Zawieszony sędzia porównał rządzących do zorganizowanej grupy przestępczej. "Nie mogę być bierny"

Sędzia Krzysztof Chmielewski z Sądu Okręgowego w Warszawie orzeka od 22 lat. Jednak teraz nie może zakładać togi i wymierzać sprawiedliwości, bo został zawieszony. Za swoją decyzję orzeczniczą. - Każdy rok od 2015 w sądownictwie jest coraz bardziej straszny - powiedział w TOK FM.
Zobacz wideo

15 grudnia ubiegłego roku Krzysztof Chmielewski w jednej ze spraw, w których orzekał, podważył legalność wyboru sędzi, która nominację dostała od nowej upolitycznionej Krajowej Rady Sądownictwa.

- Sprawa ogólnie była prosta, dotyczyła przekroczenia prędkości. Ale rzecz nie w meritum tej sprawy. Jedna ze stron złożyła wniosek o wyłączenie sędzi zarzucając jej, że zachowywała się stronniczo, nie dopuszczała wniosków dowodowych. Uznałem, że wniosek ten jako taki nie ma szczególnych podstaw do uwzględnienia, natomiast musiałem sam z urzędu podjąć decyzję co do orzekania pani sędzi ze względu na jej nielegalne - moim zdaniem - powołanie na urząd - tłumaczy Krzysztof Chmielewski.

Zrobił to o godz. 10, a już dwie godziny później odebrał telefon z sekretariatu prezesa sądu i usłyszał, że zostaje odsunięty od pracy. Decyzję podjął wiceprezes Sądu Okręgowego, a jednocześnie jeden z zastępców rzecznika dyscyplinarnego Przemysław Radzik.

Niedługo potem Krzysztof Chmielewski dostał pismo od innego rzecznika dyscyplinarnego Michała Lasoty, który informował o postawieniu sędziemu zarzutów dyscyplinarnych i możliwości złożenia wyjaśnień. Krzysztof Chmielewski odpisał, że w kwestii "absurdalnego zarzutu" nie ma nic do powiedzenia. Wskazał, że wszystko, co napisał w postanowieniu z 15 grudnia, podtrzymuje.

Dodał również, że w jego ocenie, działalność rzeczników dyscyplinarnych dla sędziów "hańbi służbę sędziowską", bo są "wykonawcami władzy wykonawczej, która swoim funkcjonowaniem w żaden sposób nie przypomina rządu demokratycznego państwa prawnego". Sędzia wskazał również, że działalność rządzących "sprawia raczej wrażenie grupy, o jakiej traktuje art. 258 Kodeksu Karnego" (chodzi o zorganizowaną grupę przestępczą - przyp. red.).

"Muszę coś robić, nie mogę być bierny"

- To była pewna figura retoryczna, może trochę ostra, ale przecież trochę tak jest. Wystarczy włączyć telewizor: afera goni aferę. Moje pismo, które teoretycznie było procesowe, miało swoją wartość publicystyczną, bo jaki proces, takie pismo - mówi sędzia Chmielewski. - Dlatego też to pismo znalazło się w internecie. Skoro znalazłem się w takiej sytuacji, mogę podejmować działania, o których inni powinni usłyszeć. Jako sędziemu bardzo mi z tym niewygodnie, ale coś muszę robić, bo nie chcę być bierny wobec tego, co się dzieje - dodaje.

O odsuwaniu sędziów od orzekania słyszymy coraz częściej. Gdy podejmują decyzje orzecznicze - na podstawie rozstrzygnięć Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, Europejskiego Trybunału Praw Człowieka czy trzech połączonych izb Sądu Najwyższego - bardzo szybko dowiadują się o tym rzecznicy dyscyplinarni czy prokuratura. Sędziowie są zawieszani i obniża się ich pensje. Dotknęło to już nie tylko Pawła Juszczyszyna czy Igora Tuleyę, ale też Piotra Gąciarka, Macieja Fereka czy Macieja Rutkiewicza.

Sędzia Krzysztof Chmielewski ma za sobą ponad 20-letnią służbę sędziowską. Czy kiedykolwiek spodziewał się odsunięcia od orzekania? - Nie, nigdy. Choć rzeczywiście od jakiegoś czasu pojawiały się myśli, że być może znajdę się w takiej sytuacji, że podejmę decyzję orzeczniczą, która się komuś nie spodoba. Powiem szczerze, że od 2015 roku dzieją się w sądownictwie już takie rzeczy, że każdy rok jest coraz bardziej straszny - podsumowuje sędzia Chmielewski.

DOSTĘP PREMIUM