"Minister Czarnek zapomniał podpisać rozporządzenie". Broniarz o działaniach rządu ws. ukraińskich uczniów

- Tysiące polskich nauczycieli stoi przed ogromnym dylematem: co zrobić z dzieckiem, które przyszło na lekcje fizyki czy polskiego i nie zna żadnego słowa po polsku. I ja mam je jeszcze ocenić. To jest problem, który musi być rozwiązany - wskazywał w TOK FM Sławomir Broniarz, prezes Związku Nauczycielstwa Polskiego.
Zobacz wideo

Według danych Ministerstwa Edukacji Narodowej do polskich szkół zapisanych jest już około 70 tysięcy ukraińskich dzieci. To jednak dopiero niewielka część tych, które przekroczyły polską granicę. Szacować można bowiem, że ukraińskich uczniów i studentów jest już w naszym kraju ponad pół miliona. Jak mówił w Poranku Radia TOK FM prezes Związku Nauczycielstwa Polskiego - Sławomir Broniarz - przyjęcie tych dzieci do systemu edukacji to wyzwanie, "które stoi nie tylko przed systemem, ale przed całą nasza społecznością". 

"Lekko się w tym wszystkim pogubiliśmy"

Prowadzący program Jacek Żakowski pytał więc, w jaki sposób zorganizowane będzie ich wejście do polskiego systemu oświaty?  - Wydaje się, że lekko się w tym wszystkim pogubiliśmy - skonstatował gość TOK FM. - Dlatego, że o ile bardzo dobrym posunięciem było zorganizowanie kursów przygotowawczych - kursów językowych, które pozwolą im posiąść elementarną znajomość języka polskiego, a jednocześnie pozwolą nauczycielom ukraińskim zaznajomić się z językiem polskim - to musimy mieć świadomość, że jest to rok szkolny, który dla nich będzie rokiem straconym. I oni o tym wyraźnie mówią - wskazywał Broniarz. 

Jak tłumaczył, ukraińskie szkolnictwo to nie tylko inna podstawa programowa, ale także rozpoczynanie nauki w wieku 6 lat.  - Uczeń, który wchodzi do polskiej piątek klasy, tak naprawdę wchodzi do zupełnie nieznanego sobie obszaru. Ma do czynienia z nieznanym językiem, z nieznaną podstawą programową i z całkowicie nową sytuacją. A my próbujemy powiedzieć mu: czuj się w tym wszystkim bezpiecznie i komfortowo - ocenił rozmówca Jacka Żakowskiego. 

Powołał się przy tym na rozmowy z nauczycielami ukraińskimi. - Oni mówią: nie róbmy tym dzieciom dodatkowej krzywdy, mówiąc że będziecie się uczyli w szkole polskiej i jeszcze musicie być oceniani, klasyfikowania i promowani, bo oni nie są do tego przygotowani - przytoczył. 

Zdaniem Broniarza minister Czarnek "zapomniał podpisać rozporządzenie w sprawie oceniania, klasyfikowania i promowania uczniów ukraińskich". - A to powoduje, że tysiące polskich nauczycieli i dyrektorów stoi przed ogromnym dylematem: co zrobić z dzieckiem, które przyszło na lekcje fizyki czy polskiego i nie zna żadnego słowa po polsku. I ja mam je jeszcze ocenić. To jest problem, który musi być rozwiązany - wskazywał.

Według niego ukraińskim uczniom powinno dać się szansę nauczenia języka polskiego do września. - A ten stracony rok nie jest dla nich największym dramatem w porównaniu z tym wszystkim, co przeżywają. To są głosy także nauczycieli ukraińskich - zaznaczył. Wskazał również na możliwość realizowania nauki zdalnej dla ukraińskich dzieci na podstawie ukraińskiej podstawy programowej.

Co z tegorocznymi maturzystami i rekrutowaniem ich na polskie uczelnie? 

Według Broniarza to kolejnym problemem jest rekrutacja ukraińskich studentów lub maturzystów na uczelnie wyższe. Jak przyznał, nie wyobraża jej sobie, w momencie, kiedy student w ogóle nie zna języka polskiego. - Nie ma możliwości bezpośredniej rekrutacji studenta na uczelnię polską w sytuacji, gdy jego podstawa programowa jest różna aniżeli nasza, kiedy nie ma możliwości zweryfikowania jego wiedzy w języku polskim - mówił. 

Zdaniem Sławomira Broniarza powinno się zatem powtórzyć model znany z Łodzi, gdzie stypendyści z całego świata najpierw przez rok przed podjęciem studiów uczą się języka polskiego. 

- Ale Łódź nie pęknie. Czy coś się dzieje w tej sprawie? - dopytywał Żakowski. 

Gość TOK FM podkreślił, że jest to "niebagatelny problem". I zwrócił uwagę na konsekwencje reformy Anny Zalewskiej: dużą liczbę zlikwidowanych szkół, niewystarczającą liczbę nauczycieli, "podwójny rocznik".
- Klasy są już wypełnione polskimi uczniami w znakomity sposób i to nie są pomieszczenia z gumy. Polska edukacja ma też problemy sama ze sobą - przypomniał. 

A - jak wspominał - poza pomysłem i rekomendacją dotyczącą kursów przygotowawczych ze strony rządowej "nie pojawia się żadne racjonalne uzasadnienie, żadne racjonalne działanie, żaden racjonalny projekt". - Do nas, do ZNP przyjeżdżają ludzie z całego świata. Pytają, jak my sobie z tym radzimy. I każdy wyraża niebywałe zdziwienie, że oto partner społeczny, związek zawodowy, nie jest konsultowany, nie prowadzi się z nami żadnych rozmów, (...) że nauczyciele nie są pytani, jak ten problem rozwiązać - podsumował. 

Teraz z kodem: UKRAINA odsłuchasz każdą audycję i podcast TOK FM. Aktywuj kod tutaj ->

DOSTĘP PREMIUM