Elektrownie zmówiły się, by wywindować ceny prądu? Ekspert: Bardzo dużo zarabiają, ich marża sięga nawet 70 proc.

Jak wynika z obliczeń analityków, rekordowe marże producentów energii z węgla przyczyniły się do wysokich cen prądu. - Urząd Regulacji Energetyki powinien zbadać, czy elektrownie nie zmówiły się, by zmniejszyć produkcję prądu. Zaobserwowaliśmy, że ostatnio zgłaszały, iż brakuje im węgla, chociaż to jest ich obowiązkiem, by zapewnić sobie dostawy na określoną liczbę dni. Więc nie chciały produkować prądu, żeby jeszcze bardziej wywindować ceny - mówił w TOK FM Bernard Swoczyna.
Zobacz wideo

Fundacja Instrat, razem z prawnikami z fundacji Frank Bold chce, by prezes URE zbadał, czy nie doszło do manipulacji na hurtowym rynku energii elektrycznej. Zdaniem analityków, to rekordowe marże producentów energii z węgla przyczyniły się do wysokich cen prądu.

- Policzyliśmy, jakie są obecne koszty wytworzenia prądu, a więc cena węgla (w Polsce produkujemy z niego 3/4 prądu), transportu tego surowca i aktualny koszt uprawnień do emisji CO2, po czym porównaliśmy to z cenami giełdowymi prądu. Wyszło nam, że elektrownie bardzo dużo zarabiają, to znaczy ich marża sięga 70 proc. kosztów wytworzenia prądu, co później przekłada się na to, ile płacą za prąd: przemysł, małe biznesy i później gospodarstwa domowe - mówił w TOK FM Bernard Swoczyna, główny ekspert programu Energia i Klimat w Fundacji Instrat.

Opisał, jak wygląda proces naliczania marż przez wytwórców prądu. - Elektrownie sprzedają prąd na giełdzie i jeśli jest jego nadmiar, to jego cena spada aż do poziomu kosztów wytworzenia. Z kolei, gdy prądu brakuje, jak w ostatnich miesiącach, to wtedy elektrownie mogą windować ceny. Widzimy, że ostatnio cena energii wzrosła znacznie bardziej niż koszty wytworzenia prądu. Więc w grudniu, kiedy ceny na giełdzie były szczególnie wysokie, marża wytwórców, czyli ich dodatkowy przychód, sięgnęła 70 proc. kosztów wytworzenia - wyjaśniał.

Co w tej sytuacji można zrobić? Jak mówił ekspert, teraz Urząd Regulacji Energetyki powinien zbadać, czy "elektrownie nie zmówiły się, by zmniejszyć produkcję prądu". - Zaobserwowaliśmy, że ostatnio zgłaszały, iż brakuje im węgla, chociaż to jest ich obowiązkiem, by zapewnić sobie dostawy na określoną liczbę dni. Więc nie chciały produkować prądu, żeby jeszcze bardziej wywindować ceny - ocenił gość TOK FM.

Jak mówił, procedura sprawdzania przez URE sytuacji na rynku energetyki może potrwać kilka miesięcy, a nawet rok. Czy to oznacza, że aż tyle będziemy musieli czekać na obniżki rachunków za prąd? - Nie, samo wszczęcie postępowania przez URE da sygnał, że urząd pilnuje tej sprawy, co prawdopodobnie spowoduje, że ceny prądu spadną - stwierdził.

Kto zarabia na uprawnieniach do emisji CO2?

Bernard Swoczyna odniósł się również do sprawy kosztów uprawnień CO2, które - zdaniem obozu rządzącego - miałyby być głównym sprawcą wysokich rachunków za anergię elektryczną. - Cena polityki klimatycznej, czyli uprawnień do emisji CO2 to jest mniej niż 30 proc. (kosztów, które płacimy za prąd – przyp. red.), a nie 60 proc. - podkreślił, nawiązując do słynnej kampanii billboardowej, którą można zobaczyć na ulicach polskich miast. Informują one, że "opłata klimatyczna Unii Europejskiej to aż 60 proc. ceny energii".

Zwrócił również uwagę, że to państwo polskie sprzedaje uprawnienia do emisji CO2 i to ono na tym głównie zarabia. - Tylko w ubiegłym roku polski budżet zarobił na tym 25 mld zł. To są wpływy do całego sektora finansów publicznych z tytuły sprzedaży uprawnień do emisji CO2. Więc państwo jest pierwszym podmiotem, który zyskuje na tym, że polityka klimatyczna jest tak skonstruowana - wyjaśniał.

Na koniec zaznaczył, że jeśli chcemy, by nasze rachunki za prąd spadły, powinniśmy przestawić się na odnawialne źródła energii, bo póki nasz system energetyczny jest uzależniony od węgla, to jego ceny nadal będą wysokie. - Na przykład dzisiaj mamy zarówno wiatr i słońce, więc cena prądu mogłaby być niższa. Dzisiaj tylko jedna trzecia energii w Polsce pochodzi z wiatru i słońca, ale gdybyśmy mieli więcej elektrowni wiatrowych i słonecznych, to cena prądu mogłaby być nawet trzykrotnie niższa - podsumował gość Jakuba Janiszewskiego.

DOSTĘP PREMIUM

DOSTĘP PREMIUM