Dramatyczna sytuacja na Torwarze w Warszawie. Wolontariusze są "na skraju wytrzymałości fizycznej i psychicznej"

Od kilku dni kolejne grupy uchodźców zbierają się w hali Torwar w Warszawie. Sytuacja jest trudna, wolontariusze dłużej nie są w stanie zapewnić im odpowiedniej opieki. Joanna Niewczas alarmuje, że sami są "na skraju wytrzymałości fizycznej i psychicznej".

Warszawa. Uchodźcy tłumnie przybywają do stolicy. Sytuacja jest dramatyczna

Od momentu wybuchu wojny ponad milion ukraińskich uchodźców trafiło do Polski, a według stołecznego ratusza ponad 200 tys. z nich znalazło się w Warszawie. Wielu utknęło na Dworcu Centralnym, a aktywiści zaangażowani w pomoc Ukraińcom i Rafał Trzaskowski od kilku dni donoszą o pogarszaniu się ich sytuacji. Dziś w mediach społecznościowych pojawił się także dramatyczny apel Joanny Niewczas, koordynatorki wolontariuszy, która ostro krytykuje dotychczasowe działania wojewody Konstantego Radziwiłła, odpowiedzialnego m.in. za Torwar.

"Żarty się skończyły, wojewoda tylko udziela wywiadów jak wszystko jest pod kontrolą, a my wolontariusze jesteśmy już na skraju wytrzymałości fizycznej i psychicznej. Jako koordynator wolontariuszy w punkcie Torwar bardzo proszę o szerzenie poniższych informacji" - napisała w serwisie Linkedin.

Wolontariusze z hali Torwar są "na skraju wytrzymałości fizycznej i psychicznej"

Według Joanny Niewczas, brakuje środków finansowych na produkty pierwszej potrzeby dla uchodźców, w tym na zakup leków i posiłków. Wolontariusze z własnych pieniędzy muszą wykupować środki przepisane przez lekarzy. Są to leki ratujące życie, w tym np. insulina. To również oni "odpowiadają za organizację kilku tysięcy posiłków dziennie obdzwaniając restauracje i prosząc o dary". Cały Torwar ma być koordynowany wyłącznie przez wolontariuszy i studentów ze wsparciem jednej osoby z urzędu, "która nie ma wiedzy na temat zarządzania kryzysowego i nie jest w stanie podjąć żadnej decyzji".

Ponadto koordynatorka alarmuje, że "jest ogromne ryzyko epidemii spowodowanej brakiem przestrzegania wymogów sanitarnych", ponieważ za kuchnię odpowiadają harcerze, czyli "osoby bez doświadczenia w gastronomii". Niewczas pisze: "nie mamy kontroli nad ważnością i świeżości produktów, nie ma żadnych zasad BHP". Jednocześnie województwo nie jest w stanie dostarczyć podstawowych środków higieny dla Ukraińców, a na miejscu "nikt nie przestrzega reżimu sanitarnego, wojewoda nie dostarczył żadnych środków ochrony sanitarnej". Do sprzątania toalety miała zostać oddelegowana jedna osoba.

Dworzec Centralny w Warszawie. Konstanty Radziwiłł w wywiadzie dla Radia ZET: "Mój obraz sytuacji jest inny"

Wojewoda Mazowiecki Konstanty Radziwiłł udzielił wywiadu w Radiu ZET, gdzie był pytany o obecną sytuację na Dworcu Centralnym w Warszawie. "Mój obraz sytuacji jest naprawdę inny" - wyjaśnił, dodając przy tym, że "emocje ludzi pomagających są widzeniem z perspektywy osobistej". "Rozumiem te emocje ale ich nie podzielam" - powiedział. Jednocześnie wojewoda odrzucił propozycję Lewicy, aby utworzyć na Dworcu Centralnym punkt recepcyjny dla uchodźców, służący jako miejsce noclegowe.

Wojewoda skomentował później także ocenę wolontariuszy pracujących na Torwarze. - Moim zdaniem w tych warunkach, dla takiej grupy osób i w takim tempie, nie da się zrobić więcej - ocenił. Czytaj więcej ->

Konstanty Radziwiłł stwierdził również, że on i jego pracownicy robią, co mogą, by zapewnić potrzebne wsparcie dla uchodźców z Ukrainy w punkcie przy Łazienkowskiej. Zapewniał, że wszelka podstawowa pomoc - dach nad głową, posiłki zimne i ciepłe - jest zapewniona. - Uchodźcy mają też pomoc psychologiczną, środki czystości. Jest punkt medyczny z ratownikami i lekarzami, i zapas leków - wyliczał. Nie chciał jednak zaprosić dziennikarzy i obserwatorów do środka ze względu na "prywatność uchodźców".

Teraz z kodem: UKRAINA odsłuchasz każdą audycję i podcast TOK FM. Aktywuj kod tutaj -> www. audycje.tokfm.pl/aktywuj

DOSTĘP PREMIUM