Ostrzegają przed oszustami, którzy podszywają się pod patrol dla zwierząt i chcą pieniędzy za znalezienie psa

Wolontariusze z warszawskiego Sylwestrowego Patrolu dla Zwierząt ostrzegają przed oszustami, którzy próbują się pod nich podszywać i wyłudzać pieniądze za znalezienie psa. W związku z tym wolontariusze przypominają, że ich pomoc jest bezpłatna.
Zobacz wideo

O sprawie poinformowała nas Specjalistyczna Jednostka Ratownictwa Weterynaryjnego, która organizuje Sylwestrowy Patrol dla Zwierząt. Do zdarzenia miało dojść w podwarszawskich Jankach. Osoby podszywające się pod wolontariuszy za odszukanie i dostarczenie psa chcieli wyłudzić od jego z właścicieli 150 złotych. Sprawą zajmuje się teraz tamtejsza jednostka policji.

W związku z niebezpiecznym incydentem wolontariusze przypominają, że za ich pomoc nie są pobierane żadne pieniądze. Ponadto osoby działające w Sylwestrowym Patrolu muszą posiadać specjalną legitymację i kamizelkę z dużym napisem "Specjalistyczna Jednostka Ratownictwa Weterynaryjnego" bądź skrótem "SJRW".

- Dlatego apelujemy, by wszelkie próby wyłudzeń i podszywania się pod naszą organizację od razu zgłaszać najbliższej jednostce policji. Warto też zapisać i przekazać funkcjonariuszom numery rejestracyjne samochodu, którym oszuści przywieźli nam zwierzę. Przypominamy, nasza działalność jest w stu procentach bezpłatna - mówi nam jeden z członków wolontariatu.

O tym, że w Warszawie i okolicach działa Sylwestrowy Patrol dla zwierząt, pisaliśmy na tokfm.pl kilka dni temu. Przypominamy, że zaginięcie lub znalezienie spłoszonego zwierzęcia można zgłaszać na specjalny numer 666 333 525. Zgłoszenia mieszkańców przyjmuje też warszawska straż miejska - pod numerem 986.

Wolontariusze apelują, aby w miarę możliwości zrobić wszystko, by nie narażać zwierząt na niepotrzebne cierpienie. - Osoby, które wydają mnóstwo pieniędzy na fajerwerki, powinny mieć porządnego moralnego kaca. W tym roku promujemy nawet takie hasło: "W Sylwestra nie strzelaj, odpal współczucie". Olbrzymi huk to wielki stres dla czworonogów. Dlatego radzimy, by zamiast kupować petardy, wesprzeć lokalne schronisko czy fundację wspierającą potrzebujące i chore zwierzęta - mówiła TOK FM Barbara Derło-Radecka ze Specjalistycznej Jednostki Ratownictwa Weterynaryjnego.

DOSTĘP PREMIUM