Paweł Juszczyszyn już dwa lata nie może orzekać. "Państwa prawa nie ma i mój los jest na to dowodem"

Zgadzam się z Igorem Tuleyą, że doświadczenia ostatnich lat pozwoliły nam sędziom zrozumieć, że nie możemy zamykać się w szklanej wieży, tylko musimy wyjść zza stołów sędziowskich i rozmawiać z obywatelami. Igor mówi, że powstał model sędziego obywatelskiego i ja się takim sędzią obywatelskim czuję - mówi w rozmowie z TOK FM sędzia Paweł Juszczyszyn.
Zobacz wideo

Anna Gmiterek-Zabłocka, TOK FM: 4 lutego mijają dwa lata, od kiedy nie może pan orzekać. Jak z perspektywy czasu ocenia pan to, że nie może wrócić do pracy, do swoich obowiązków orzeczniczych. Jak to świadczy o Polsce, o tym co się w niej dzieje?

Paweł Juszczyszyn, sędzia Sądu Rejonowego w Olsztynie: Z mojego punktu widzenia, nasze państwo w tej chwili jest zdemolowane, zwłaszcza w kontekście państwa prawa. Jego nie nie ma i mój los jest niestety tego dowodem.

Jak bardzo zmieniło się Pana życie, codzienność?

Ogromnie. Wszystko zostało przewrócone do góry nogami. Jeszcze dwa lata byłem czynnym, orzekającym sędzią, który zaprzątnięty był głównie tym, by wykonywać rzetelnie swoją służbę. A po tym, jak zostałem od tego odsunięty, nie tylko formalnie, ale też faktycznie - zawisłem w próżni. Natomiast mam taki charakter, że nie chowam głowy w piasek, nie mam zamiaru siadać i się zamartwiać nad swoim losem, tylko staram się tą sytuację w jakiś sposób zagospodarować, udzielając się publicznie. Spotykam się z obywatelami, zabieram publicznie głos w różnych kwestiach, biorę udział w akcjach typu Tour de Konstytucja. Uważam, że to co się dzieje w moim życiu jest ściśle związane z tym, co się dzieje w kraju. Po prostu wiem, że niezależność sądownictwa, trójpodział władzy to fundamenty demokracji, a my w tej chwili podążamy bardzo niebezpieczną ścieżką. I zrobię wszystko, abyśmy zawrócili z tej drogi donikąd.

Jednym plusem tej całej sytuacji - chyba możemy tak powiedzieć - jest to, że mogli Pana poznać wszyscy obywatele.

Powiem w ten sposób: zgadzam się z Igorem Tuleyą, że doświadczenia ostatnich lat pozwoliły nam sędziom zrozumieć, że nie możemy zamykać się w szklanej wieży, tylko musimy wyjść zza stołów sędziowskich i rozmawiać z obywatelami. Igor mówi, że powstał model sędziego obywatelskiego i ja się takim sędzią obywatelskim czuję. Poza tym, to jest niezwykła historia, jak bardzo rozrasta się teraz, w tych trudnych czasach, solidarność wśród sędziów, ale też solidarność i wzajemne wspieranie się w ramach społeczeństwa obywatelskiego. My sędziowie mamy poczucie obowiązku, misji, by walczyć z nieprawidłowościami, walczyć o praworządność.

Uznaje się pana powszechnie za pewien symbol tej walki. Czuje się pan symbolem?

Nie, ja się przede wszystkim czuję normalnym, zwykłym człowiekiem. Natomiast to, że część społeczeństwa chce usłyszeć, jakie mam zdanie na dany temat, to jest dla mnie zobowiązaniem, żeby nie milczeć. Dlatego udzielam się publicznie, nie stronię od tego.

W przededniu tej drugiej rocznicy pana zawieszenia prezydent ogłosił swoją inicjatywę, dotyczącą ustawy o likwidacji Izby Dyscyplinarnej. Izba ma przestać działać, ale zasiadający w niej neo-sędziowie pozostaną w Sądzie Najwyższym, ale w innych izbach. Jak pan to ocenia? Czy to realne działanie czy raczej tylko "pudrowanie" rzeczywistości?

Oczywiście, że jest to tylko zmiana szyldu. Istotą problemu jest nie Izba Dyscyplinarna jako taka, ale wadliwie powołane osoby na stanowiska sędziowskie. Czwartkowa zapowiedź prezydenta o tym, że występuje z inicjatywą ustawodawczą, zbiegła się z ważnym wyrokiem Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. Trybunał po raz kolejny wskazał, że istotą problemu jest upolityczniona Krajowa Rada Sądownictwa i to, że osoby powoływane na stanowiska sędziowskie z jej nominacji nie mogą tworzyć bezstronnego, niezależnego, ustanowionego zgodnie z prawem sądu. I niezależnie czy neo-sędzia będzie zasiadać w tej czy innej izbie Sądu Najwyższego, w tym czy innym sądzie powszechnym, administracyjnym czy wojskowym - to nic nie zmieni. Dalej nie będziemy mieli do czynienia z sądem, a ta osoba nie stanie się sędzią.

Ta druga rocznica zawieszenia - zamierza pan ją jakoś "uczcić" czy będzie to normalny dzień?

Na pewno pojawię się w swoim olsztyńskim sądzie i spotkam się z kolegami i kolegami - sędziami. Mam w swoim środowisku bardzo duże poparcie i wsparcie. A poza tym, będę cały czas pracował. Analizuję orzecznictwo, to co się pojawia. Bo mimo, że nie orzekam, staram się być na bieżąco.

To na koniec - czy przez te dwa lata miał pan choć moment zawahania i myśli "po co mi to było"?

Absolutnie, nie miałem chwili zwątpienia czy załamania. Owszem, zdarzają się trudniejsze chwile, ale jestem w pełni przekonany o słuszności swoich wyborów i podjętych decyzji. To, co powtarzam swoim koleżankom i kolegom sędziom: postępowanie zgodnie z własnym sumieniem, zgodnie z prawem - w tym prawem europejskim - daje ogromną satysfakcję i ogromną siłę. I jestem przekonany, że kwestią czasu jest to, że zwyciężą wartości i do naszego kraju wróci normalność.

DOSTĘP PREMIUM