30 Finał WOŚP. "Światełko do nieba" rozbłysło w całej Polsce. "Pokazy cichej pirotechniki"

W niedzielę o godz. 20 w wielu miastach Polski rozbłysło "Światełko do nieba". To kulminacyjny moment 30. Finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, która w tym roku zbiera pieniądze na diagnostykę i leczenie wzroku.
Zobacz wideo

W niedzielę około 120 tysięcy wolontariuszy w około 1700 sztabach zbierało pieniądze na zapewnienie najwyższych standardów w okulistyce dziecięcej. Pieniądze przeznaczone zostaną na nowoczesny sprzęt, który wspomoże diagnostykę i leczenie wzroku u dzieci. Stąd też hasło tegorocznej zbiórki "Przejrzyj na Oczy". 

Przez cały dzień na konto WOŚP płynęły kolejne miliony. O godz. 12:30 kwota na liczniku zbiórki wynosiła blisko 51 mln zł. O godz. 15:40 skoczyła do prawie 64 mln zł. A o godz. 20 na koncie WOŚP było już 82 mln zł. Pieniądze są jednak dalej liczone, a licznik dalej bije.

O godz. 20 w wielu miastach Polski rozbłysło "Światełko do nieba". To rodzaj happeningu, który organizowany jest co roku w wielu miastach Polski podczas finałów Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. W tym roku organizatorzy akcji chcieli odejść od pokazów fajerwerków, m.in. w trosce o dobro zwierząt.

"O godzinie 20:00 w finałową niedzielę zapraszamy wszystkich do udziału w happeningu pt. »Światełko do Nieba«. W tej jednej chwili prosimy wszystkich, którym bliskie są idee WOŚP, o wysłanie w stronę nieba, czyli w kierunku Dobrych Aniołów, światełka w postaci np. zapalonej zapałki, świeczki, pochodni czy sztucznych ogni" – czytamy na stronie fundacji.

Dzięki temu w tym roku "Światełko do nieba" miało wyjątkową formę. W Gdańsku zamiast fajerwerków zaprezentowano animację, a w Poznaniu organizatorzy poprosili zgromadzonych ludzi o podświetlenie rozdanych wcześniej papierowych torebek z sercem Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Z kolei Bielsko-Biała postawiła na iluminacje:

Przy warszawskim Pałacu Kultury i Nauki odbywał się pokaz "cichej pirotechniki", który wyglądał na tradycyjny pokaz fajerwerków. W internecie pojawiło się wiele głosów oburzenia. Do sprawy odniósł się Jurek Owsiak. - Podczas warszawskiego "Światełka do nieba" wykorzystano pirotechnikę, która miała 67 proc. hałasu normalnych fajerwerków. Jeśli komuś to się nie podobało, przepraszamy. Darujcie sobie ten cholerny hejt. To wina nasza, a nie miasta - powiedział.

DOSTĘP PREMIUM

DOSTĘP PREMIUM