Żona Borysa Budki odebrała telefon z informacją o jego zgonie. Wicemarszałkini Senatu: To nie jest zbieg okoliczności

- Myślę, że to nie jest zbieg okoliczności. Ja w ubiegłym tygodniu też dostałam groźbę, że ktoś mnie zabije - mówiła w TOK FM Gabriela Morawska-Stanecka, wicemarszałkini Senatu i członkini senackiej komisji ds. przypadków nielegalnej inwigilacji. Jej zdaniem ataki te są inspirowane politycznie.
Zobacz wideo

Borys Budka, przewodniczący Klubu Koalicji Obywatelskiej, poinformował w piątek w mediach społecznościowych, że odebrał telefon z fałszywą informacją o śmierci swojej żony. Sprawca cyberataku podszywał się pod jej numer telefonu. Budka udostępnił nagranie tego połączenia.

"Przed kilkoma minutami moja żona odebrała telefon zidentyfikowany jako mój numer z informacją o moim zgonie. Chwilę potem z jej numeru zadzwoniono do mnie z informacją o jej śmierci. Ponieważ jesteśmy razem, udało nam się to nagrać. Posłuchajcie." - napisał na Twitterze polityk PO.

O sprawie napisała na Twitterze także żona Borysa Budki.

"Właśnie dostałam telefon z numeru mojego męża, gdzie damski głos powiedział: 'Borys nie żyje, nie oddycha. Miał zawał, stwierdzili zgon.' Na szczęście jest obok mnie" - czytamy we wpisie Katarzyny Kuczyńskiej-Budki.

"Te ataki są inspirowane politycznie"

- Myślę, że to nie jest zbieg okoliczności. Ja w ubiegłym tygodniu też dostałam do biura życzenie śmierci, groźbę, że ktoś mnie zabije. Zgłosiłam to i dzisiaj dostałam postanowienie Prokuratury Rejonowej w Tychach o wszczęciu postępowania w tej sprawie - komentowała w TOK FM Gabriela Morawska-Stanecka, wicemarszałkini Senatu, reprezentująca koło parlamentarne PPS i członkini senackiej komisji ds. przypadków nielegalnej inwigilacji. 

Jej zdaniem przyczyną wzmożonych w ostatnim czasie cyberataków są kwestie polityczne. - Dotyczy to jakiegoś kręgu osób, które są teraz aktywne politycznie - zwróciła uwagę. 

Członkini senackiej komisji ds. nielegalnej inwigilacji zastanawiała się także, kto może stać za tymi działaniami. - To musi być ktoś czy jakaś grupa, która dysponuje numerami telefonów polityków, ale też numerami telefonów dzieci polityków i nie tylko polityków, bo była np. córka pana Pawła Wojtunika - wskazała. - On był wstrząśnięty tą sytuacją, przecież wrócił z zagranicy, ponieważ to było tak wstrząsające dla jego córki - mówiła. 

Morawska-Stanecka opowiadała, że podszywanie się pod telefon bardzo wyprowadziło z równowagi także Krzysztofa Brejzę. - To mi pokazuje, że to jest inspirowane w jakimś sensie politycznie. To działo się w przypadku pani Brejzy w sytuacji, gdy były głosowania w Senacie. I pan senator Brejza był tak zdenerwowany tą sytuacją, że chyba w dwóch głosowaniach z tego powodu nie wziął udziału - relacjonowała Morawska-Stanecka.

Budka to nie jedyna ofiara spoofingu w ostatnim czasie

Jak działa spoofing? Telefon zaczyna dzwonić, a na wyświetlaczu pojawia się znajomy numer, a czasem nawet zdjęcie czy nazwisko dzwoniącego. Odbieramy więc bez chwili wahania, a tam nieznajomy głos lub syntezator mowy wypowiada kolejne przekleństwa, obelgi, kłamstwa, groźby.

W czwartek wieczorem profesor Marcin Matczak, prawnik znany z obrony praworządności, poinformował, że otrzymał telefon z informacją o rzekomej "śmierci syna". Ofiarą podobnego ataku padła też rodzina Romana Giertycha, a wcześniej córka Pawła Wojtunika, byłego szefa CBA.

Podobnych przypadków było w ostatnim czasie więcej, informują o nich osoby publiczne. W poniedziałek poseł Paweł Szramka z koła Polskie Sprawy napisał na Twitterze, że odebrał telefon spod numeru Pauliny Matusiak, posłanki klubu Lewica. "Nieznajomy głos, dzwoniący z numeru @PolaMatysiak zadzwonił dwa razy. Koleżanka Posłanka nic o tym nie wiedziała. Po chwili z mojego numeru wykonany został podobny manewr w Jej stronę" - relacjonował. Matysiak poinformowała, że sprawa została zgłoszona na policję.

DOSTĘP PREMIUM