Szef sztabu wyborczego PO podsłuchiwany Pegasusem. Czy jest podstawa, by unieważnić wybory?

Krzysztof Brejza był inwigilowany za pomocą Pegasusa w czasie, gdy był szefem sztabu wyborczego Koalicji Obywatelskiej w 2019 roku. Czy istnieją podstawy, by uznać te wybory za nieważne? - Należałoby zbadać, czy gdyby nie te podsłuchy, wykorzystywanie tych informacji, wynik wyborczy byłby inny. A w tej chwili jest to zupełnie niemożliwe do odtworzenia - ocenił na antenie TOK FM prawnik Krzysztof Izdebski.
Zobacz wideo

W ostatnich dniach pojawiły się informacje o szpiegowaniu osób nieprzychylnych rządowi za pomocą oprogramowania szpiegowskiego Pegasus. Kolejną osobą, która miała być inwigilowana przez polskie służby za pomocą tego systemu - po prokurator Ewie Wrzosek i adwokacie Romanie Giertychu - ma być senator Koalicji Obywatelskiej Krzysztof Brejza. Tak twierdzą eksperci z kanadyjskiego Citizen Lab, którzy zbadali telefony wymienionej trójki. Brejza miał być podsłuchiwany w 2019 roku. Informacje mówią o 33 włamaniach na telefon ówczesnego szefa sztabu wyborczego Koalicji Obywatelskiej. 

Krzysztof Brejza stwierdził w TOK FM, że wobec tych ustaleń wybory parlamentarne w 2019 roku były sfałszowane. - Te wybory sfałszowano. Wpływ tej akcji na wynik elekcji był oczywisty. Zbierano informacje o planach, strategii partii, a potem przypuszczono atak na mnie osobiście. Ekwiwalent nagonki na mnie wynosił 13 mln złotych, czyli tyle środków musiałbym zaangażować w reklamę, żeby odkręcić ten mechanizm szczucia. To szkalowanie miało wpływ na wynik wyborów - podkreślił Krzysztof Brejza.

O to, czy faktycznie istnieją podstawy do unieważnienia wyborów parlamentarnych z 2019 roku, prowadzący Filip Kekusz pytał w TOK FM Krzysztofa Izdebskiego, prawnika związanego z Open Spending Eu Coalition i Fundacją Stefana Batorego. 

- Czy to jest polityka, czy sport - kiedy wiadomo, co planuje zrobić druga drużyna, oczywiście są uzasadnione pretensje co do uczciwości takiej gry - ocenił prawnik. Dodał jednak, że obecnie nie mamy instrumentów, które pozwoliłyby unieważnić wybory. - W tej chwili są to jedynie dywagacje. Nie mamy środków prawnych, które pozwoliłyby unieważnić wybory - wskazał. 

Gość audycji zwrócił uwagę, że działania, które mogą stanowić podstawę do unieważnienia wyborów, wskazane są w kodeksie wyborczym dość wąsko. Podkreślił, że dwa lata po wyborach trzeba ocenić, czy ta sytuacja rzeczywiście miała wpływ na ich wynik. - Należałoby zbadać, czy gdyby nie te podsłuchy, wykorzystywanie tych informacji (jeżeli byśmy wiedzieli, jak one zostały w ogóle wykorzystane), wynik wyborczy byłby inny. W tej chwili jest to zupełnie niemożliwe do odtworzenia - ocenił Izdebski.

"Komisja śledcza to dobry pomysł, ale może być nieskuteczna"

Odniósł się także do możliwości powołania sejmowej komisji śledczej w tej sprawie. - Komisja śledcza wydaje się dobrym pomysłem - ocenił. Zwrócił jednak uwagę, że wiele zależy od tego, co zostanie jej udostępnione. - Wydaje mi się, że zaczyna się tu podobna narracja jak przy tzw. mailach Dworczyka, czyli ignorowanie tego problemu. Możemy mieć do czynienia z ukrywaniem informacji, nieprzekazywaniem komisji śledczej pełnej wiedzy dotyczącej funkcjonowania Pegasusa i służb - wskazał. - Bez woli politycznej osób, które podejmowały takie działania, komisja, pomimo wielu możliwości, które ma na papierze, w zakresie pozyskiwania dowodów czy przesłuchiwania świadków, będzie nieskuteczna - powiedział ekspert.

DOSTĘP PREMIUM