"Atlas Nienawiści" nie naruszył dobrego imienia powiatu przasnyskiego. "Najlepsze, co może zrobić starosta, to zrezygnować z apelacji"

Sąd w Ostrołęce oddalił pozew Ordo Iuris i powiatu przasnyskiego przeciwko "Atlasowi Nienawiści". Kilka gmin i powiatów uznało, że twórcy atlasu, umieszczając je na mapie, naruszyli ich dobre imię.
Zobacz wideo

"Atlas Nienawiści" to internetowa mapa samorządów, które przyjęły homofobiczne uchwały anty-LGBT i Samorządowe Karty Praw Rodzin. Kilka gmin i powiatów uznało, że twórcy atlasu, umieszczając je na mapie, naruszyli ich dobre imię. Stąd pozwy, przygotowane przy wsparciu prawników z Ordo Iuris. W środę zapadał wyrok w sprawie, którą wytoczył aktywistom powiat przasnyski. Sąd w Ostrołęce uznał, że "Atlas Nienawiści" nie jest winny naruszenia dóbr samorządu.

- Najlepsze, co może zrobić starosta, to zrezygnować z apelacji oraz przekonać radnych do uchylenia uchwały. Przeciąganie procesu przyciągnie uwagę KE oraz ściągnie ryzyko dla dotacji - przekonuje Kuba Gawron jeden z autorów "Atlasu Nienawiści". Jak podkreślają aktywiści, nierozliczone projekty powiatu przasnyskiego są warte łącznie 170 mln zł. To dwuletnie dochody powiatu odchudzone o projekty unijne.

To dopiero pierwsza z 7 spraw wytoczonych przeciwko aktywistom przez gminy z całej Polski. - Nie ma wątpliwości, że sprawy sądowe są próbą uciszenia nas jako aktywistów. Postępowania wraz z odwołaniami mogą rozciągnąć się nawet na okres dwóch lat - komentuje Kamil Maczuga, rzecznik atlasu.

DOSTĘP PREMIUM

DOSTĘP PREMIUM