Lata temu uciekała przed wojną. Dziś tłumaczy, co dla ukraińskich uchodźców jest najważniejsze

Draginja Nadażdin przez ponad 14 lat była dyrektorką Amnesty International Polska, dziś szefuje Lekarzom bez Granic w Polsce. Przed laty sama musiała uciekać przed wojną w byłej Jugosławii, dlatego doskonale wie, co czują dziś Ukraińcy.
Zobacz wideo

Draginja Nadażdin urodziła się w Mostarze w Bośni i Hercegowinie. W wieku 17 lat z powodu wojny razem z siostrą musiała uciekać ze swojego kraju. Przez długi czas - tak, jak dzisiaj uchodźcy z Ukrainy - wierzyła, że szybko wróci. - Po ponad miesięcznym braku wiadomości od rodziny, pojawiła się u nas mama, a potem dołączyli także babcia i tata. Naszej rodzinie udało się spotkać po wielu miesiącach rozłąki. I to był czas, który teraz do mnie wraca, ponieważ w tym czasie do Serbii - tak jak teraz do Polski - przybywały również setki tysięcy uchodźców z innych byłych jugosłowiańskich republik. I wówczas, w tych pierwszych momentach, była podobna atmosfera: wsparcia, solidarności i pomocy - mówiła gościni TOK FM. 

Wtedy, przed laty, po ucieczce z domu przez wojną, nie wierzyła w to, że nowe miejsce stanie się jej miejscem życia na stałe. - Buntowałam się, kiedy moi stryjowie mówili, że powinnam się zapisać do nowej szkoły, aby kontynuować naukę. To był często spotykany bunt wewnętrzny. Człowiek się broni przed świadomością, że zostanie na dłużej tam, gdzie przybył przypadkiem - opowiada. - Gdy dołączyła do nas mama, rzuciłyśmy się na nią z ogromną radością z moją siostrą i pytałyśmy: kiedy wracamy do domu? A mama tylko pokręciła głową i powiedziała, że raczej już nie wrócimy - dodała Nadażdin.

Wsparcie, by uchodźcy jak najszybciej mogli wyjść z "zawieszenia"

Dziś wiele Ukrainek i Ukraińców też wierzy, że wojna szybko się zakończy i szybko wrócą do Kijowa, Charkowa, Równego. - To jest częste, że ludzie przez jakiś czas są w szoku i w pewnym poczuciu zawieszenia. I w tym czasie niezwykle ważne jest to, by dać im wsparcie, które pozwoli im jak najprędzej wyjść z tego zawieszenia. Rzecz w tym, by takie osoby jak najszybciej mogły zacząć wykonywać normalne czynności, wrócić do pewnej normalności, mimo że są poza swoim krajem - wyjaśniła.

Jak mówi, wszyscy musimy sobie zdawać sprawę - również my, osoby niosące pomoc - że to nie będzie "na chwilę". - Wyjątkowo ważna jest pomoc na tu i teraz, ale musimy się przygotować do tego, by pomagać długoterminowo. Chodzi o zbudowanie systemu, który będzie uwzględniał to, że po każdej wojnie zachodzą trwałe zmiany. Nie można myśleć, że wojna się zakończy i każdy wróci do swojego domu. Wiele z tych domów już jest zniszczonych. Prawie każdy, kto znalazł się w Polsce, już doświadczył swego rodzaju traumy - zaznaczyła Draginja Nadażdin.

Dlatego - jak dodała - potrzebne jest wsparcie "finansowe, psychologiczne, medyczne, ludzkie". Gościni zwraca też uwagę, że państw polskie musi potraktować pewne sprawy "priorytetowo". - Jedną z nich jest kwestia dachu nad głową dla uchodźców, kwestia opieki zdrowotnej, opieki psychologicznej. Trzeba pamiętać, że do Polski uciekły głównie kobiety z dziećmi i trzeba uwzględnić szczególne potrzeby właśnie tej grupy, w tym kwestię edukacji - wskazywała gościni TOK FM.

DOSTĘP PREMIUM