Węgiel z Rosji to 70 proc. importowanego surowca. Gdzie możemy kupować po wprowadzeniu derusyfikacji gospodarki?

Premier kilkukrotnie zapowiadał już rezygnację z zakupów węgla w Rosji i apelował do Unii o embargo na ten i inne surowce. Mateusz Morawiecki obiecuje też "derusyfikację polskiej gospodarki". Jak to realizować w kraju, który najwięcej węgla kupuje w Rosji? Jakub Wiech wskazał w TOK FM, z jakich państw moglibyśmy kupować węgiel. Przyznał też, że nie ma szans na to, byśmy mogli poradzić sobie bez importu, np. zwiększając wydobycie w Polsce.
Zobacz wideo

Górnicy ze związku "Przeróbka" domagają się natychmiastowej rezygnacji z planów likwidacji wydobycia węgla w Polsce. Napisali w tej sprawie list do odpowiedzialnego za górnictwo wiceministra Piotra Pyzika.

- Obecna sytuacja, która wystąpiła po uderzeniu Rosji na Ukrainę, stworzyła pewne nowe warunki. Nie dziwi, że pewne grupy chcą wykorzystać te okoliczności na swoją korzyść. Górnicy są jedną z takich grup - mówił w TOK FM Jakub Wiech.

Zastępca redaktora naczelnego portalu Energetyka24 nie ma wątpliwości, że nawet kłopoty wynikające z radykalnego wzrostu cen surowców w ostatnim czasie nie odwiodą Unii Europejskiej do planu rezygnacji z węgla. A Polska jako członek UE plan dekarbonizacji prędzej czy później powinna zrealizować.

- To nie jest tak, że teraz Bruksela wyrzuci politykę klimatyczną do kosza czy okroi z większości restrykcji. Naczelny cel unijnej polityki klimatycznej, czyli dekarbonizacja, jest de facto wsparciem zerwania więzów energetycznych z państwem Władimira Putina. Jest ono możliwe właśnie przez przestawienie gospodarki na model działający bez paliw kopalnych - podkreślił rozmówca Piotra Maślaka.

Rosja to największy dostawca węgla do Polski

Po wybuchu wojny w Rosji Mateusz Morawiecki obiecał "derusyfikacją polskiej i europejskiej gospodarki". - Bo Polska jest dzisiaj również w forpoczcie tych krajów, które starają się inspirować innych, aby odejść od zależności od rosyjskiego gazu, ropy, węgla - powiedział premier.

To ważna deklaracja szczególnie w kontekście tego, że od kilku lat Polska coraz bardziej uzależniała się od rosyjskiego węgla - import wzrastał. Jak mówił Jakub Wiech, do naszego kraju trafiało z Rosji od kilku do kilkunastu milionów ton rocznie. Rosyjski węgiel stanowił mniej więcej 70 proc. importowanego do Polski węgla.

- Ma to związek z tym, że rosyjski surowiec jest przede wszystkim konkurencyjny cenowo - stwierdził gość TOK FM. Podkreślił, że "Rosja w odróżnieniu od Polski potrafi jeszcze wydobywać węgiel kamienny metodą odkrywkową". - Polskie kopalnie są wyeksploatowane, bardzo głębokie. To już samo w sobie czyni je problematycznymi, jeśli chodzi o wydobycie. Rosyjski surowiec jest też lepszej jakości. Ponadto Rosja go subsydiuje, dotuje jego transport na granice z Unią Europejską - wyjaśnił.

W Polsce - jak dodał - rosyjskiego węgla używają głównie odbiorcy indywidualni i mniejsze elektrociepłownie.

Jak zastąpić węgiel z Rosji?

W obliczu wojny w Ukrainie uniezależnienie się od dostaw z Rosji jest poważnym wyzwaniem. I - jak ocenił gość TOK FM - "politycznym problemem". - Technicznie rzecz biorąc, można go łatwo zastąpić. Są tu alternatywy na rynku światowym. Niemniej wymagałoby to wprowadzenia pewnych ograniczeń międzynarodowego prawa handlowego, gdyż konkurencja ze strony rosyjskiego węgla jest bardzo duża - podkreślił gość Piotra Maślaka.

Jeśli zdecydujemy się na rezygnację z zakupów u Rosjan, to skąd wziąć potrzebny węgiel? - Patrzyłbym w kierunku takich wydaje się egzotycznych destynacji jak np. Australia czy Kolumbia. To są państwa, z których już teraz bierzemy węgiel - powiedział zastępca redaktora naczelnego portalu Energetyka24. Australia to obecnie drugi - po Rosji rzecz jasna - kierunek importu węgla do Polski.

Co ważne, choć oba wymienione przez Wiecha państwa położone są bardzo daleko od naszego kraju, to zakupy tam są atrakcyjne cenowo. - Nawet po przewiezieniu przez oceany i wyładowaniu węgla w porcie węglowym w Gdańsku, to on jest konkurencyjny względem surowca, który wydobywamy na Śląsku - dodał.

Odpowiedzią na zapowiedzianą przez premiera "derusyfikację polskiej gospodarki" mogłoby być stopniowe zwiększenie wydobycia w Polsce. Taki postulat na pewno zadowoliłby górników, ale... zdaniem gościa TOK FM byłoby to po prostu nieopłacalne. - Nasze zasoby dają pewne możliwości zwiększenia produkcji tego surowca. Natomiast to będzie się wiązało z dodatkowymi nakładami na górnictwo. Obawiam się, że przy obecnej postawie górniczych związków zawodowych będzie to bardzo mocno obarczone kosztami, których być może dałoby się uniknąć. Związki zdają sobie sprawę, że polski węgiel się kończy i starają się ugrać, jak najwięcej mogą, w czasie, który im pozostał - podsumował Jakub Wiech.

DOSTĘP PREMIUM

DOSTĘP PREMIUM