Podejrzany o wymalowanie napisów na ścianie kościoła ma wyjść na wolność. "Chodziło o przestraszenie"

Mężczyzna, który decyzją sądu trafił do aresztu za napisy na kościele w centrum Warszawy - będzie mógł go opuścić. Sąd uwzględnił zażalenie na areszt - dowiadziała się Anna Gmiterek-Zabłocka, reporterka TOK FM.

Chodzi o sprawę z grudnia ubiegłego roku. Na elewacji kościoła św. Krzyża w Warszawie w nocy z 23 na 24 grudnia pojawiły się napisy "świeckie państwo" i "PiS won". Jeden z podejrzanych trafił do aresztu, sąd tłumaczył to obawą matactwa. Ale także - i to było mocno zaskakujące m.in. dla wielu prawników - tym, że podejrzany nie przyznał się do winy i odmówił składania wyjaśnień. Środowisko prawnicze nie kryło zdziwienia tym, że w takiej sprawie zastosowano areszt, czyli najsurowszy środek zapobiegawczy. 

Jak dowiedziała się reporterka TOK FM, mężczyzna ma wyjść na wolność. - Sąd dziś zdecydowanie uznał, że tymczasowe aresztowanie w takiej sprawie nie powinno mieć miejsca. Cały czas stoję na stanowisku, że wniosek prokuratury o areszt tak naprawdę miał na celu przestraszenie i efekt mrożący. Niestety, sąd pierwszej instancji w tym kierunku poszedł, ale cieszę się, że sąd drugiej instancji tę decyzję uchylił - mówi mecenas Bartosz Obrębski, obrońca mężczyzny. 

Sąd uchylił areszt i nie zastosował żadnych środków zapobiegawczych. Dodajmy, że w tej sprawie zarzuty ma jeszcze jedna osoba - w jej sprawie w ogóle nie było aresztu.

Aresztowanego mężczyzny nie było w sądzie na ogłoszeniu decyzji. - Decyzja o zwolnieniu trafi teraz do aresztu śledczego i dziś powinien go opuścić - dodaje adwokat.

DOSTĘP PREMIUM