Sędzia Paweł Juszczyszyn wygrał ze Skarbem Państwa. Chodzi o ochronę dóbr osobistych

Sędzia Paweł Juszczyszyn wygrał proces o ochronę dóbr osobistych ze Skarbem Państwa-Sądem Najwyższym. Sąd okręgowy w Olsztynie utrzymał we wtorek w mocy w całości wyrok zaoczny, który zapadł w sierpniu tego roku.
Zobacz wideo

Sąd Okręgowy w Olsztynie uznał m.in., że decyzja o zawieszeniu Pawła Juszczyszyna w pracy sędziego i obniżenie mu pensji "nie jest orzeczeniem Sądu Najwyższego".

Decyzję o zawieszeniu sędziego w orzekaniu podjęła w lutym 2020 roku Izba Dyscyplinarna Sądu Najwyższego. Przypomnijmy, że Trybunał Sprawiedliwości UE uznał, że izba, która pojawiła się w polskim Sądzie Najwyższym w czasie rządów PiS,  nie jest sądem w rozumieniu prawa. 

Sędzia Juszczyszyn od lutego 2020 roku nie orzeka, mimo iż wielokrotnie wnosił do prezesa macierzystego sądu o przywrócenie go do pracy, a jego uposażenie jest obniżone o 40 proc. Prezesem sądu rejonowego jest zasiadający w neo-KRS Maciej Nawacki.

Na początku czerwca bieżącego roku Paweł Juszczyszyn wniósł do Sądu Okręgowego w Olsztynie pozew, w którym twierdził, że zamieszczona na stronie internetowej Sądu Najwyższego uchwała Izby Dyscyplinarnej godzi w jego dobre imię. Domagał się też stwierdzenia, że decyzji o jego zawieszeniu nie podjął Sąd Najwyższy.

Sąd w Olsztynie wyrokiem zaocznym w sierpniu tego roku podzielił zdanie Juszczyszyna. Od tego rozstrzygnięcia odwołali się pełnomocnicy prezes Sądu Najwyższego oraz prokurator rejonowy. We wtorek Sąd Okręgowy w Olsztynie utrzymał w mocy wyrok wydany zaocznie. Jak uzasadnił sędzia Sądu Okręgowego w Olsztynie Juliusz Ciejek, "w ocenie sądu poza wszelką wątpliwością stwierdzenie o sędzim, 'że łamie prawo w sposób rażący' jest naruszeniem jego dóbr osobistych i przymiotu koniecznego do wykonywania zawodu. A więc w ocenie sądu powód ma prawo dochodzić ochrony dóbr osobistych, od osoby, która to powiedziała pod jednym warunkiem, że to naruszenie nie jest bez prawa".

Sędzia wskazał, "że tak się dzieje, że często organy państwowe ingerują w nasze dobra osobiste, naszą wolność, w naszą swobodę wypowiedzi i one to mogą zrobić pod jednym warunkiem, że mają do tego prawo".

Sędzia Ciejek przytaczając przepisy, podkreślił, że prezes Sądu Rejonowego w Olsztynie Maciej Nawacki, w związku z wystąpieniem przez powoda (wykonującego obowiązki sędziego w delegacji w Sądzie Okręgowym w Olsztynie), o przedstawienie dokumentów przez Kancelarię Sejmu, skorzystał z uprawnień przysługujących prezesowi i zawiesił sędziego Juszczyszyna w czynnościach służbowych. Orzeczenie takie ma charakter tymczasowy i w ciągu 30 dni sąd dyscyplinarny powinien ocenić podstawę tego zawieszenia i albo je utrzymać, albo uznać, że nie zachodzą podstawy do dalszego zawieszenia i uchylić zarządzenie. - Sąd dyscyplinarny przyjął sprawę i stwierdził, że być może sędzia nie powinien żądać tych dokumentów, ale nie jest to podstawa do tego, aby go zawieszać. Uchylił zatem jego zawieszenie w czynnościach służbowych - mówił sędzia Ciejek.

Na to uchylenie zażalenie wniósł rzecznik dyscyplinarny. Jak mówił przytaczając przepisy sędzia Ciejek, rzecznik dyscyplinarny miał prawo wnieść zażalenie na uchwałę Sądu Najwyższego o uchyleniu zawieszenia w czynnościach służbowych, gdyby chodziło o prezesa sądu, a nie o sędziego (bez takiej funkcji-PAP) . - Pan Juszczyszyn nie był prezesem. A więc taka decyzja, którą podjął Sąd Najwyższy (o uchyleniu zawieszenia - PAP) nie podlegała zaskarżeniu i zażalenie powinno zostać odrzucone a Sąd Najwyższy w składzie odwoławczym nie powinien przystępować do badania tej kwestii - mówił sędzia.

Jak wskazał sędzia Ciejek, "Sąd Najwyższy wydał bardzo drastyczne orzeczenie: zawiesił sędziego Juszczyszyna w czynnościach i obniżył wynagrodzenie, nie mając do tego żadnych podstaw formalnych". - Wynika z tego, że nawet przepisy uchwalone w ostatnim czasie bardzo restrykcyjne mogą być stosowane tak, jak przyjdzie to do głowy czytającemu, bez głębszej refleksji. Takiej wiedzy mogą nie mieć zwykli ludzie, ale sędziom Sądu Najwyższego orzekającym w Izbie Dyscyplinarnej powinny być one znane - dodał.

- Można by się zastanawiać, dlaczego władza tak postępuje? Czasem się tak zdarza, że ktoś się zagalopuje i zrobi źle, ale w tym wypadku nie było woli naprawy sytuacji ani podjęcia jakichkolwiek działań, by sędziego wrócić do orzekania albo go osądzić i pozbawić uprawnień do orzekania - mówił sędzia.

Wskazał, że "nie sposób uciec od smutnych konstatacji, jaka wymowa płynie z takiego faktu działania prokuratora generalnego, ministra sprawiedliwości".

- Władza chce pokazać wszystkim "popatrzcie, jeśli mamy sędziego umocowanego ustawowo, chronionego ustawą, traktatami międzynarodowymi i możemy zrobić wszystko: możemy mu zabrać połowę pensji, możemy zabrać prawo wykonywania zawodu, możemy mu zszargać opinię i w mediach nam przychylnych sprokurować takie programy telewizyjne, że będzie bał się chodzić po ulicy, to zastanówcie się ludzie, co możemy zrobić z wami"- mówił sędzia.

Paweł Juszczyszyn wrócił do pracy. Na kilka godzin

Przypomnijmy, że przed tygodniem sędzia Paweł Juszczyszyn został dopuszczony do pracy. Ale sytuacja trwała zaledwie kilka godzin.

Na pracę Juszczyszyna zgodził się wiceprezes sądu Krzysztof Krygielski, który kierował sądem, bo skończyła się kadencja prezesa Macieja Nawackiego. Krygielski podjął decyzje po tym, jak kilka dni wcześniej sąd w Bydgoszczy uznał, że Pawłowi Juszczyszynowi przysługują wszelkie prawa i obowiązki służbowe na stanowisku sędziego, a uchwała Izby Dyscyplinarnej nie ma na nie żadnego wpływu.

Zaledwie po kilku godzinach praca sędziego Juszczyszyna się skończyła, bo Maciej Nawacki został prezesem Sądu Rejonowego w Olsztynie na kolejną kadencję.

Dzień potem sędzia Krygielski został odwołany z funkcji wiceprezesa Sądu Rejonowego w Olsztynie.

DOSTĘP PREMIUM