Generał Różański o wycieku wojskowych danych: To ministrowi Błaszczakowi zalecałbym szklankę wody

- Gdybym odpowiadał za dane, które zostały upublicznione, podałbym się do dymisji. Natomiast będąc żołnierzem, byłbym przerażony, że informacjami, które dotyczą mojego wyposażenia, mojego ekwipunku, mojego sprzętu, będą zarządzać wszyscy, którzy mają dostęp do internetu - komentował w TOK FM generał Mirosław Różański.
Zobacz wideo

Do sieci wyciekły informacje o zasobach polskiego wojska, które mogą być bardzo cenne dla obcych wywiadów - poinformował Onet. Dotyczą m.in. pocisków przeciwpancernych oraz myśliwców F-16. Według informatora portalu, bazę ściągali już użytkownicy z kilkunastu krajów, w tym z Rosji i Chin. Opozycja domaga się dymisji ministra obrony narodowej Mariusza Błaszczaka. "Uspokajam, nie wyciekły żadne tajne informacje, a Polska jest bezpieczna. Politykom totalnej opozycji rekomenduję otrzeźwienie i szklankę zimnej wody" - napisał na Twitterze szef MON. 

- Tę szklankę zimnej wody proponowałbym jednak panu ministrowi - odpowiedział w TOK FM gen. broni rezerwy Mirosław Różański. - Każde tłumaczenie, które jest dzisiaj przytaczane przez ministra obrony narodowej, tak naprawdę tylko ośmiesza jego osobę i jego jako instytucję - ocenił generał.

Gość "Wywiadu Politycznego" krytykował bagatelizowanie przez szefa MON tej sprawy. - Gdybym odpowiadał za te dane, które zostały upublicznione, podałbym się do dymisji. Natomiast będąc żołnierzem, byłbym przerażony, że informacjami, które dotyczą mojego wyposażenia, mojego ekwipunku, mojego sprzętu, będą zarządzać wszyscy, którzy mają dostęp do internetu. A więc potencjalni oponenci i przeciwnicy - mówił.

Zdaniem Różańskiego nie ulega wątpliwości, że dane te nigdy nie powinny ujrzeć światła dziennego. - Nawet jeżeli byśmy prowadzili polemikę, czy tam są zawarte informacje dotyczące czołgów, samolotów, czy kalesonów żołnierzy to rzeczą najważniejszą jest, że tego typu informacje nie powinny być udostępnione - stwierdził.

Generał Różański podkreślił także, że wyciek ten może stanowić cenne źródło informacji dla obcych wywiadów. - Ten plik z informacjami jest taką wisienką na torcie. Jeśli Rosjanie mieli wątpliwości, co do naszego wyposażenia, to dzisiaj mogą sobie tylko zamknąć te dokumenty, które traktowały o Polsce i powiedzieć: faktycznie mamy wszystko, co dotyczy polskich sił zbrojnych. A jeżeli Rosjanie mają takie informacje, to naprawdę powinniśmy się czuć zagrożeni - alarmował.

"Uzupełnienie tryptyku"

Gość TOK FM podkreślał, że to kolejny przykład na niekompetencję kadr PiS, które odpowiadają za bezpieczeństwo Polski. - To jest tak naprawdę uzupełnienie "tryptyku". W 2007 roku przez pana ministra Macierewicza została upubliczniona baza naszych aktywów wywiadowczych. W 2016 roku ten sam minister, już w kolejnym rządzie, przez ponad godzinę w Sejmie upublicznił wszystkie informacje dotyczące zasobów naszych środków bojowych. Ten dzisiejszy wyciek uzupełnia "tryptyk" i pokazuje, w jaki sposób zarządzana jest polska armia i nasze bezpieczeństwo - wskazał gen. Różański. 

Przytoczył jeszcze kilka takich niebezpiecznych zdarzeń - wyciek informacji dotyczących osób leczących się w wojskowym szpitalu, również żołnierzy zagranicznych czy też udostępnienie informacji o wnioskach z ćwiczenia "Zima", które dyskredytowało szefa sztabu generalnego Wojska Polskiego. - To jest wręcz lawina takich informacji, które w normalnie funkcjonującym ministerstwie obrony narodowej nie powinny mieć miejsca, a jeśli już cokolwiek się wydarzyło to powinny być wyciągnięte wnioski, które by uniemożliwiły takie zdarzenia - powiedział gość audycji.

DOSTĘP PREMIUM