"Pegasus to nie jest narzędzie nadające się do CBA". Dlaczego tam trafiło? Ekspert wskazuje powód

- To kompletnie nie jest narzędzie nadające się do CBA. Prędzej powinno trafić do ABW albo do Wywiadu Wojskowego, ale oczywiście żadna z tych służb z tego nie skorzysta - mówił w TOK FM o Pegasusie Marcin Samsel, ekspert ds. bezpieczeństwa.
Zobacz wideo

Premier Mateusz Morawiecki na konferencji w czwartek był pytany o sprawę Pegasusa. Przekonywał, że "polskie służby na pewno będą wyjaśniać tę sprawę do końca". - Jestem przekonany, że jest tutaj więcej nieprawdziwych informacji niż prawdziwych wśród tego, co się pojawia w domenie publicznej, ale poprosiłem także służby o to, żeby sprawę wyjaśniły - powiedział. Żadnych konkretów jednak nie podał. 

W TOK FM kwestię wykorzystywania Pegasusa w Polsce komentował Marcin Samsel, ekspert ds. bezpieczeństwa i zarządzania kryzysowego. Przypomnijmy, system Pegasus kupiło Centralne Biuro Antykorupcyjne jeszcze w 2018 roku. Kulisy tej transakcji ujawnił we wrześniu 2018 roku portal tvn24.pl.

- To kompletnie nie jest narzędzie nadające się do CBA. Prędzej powinno trafić do ABW albo do Wywiadu Wojskowego, ale oczywiście żadna z tych służb z tego nie skorzysta, bo wie, że na drugiej końcówce tego systemu są Izraelczycy, którzy mieliby od razu dostęp do danych, które polskie służby wyszpiegują - mówił w TOK FM Samsel.

Ekspert podkreślał, że Pegasus jest "jak bardzo ostra brzytwa" i "służy do szpiegowania, a nie do zbierania dowodów" (np. na korupcję).

Według gościa Agnieszki Lichnerowicz, izraelski system trafił do CBA tylko dlatego, że  "[Maciej] Wąsik i [Mariusz] Kamiński mają zaufanie do tej służby". - Stworzyli ją i, przynajmniej w ich mniemaniu, są stuprocentowo pewni tej służby - powiedział.

Do innych służb, jak dodał Samsel, rządzący nie mają zaufania, co doskonale pokazała chociażby tzw. afera mailowa Michała Dworczyka. - Gdyby premier Morawiecki z panem Dworczykiem mieli zaufanie do polskich służb specjalnych, mówię tu o ABW czy kontrwywiadzie, to korzystaliby z poczty rządowej zabezpieczonej, a nie prywatnej - wskazał. 

- Ja niestety śmiem twierdzić, że Pegasus w Polsce był wykorzystywany bezprawnie. Żadnych zgód na jego używanie nie było, a jeśli były, to były naciągane - podsumował ekspert.

Amerykańska agencja prasowa Associated Press podała w ubiegłym tygodniu, powołując się na ustalenia działającej przy Uniwersytecie w Toronto grupy Citizen Lab, że za pomocą Pegasusa inwigilowany był senator KO Krzysztof Brejza, adwokat Roman Giertych i prokurator Ewa Wrzosek.

Rzecznik prasowy ministra koordynatora służb specjalnych Stanisław Żaryn, odnosząc się do doniesień ws. Pegasusa, powiedział, że "w Polsce kontrola operacyjna jest prowadzona w uzasadnionych i opisanych prawem przypadkach, po uzyskaniu zgody Prokuratora Generalnego i wydaniu postanowienia przez sąd". Jak dodał, "sugestie, że polskie służby wykorzystują metody pracy operacyjnej do walki politycznej, są nieuprawnione".

Politycy opozycji domagają się tego, by w sprawie Pegasusa powstała w parlamencie komisja śledcza. Chcą także, by temat sprawdziła Najwyższa Izba Kontroli. Czy taka kontrola będzie - nie wiadomo. Mariana Banaś, szef NIK, napisał jednak w czwartek w mediach społecznościowych: "Podejrzenia dotyczące inwigilacji polityków i obywateli to jeden z najpoważniejszych kryzysów demokracji. NIK już po kontroli wykonania budżetu za 2019 rok sygnalizowała poważne wątpliwości w tej kwestii. Czas wrócić do tej sprawy!".

DOSTĘP PREMIUM