lasu mam poczucie, że spotykam się ze wspaniałą, najlepszą młodzieżą. To jest taka młodzież, która gdyby było powstanie warszawskie to oni poszliby walczyć - stwierdziła.

Wyraziła także ubolewanie, że gdy proponowała kolegom europosłom z Europejskiej Partii Ludowej wyjazd do strefy, nikt się nie zgłosił. - Chciałabym żeby powstała w końcu polityka migracyjna, zarówno Unii Europejskiej jak i Polski - mówiła. Wskazała, że Polska w ogóle nie ma żadnego dokumentu określającego politykę migracyjną.

DOSTĘP PREMIUM