Pegasusem w NIK. Były prezes mówi o "międzynarodowym skandalu": Jedyne narzędzie to komisja śledcza

NIK ma przedstawić szczegóły ataków na urządzenia należące do kontrolerów. Jak mówił w TOK FM były prezes Najwyższej Izby Kontroli Krzysztof Kwiatkowski, "fakt, że mogło dojść do tak szerokiego ataku, tak głębokiej ingerencji, szokuje".
Zobacz wideo

Sprzęt pracowników NIK miał być kilka tysięcy razy hakowany między w latach 2020-2021.  Zainfekowanych miało zostać ponad 500 urządzeń. Na razie nie ma potwierdzenia, czy użyto do tego systemu Pegasus - po południu NIK ma przestawić ustalenia w tej sprawie.  

Zdaniem byłego prezesa Najwyższej Izby Kontroli Krzysztofa Kwiatkowskiego, jeśli informacje dotyczące inwigilacji z użyciem Pegasusa się potwierdzą, to "będzie to międzynarodowy skandal na niewyobrażalną skalę".

- Standard niezależnych organów kontroli to jest nie nasz wewnętrzny standard. To jest standard, który obowiązuje w demokratycznych państwach prawa na całym świecie. ONZ już w 2014 r. przyjęła rezolucję ogólną, która mówi o tym, że w każdym państwie, które chce przynależeć do rodziny normalnych państw, najwyższy organ kontroli musi mieć zagwarantowaną odpowiednią ochronę prawną przed jakąkolwiek ingerencją, a kontrolerzy podlegają szczególnej ochronie -  mówił w Poranku Radia TOK FM.

Po co doszło do cyberataku na sprzęty kontrolerów NIK?  - Czy po to, żeby mieć dostęp do dokumentów, zanim  kontrola będzie zakończona? Czy po to, żeby naciskać na kontrolerów w trakcie trwania czynności? - pytał były prezes.

Jak stwierdził, cała sytuacja jest niewyobrażalna, "także z tego względu, że autorem polskiej ustawy o NIK, która wyjątkowo mocno chroni niezależność instytucji, jak i jej kontrolerów, jest były prezes NIK, śp. Lech Kaczyński". - Kaczyński wielokrotnie wypowiadał się o wadze i znaczeniu NIK, o tym, jaką ta instytucja odrywa rolę w państwie, jakie ma znaczenie z punktu widzenia obywatela. Dlatego dziś fakt, że mogło dojść do tak szerokiego ataku, tak głębokiej ingerencji, szokuje - dodał Krzysztof Kwiatkowski.

System nadzoru nad funduszami europejskimi jest szczelny? 

Do największego wzmożenia ataków miało dojść po zapowiedzi kontroli NIK-u ws. wyborów kopertowych oraz przy zakończeniu prac nad raportem dotyczącym kontroli Funduszu Sprawiedliwości.  - Jeżeli się potwierdzi, że intensyfikacja ataków była w tym momencie, to mamy czynienia z sytuacją, gdzie jedyne wewnętrzne narzędzie w kraju to teraz komisja śledcza - mówił gość Karoliny Lewickiej. 

Były prezes NIK zwrócił uwagę, że jeśli informacje zostałyby potwierdzone, to mielibyśmy także ogromny kłopot w relacjach z międzynarodowymi instytucjami. Bo Najwyższa Izba Kontroli - jak podkreślił, "jest wpisana w umowę stowarzyszeniową z UE jako gwarant sprawiedliwości wydatkowania środków z Unii Europejskiej".

- Mimo różnych sytuacji w Polsce, przecież problem z praworządnością mamy od 2015 r., zawsze argumentem była silna pozycja NIK-u i to, że my - jako instytucja swoje zadania wykonywaliśmy - podkreślił. Jednak informacje o atakach mogłyby wywołać w Komisji Europejskiej wątpliwości, czy "fundament prawidłowości, legalności, rzetelności wydatkowania środków z funduszu europejskiego jest strzeżony w odpowiedni sposób". Dlatego, zdaniem byłego szefa NIK, "absolutnie jest uzasadnionym pytanie, czy system nadzoru nad funduszami europejskimi także jest szczelny". 

DOSTĘP PREMIUM