Prezydencka ustawa nadaje się do kosza? Prof. Adam Bodnar punktuje propozycje Andrzeja Dudy: Oszukańczy sposób

Ustawa w tym kształcie jest nie do przyjęcia - tak prof. Adam Bodnar ocenił prezydencki projekt zmian przepisów o Sądzie Najwyższym. Były Rzecznik Praw Obywatelskich zwrócił uwagę na szereg wad propozycji Andrzeja Dudy. Wymienił m.in. bardzo wysokie uposażenia dla osób zasiadających obecnie w Izbie Dyscyplinarnej SN.
Zobacz wideo

Prezydent Andrzej Duda przygotował projekt zmiany ustawy o Sądzie Najwyższym, który przewiduje likwidację Izby Dyscyplinarnej SN. Osoby, które w niej zasiadają, mogłyby pozostać w SN, albo też zrezygnować z pracy - odejść w stan spoczynku  Zdaniem prezydenta wprowadzenie proponowanych przez niego zmian da rządowi narzędzie do zakończenia sporu z Komisją Europejską i do odblokowania pieniędzy z KPO.

- Czy opozycja powinna poprzeć ten projekt? - pytał prof. Adama Bodnara Jacek Żakowski.

- Ustawa w tym kształcie jest moim zdaniem nie do przyjęcia - ocenił były Rzecznik Praw Obywatelskich. Dlatego, jak ocenił, "opozycja powinna przede wszystkim być konsekwentna, nie dać się złapać w pułapkę zmian pozornych". - Tak naprawdę nierozwiązujących żadnego z problemów, a wręcz pogłębiających dotychczas istniejące - dodał.

Były RPO podkreślił, że to ustawa o Krajowej Radzie Sądownictwa była najważniejszym problemem systemowym, od którego wszystko się zaczęło. - Prezydencki projekt próbuje rozwiązać jedynie problem Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego, ale w oszukańczy sposób - wskazał.

Prezydent zapomniał o sędziach Tulei i Juszczyszynie?

Prof. Bodnar zwrócił uwagę, że prezydencki projekt pozwoli na kwestionowanie wszystkich powołań sędziowskich, nawet tych, do których doszło kilkadziesiąt lat temu, gdy decyzję podejmowała Rada Państwa. Propozycja Andrzeja Dudy nie zawiera także rozwiązań dotyczących przywrócenia do pracy sędziów odsuniętych od orzekania.

- Nie ma także niczego konkretnego, co zrobić z tymi sędziami, którzy cierpią i którzy stali się symbolami walki o niezależne sądownictwo. Dla mnie, jeśli cokolwiek mamy naprawiać, to potrzebna jest jednoznaczna deklaracja: sędzia Igor Tyleya, Paweł Juszczyszyn i inni wracają do orzekania. Ona nie padła - podkreślił.

Gość TOK FM alarmował, że pojawia się za to regulacja, że przewinieniem dyscyplinarnym ma być "odmowa wymiaru sprawiedliwości". - Czyli jeżeli drodzy sędziowie, po tych zmianach będziecie się buntowali, będziecie się powoływali np. na orzecznictwo strasburskie albo nie będziecie chcieli zasiadać w składach z sędziami powołanymi przez neo-KRS, to my was teraz znowu będziemy sądzili - za odmowę sprawowania wymiaru sprawiedliwości - wyjaśnił Bodnar.

Sowita nagroda dla nominatów z czasów PiS

Były Rzecznik Praw Obywatelskich skrytykował też pomysł prezydenta Dudy dotyczący osób, które obecnie zasiadają w Izbie Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego, która - przypomnijmy - według TSUE nie jest sądem, w rozumieniu prawa.

Prezydencka nowelizacja przewiduje, że będą oni mogli przejść w stan spoczynku. Z bardzo atrakcyjnym uposażeniem. Jak mówił rozmówca Jacka Żakowskiego, w wysokości ponad 20 tys. zł. - Mamy sytuację, gdy sędziowie Izby Dyscyplinarnej SN mają wynagrodzenie powiększone o 40 proc., bo to była cena, za którą zgodzili się zasiadać w tej izbie. I teraz oni dostają opcję, że mogą albo dalej być sędziami SN, albo przejść w stan spoczynku z emeryturą równą 75 proc. swojego wynagrodzenia. Czyli ok. dwudziestu kilku tysięcy złotych. Jaki to jest sygnał dla opinii publicznej? - pytał Adam Bodnar.

"Ta reforma prezydenta to wyłącznie ruchy pozorne"

Jak ocenił, dobrym sygnałem w kierunku Brukseli byłby zupełnie inny projekt. Taki, który zakładałby "poważną reformę KRS", czyli powrót do jej wyboru sprzed 2015 roku oraz dawałby możliwość zweryfikowania sędziów, których powołała upolityczniona neo-KRS. - Mógłbym takie coś poprzeć - przyznał Adam Bodnar.

Bez gruntownej reformy KRS, która decyduje o nominacjach sędziowskich, nie może być mowy o zmianach na lepsze. Zdaniem gościa TOK FM to "rak, który toczy nasz wymiar sprawiedliwości". I doskonale pokazał to czwartkowy wyrok Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, który stwierdził systemowe naruszenie prawa do sądu w Polsce. ETPCz uznał, że firma, która pozwała polskie państwo, została pozbawiona prawa do rzetelnego procesu sądowego. Powodem było to, że o odrzuceniu skargi spółki w Sądzie Najwyższym zdecydowały osoby wskazane do SN przez upolitycznioną neo-KRS. Według ETPCz takie osoby nie zapewniają prawa do rzetelnego procesu przed niezależnym i bezstronnym sądem.

- Teraz każda osoba, która będzie miała zarzut związany z tym, że orzeka neosędzia, będzie miała bezpośrednią skargę do ETPCz. Tych skarg mogą być dziesiątki, setki, tysiące - uważa prof. Adam Bodnar. Podkreślił, że "reforma prezydenta to wyłącznie ruchy pozorne". - Ci, którzy śledzą sytuację w Polsce od lat, nie złapią się na takie tanie triki - podsumował były Rzecznik Praw Obywatelskich. 

DOSTĘP PREMIUM