Nawet 3 miliony uchodźców z Ukrainy. Czy Polska jest gotowa? "Będzie szereg zawirowań"

- Jesteśmy pierwsza granicą, którą uchodźcy przekroczą i zderzą się z nową rzeczywistością. Ale nic nie wskazuje na to, żebyśmy byli szczególnie przygotowani na przyjęcie od 1 do 3 mln uchodźców - mówiła w TOK FM Anna Wicha, prezeska Polskiego Forum HR.
Zobacz wideo

Nad ranem czasu polskiego prezydent Władimir Putin ogłosił, że Rosja rozpoczyna "operację wojskową" na Ukrainie. Wkrótce po jego wystąpieniu wybuchy było słychać w wielu miastach Ukrainy, w tym w Kijowie i Mariupolu. Polska może być pierwszym krajem, do którego uchodźcy ukraińscy będą chcieli przybyć, uciekając przed wojną. Czy Polska jest gotowa na ich przyjęcie?

- Jesteśmy pierwsza granicą, którą uchodźcy przekroczą i zderzą się z nową rzeczywistością. Ale nic nie wskazuje na to, żebyśmy byli szczególnie przygotowani na przyjęcie od 1 do 3 mln uchodźców. Bo mówimy o zmasowanym przekraczaniu granicy i organizowaniu dla tych ludzi pobytu - mówiła w TOK FM Anna Wicha, prezeska Polskiego Forum HR, które zajmuje się rynkiem zatrudnienia w naszym kraju. 

Jak dodała, to zmasowane przekraczanie polskiej granicy może spowodować "szereg zawirowań". - Po pierwsze: chodzi o ceny mieszkań, bo możemy mieć ich niekontrolowany wzrost i nie jesteśmy przygotowani na to, żeby zabezpieczyć mieszkania dla tych osób. Po drugie: może pojawić się szara strefa na rynku pracy. Przypomnę, że z tych 2 mln Ukraińców, którzy już pracują w Polsce, tylko jedna trzecia jest zarejestrowana w ZUS. Po trzecie: pewnie też wynagrodzenia, które ostatnio rosły bardzo szybko, mogą zostać wyhamowane, jeśli pojawi się 1-3 mln nowych rąk do pracy - wyjaśniała.

Zwróciła jednak uwagę, że to jest moment odpowiedni na to, byśmy zmienili swój sposób myślenia o migrantach - że to nie jest tylko siła robocza, ale też ludzie, którzy chcą tutaj zakładać rodziny. - Myśmy już promowali ideę asymilacji osób, które pracują u nas, stwarzania dla nich takich warunków, żeby mogli szybciej sprowadzać rodziny, zakładać je tutaj i uniezależniać się od tej całej otoczki, która towarzyszy uchodźcom, czyli np. życie w obozie - stwierdziła.

Ale żeby tak się stało - dodała ekspertka - polskie urzędy powinny teraz o wiele szybciej wydawać dokumenty uchodźcom, a polskie służby powinny ten proces kontrolować. - Tylko nie jestem przekonana, żeby nasze służby były na to w tej chwili przygotowane - podsumowała gościni TOK FM.

Rosja zaatakowała Ukrainę. "Tworzymy punkty recepcyjne"

W ciągu najbliższych godzin w woj. lubelskim i w woj. podkarpackim, przy polsko-ukraińskiej granicy, powstanie osiem punktów recepcyjnych dla uchodźców z Ukrainy - poinformował w czwartek rano wiceszef MSWiA Paweł Szefernaker. Zapewnione w nich będzie wyżywienie, pomoc medyczna i informacje dla uchodźców. Będzie tam stanowisko Straży Granicznej i urzędów wojewódzkich.

Szefernaker zwrócił uwagę, że część Ukraińców będzie szukało bezpiecznego miejsca wśród rodaków, którzy już są legalnie w Polsce, a dla części Polska będzie krajem tranzytowym do Stanów Zjednoczonych lub krajów Europy Zachodniej. - Ci, którzy będą bez żadnych perspektyw na dalsze funkcjonowanie na terenie Unii Europejskiej, po prostu będą mieli zapewnione to miejsce w punktach recepcyjnych - dodał.

Wiceminister wyjaśnił, że to punkty tymczasowe. Jak zaznaczył, jeżeli po przejściu tego punktu uchodźca wojenny będzie potrzebował wsparcia RP, takie wsparcie również zostanie mu zapewnione. Według wiceministra rząd ma przygotowane miejsca, do których będzie można takie osoby przenieść.

DOSTĘP PREMIUM