"O trochę godności musimy zawalczyć na torach". Górnicy z PGG blokują wysyłkę węgla do elektrowni

Pracownicy Polskiej Grupy Górniczej blokują wysyłkę węgla z kopalń grupy do elektrowni i elektrociepłowni. Protest ma potrwać do środy.

Rozpoczęta dziś akcja to kolejna odsłona protestu górników. Jeszcze przed Bożym Narodzeniem blokowali wysyłki węgla z kopalń do elektrowni. Związkowcy z PGG domagają się m.in. rekompensaty dla górników za przepracowane weekendy oraz wzrostu funduszu płac. Wyceniają, że koszt realizacji postulatów to 70 mln zł, podczas gdy nieoficjalnie mówi się również o kwocie nawet dwukrotnie wyższej. Tym razem ich protest ma potrwać dwie doby. 

PGG zareagowała na protesty górników - związki dostały zaproszenie na rozmowy na 10 stycznia na godz. 11. Ma w nich wziąć udział mediator, na którego wyznaczona została radczyni prawna Malwina Strecker.

Związkowcy zapewniają jednak, że są gotowi do rozmów już teraz. Ich zdaniem choć stroną sporu jest zarząd PGG, do podjęcia działań potrzebuje - jak ocenili - "mrugnięcia okiem z Ministerstwa Aktywów Państwowych". W razie braku porozumienia planują kolejne akcje po 10 stycznia. - Ostatecznością jest zjazd na dół i strajk na dole - powiedział szef górniczej Solidarności Bogusław Hutek.

"Determinacja jest bardzo wysoka"

Związkowcy zorganizowali briefing prasowy w Rudzie Śląskiej, na zablokowanym torowisku w pobliżu tamtejszej kopalni Halemba. Pociąg, który chciał tamtędy przejechać, został wycofany na teren zakładu. Blokady prowadzone są na torach należących do kopalń, którymi jeżdżą wyłącznie pociągi z węglem.

- Hejtuje się górników, że po raz kolejny czegoś żądają. My niczego nie żądamy; my chcemy, żeby ktoś docenił naszą ciężką pracę - mówił Bogusław Hutek. - W XXI wieku o trochę godności musimy zawalczyć na torach (...). Determinacja jest bardzo wysoka - oceniał, z kolei, lider Związku Zawodowego Pracowników Dołowych Jerzy Demski. Związkowcy powtarzali, że protest jest "aktem desperacji". - Nic więcej nie chcemy, jak tylko żeby górnik zarobił godnie w soboty i niedziele, kiedy trzeba dodatkowo wydobywać węgiel - dodał Rafał Jedwabny z Sierpnia'80.

W akcji w Halembie uczestniczy kilkadziesiąt osób. Do górników dotarli również przedstawiciele Agrounii z jej liderem Michałem Kołodziejczakiem, którzy przywieźli chleb i kiełbasę.

Jak poinformowano, równolegle do akcji przy Halembie blokady rozpoczęły się także w pobliżu innych kopalń największej górniczej spółki. Protest ma być prowadzony albo w formie blokady torów w pobliżu bocznic kolejowych kopalń, albo blokady załadunku węgla do wagonów. Nie będzie blokowana sprzedaż węgla dla indywidualnych odbiorców ani załadunek surowca na ciężarówki. W dni robocze z kopalń PGG wyjeżdża średnio 35-40 pociągów z węglem na dobę.

Przedstawiciele PGG potwierdzają fakt rozpoczęcia blokady na razie w ośmiu kopalniach, m.in. w ruchach górniczych Halemba, Bielszowice, Jankowice, Ziemowit, Wesoła i Sośnica. Spółka na bieżąco monitoruje sytuację - do centrali PGG spływają meldunki od koordynatorów wysyłki węgla w poszczególnych kopalniach. Grupa podkreśla, że nie unika rozmów ze stroną społeczną i liczy na ich kontynuację. - Rozmowy prowadzone są w trybie sporu zbiorowego - obecnie został wyznaczony mediator. Kolejny etap to rozmowy z jego udziałem, zaplanowane na 10 stycznia - zapewnił rzecznik PGG Tomasz Głogowski.

DOSTĘP PREMIUM