Eunice odeszła, ale przed nami Antonina i Bibi. Synoptyk nie ma dla nas dobrych wieści

Tegoroczny luty jest jednym z najcieplejszych w historii. Do tego Polskę nawiedziły już bardzo silne wiatry, a według prognoz to jeszcze nie koniec. Jak wyjaśniał w TOK FM Grzegorz Walijewski z IMGW, wszystkiemu winne są zmiany klimatu.
Zobacz wideo

Z powodu orkanu Eunice, który nawiedził Polskę w weekend około milion gospodarstw domowych zostało pozbawionych prądu. Grzegorz Walijewski, hydrolog, geograf oraz rzecznik Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej podkreślił w "Pierwszym Śniadaniu w TOK-u", że tylko w lutym strażacy usuwający szkody wyrządzone przez pogodę interweniowali kilkadziesiąt tysięcy razy.  - To jest jeden z najbardziej rekordowych miesięcy, jeśli chodzi o interwencje strażaków, ale jednocześnie - jeśli chodzi o meteorologię - to będzie jeden z najbardziej wietrznych miesięcy chyba od początku pomiarów - stwierdził, tłumacząc, że "winą" musimy obarczać niże, które wędrują północną częścią Europy. 

Przypomniał, że podczas niżu Dudley i Eunice porywy wiatru dochodziły aż do 123 km/h. Przy kolejnym zaś niżu - Antonia - także będą mogły wystąpić porywy powyżej 100 km/h. - Po tych już dwóch bardzo niebezpiecznych niżach, które naruszyły konstrukcje budynków, niektóre słupy energetyczne, drzewa itd., to już wystarczy ten niewielki wiatr, który może dokończyć dzieła i może powalić drzewa, dokończyć uszkadzanie budynku i może być bardzo groźny. Na pewno trzeba uważać - przestrzegł, zaznaczając, że taka sytuacja potrwa do godzin wieczornych. 

Po niżu Antonia czeka nas z kolei niż Bibi, który będzie oddziaływał w nocy z wtorku na środę oraz w środę. Porywy wiatru będą mogły osiągnąć 90 km/h. Specjalista podkreślił, że nie jest to koniec, a na mapach synoptycznych widać kolejne niże do końca tygodnia. - Na szczęście na razie nie widać aż tak głębokich niżów, które były w czwartek, w sobotę, które dawały tak mocne porywy i tak duże zniszczenia. To jest na pewno dobra informacja, natomiast zła informacja jest taka, że do końca tygodnia będzie wietrznie, bo cały czas te niże mają wolną drogę w północnej Europie i będą oddziaływać na nasz kraj, więc należy spodziewać się większych porywów wiatru - zaznaczył.

Pogoda. Wszystkiemu winne zmiany klimatu

Prowadzący program Wojciech Muzal, przypomniał, że według danych luty 2022 jest na razie najcieplejszy od 70 lat, a teraz nawiedzają nas bardzo silne porywy wiatru. Zastanawiał się, więc czy to przypadek, że mamy do czynienia z takim niecodziennym nasileniem zjawisk pogodowych. - Luty faktycznie może być jednym z najcieplejszych - przyznał Walijewski, choć dodał, że obecnie "prognozy troszkę osłabły, jeśli chodzi o temperaturę". - Ale będzie jednym z najcieplejszych i będzie to anormalnie ciepły luty, niemniej jednak bardzo wietrzny - podkreślił.

Gość TOK FM tłumaczył, że te dwa fakty można połączyć. - Silne wiatry i napływy ciepłego powietrza wynikają z naszego położenia geograficznego, bo brakuje dla nich takiej naturalnej blokady, żeby pogoda była mniej dynamiczna. Jednak ważną przyczyną są też zmiany klimaty - wyjaśniał oraz przypomniał, że w związku ze zmianami klimatu zwiększa się liczba niebezpiecznych zjawisk meteorologicznych: silnych porywów wiatru, bardzo gwałtownych burz czy trąb powietrznych, które mogliśmy już kilka dni temu zaobserwować w Polsce. 

Ekspert od razu starał się też odpierać argumenty osób, które nie wierzą w katastrofę klimatyczną. - Tak jak jedna jaskółka wiosny nie czyni, tak jeden chłodniejszy okres, jeden miesiąc, a nawet jeden rok, który byłby chłodniejszy, nie oznacza, że nie ma zmian klimatu. Musimy popatrzeć na to, co się dzieje z perspektywy kilkunastu, a właściwie kilkudziesięciu lat, a tutaj dane są wyraźne: cały czas wzrost temperatury w Polsce jest widoczny - mówił Walijewski, tłumacząc, że przez ostatnie 70 lat wyniósł on w Polsce średnio 1,7 stopnia Celsjusza (w skali całego świata wzrost temperatury wyniósł 1,4 stopnia Celsjusza). - Więc widać jak ten proces jest szybki. Widać wzrost temperatury oceanów, widać wzrost poziomów oceanów, itd. To są dane, których nie ma co podważać - przestrzegł.

Czy w kolejnych latach będziemy się zatem spodziewać takich miesięcy jak teraz? Według eksperta niekoniecznie. Zmiany klimatu nie oznaczają bowiem, że nie powinniśmy się już spodziewać w ogóle chłodnych miesięcy z ujemną temperaturą. - Ale jednak ilość niebezpiecznych zjawisk meteorologicznych będzie coraz większa. Uważajmy na to - ostrzegał. 

DOSTĘP PREMIUM