Jak polskie służby kupowały Pegasusa. "Wygląda na to, że decyzja o zakupie była dosyć spontaniczna"

Wygląda to na bardzo grube nadużycie - tak o używaniu przez służby Pegasusa mówił w TOK FM Piotr Niemczyk. Ekspert uważa, że decyzja o zakupie systemu zapadła "dość spontanicznie". - "Gazeta" ujawniła też ciekawą intrygę polityczną - ocenił.
Zobacz wideo

W poniedziałek "Gazeta Wyborcza" ujawniła kulisy zakupu Pegasusa przez polski rząd. Dziennik pokazał, w jaki sposób kupiono go z Funduszu Sprawiedliwości, a nie z funduszu operacyjnego służb specjalnych. 

Piotr Niemczyk, ekspert z zakresu bezpieczeństwa zwrócił uwagę w TOK FM, że dziennik oprócz tego, że pokazał to, jak przedstawiciele ministerstwa dezinformowali posłów i ukrywali rzeczywiste przeznaczenie tych środków, ujawnił także inną informację. Decyzja o zakupie Pegasusa miała zapaść na spotkaniu ówczesnej premier Beaty Szydło z szefami rządów państw Grupy Wyszehradzkiej i premierem Izraela Beniaminem Netanjahu.

- "Gazeta" ujawniła też ciekawą intrygę polityczną, która była w tle. Wygląda na to, że decyzja o zakupie była powiedzmy dosyć spontaniczna. Być może premier Netanjahu pochwalił się możliwościami tego programu i uczestniczący w nim premierzy - przynajmniej Polski i Węgier - uznali, że to jest bardzo przydatne narzędzie i bardzo im się przyda - powiedział gość audycji. Jak wyjaśnił Niemczyk, gdybyśmy mieli do czynienia z planowaną, a nie spontaniczną decyzją, to byłoby to znacznie lepiej ukryte. - Pochodziłby z funduszu operacyjnego CBA - ocenił.

Z informacji ujawnionych dziś przez "Rzeczpospolitą" wynika, że w czasie, gdy kupowano Pegasusa, Centralne Biuro Antykorupcyjne było zbyt biedne, by wydać na izraelski system 25 milionów złotych. Cały budżet biura wynosił wtedy ok. 160 milionów. - Gdyby to było planowane odpowiednio wcześniej, to w projekcie ustawy budżetowej przewidziano by na to środki dla CBA, czy innych służb specjalnych. Takie rzeczy się już działy w historii służb, kupowały one nawet bardzo drogi sprzęt operacyjny, gdy było to uzasadnione bezpieczeństwem państwa czy innymi ich potrzebami - skomentował Niemczyk.

W jego ocenie, gdyby zakupu dokonano dla CBA, byłby bardziej transparentny. - Gdyby tak duża pozycja znalazła się w budżecie którejś ze służb specjalnych, to posłowie opozycji by dociekali, na co to zostanie wydane. Natomiast ukrycie tego zakupu przez Fundusz Sprawiedliwości spowodowało, że minister sprawiedliwości opowiadał, że to na cele walki z przestępczością, a posłowie opozycji nie wnikali w szczegóły - wskazał rozmówca Michała Janczury.

Czy dowiemy się jak w Polsce używano Pegasusa?

Gość TOK FM nie ma wątpliwości, że wyjaśnienie tego, kogo inwigilowano przy pomocy Pegasusa, zależy od sytuacji politycznej w naszym kraju. - Jak widzimy, obecna ekipa rządząca jest impregnowana na wszelkie zarzuty o brak praworządności i na wątpliwości co do działania służb specjalnych. Nic ich nie rusza - podkreślił.

Zdaniem Piotra Niemczyka "wszystkie trzy ujawnione przypadki bardzo wyraźnie sugerują nielegalne użycie Pegasusa". Ekspert zwrócił uwagę, że z tego typu narzędzi można korzystać, gdy mamy do czynienia z najpoważniejszymi przestępstwami, czyli np. terroryzmem lub zorganizowaną przestępczością. - Ani praca adwokata, ani niepokornego prokuratora czy posła się tu nie mieści, więc wygląda to na bardzo grube nadużycie. Może o szczegółach tych zdarzeń będziemy się dowiadywać z postępowań sądowych - podsumował Piotr Niemczyk. 

DOSTĘP PREMIUM

DOSTĘP PREMIUM