"To tylko polityczne rozgrywki". Ekspertka o nakładach ministerstwa zdrowia na psychiatrię dzieci

Ministerstwo zdrowia zapowiedziało zwiększenie - o 200 mln zł - nakładów na psychiatrię dzieci i młodzieży. Zdaniem Mai Herman "liczby, które padają, są tylko liczbami. Niczym więcej". - Nie stoi za tym realna zmiana - mówiła w TOK FM specjalistka psychiatrii, psychoterapeutka i prezeska Polskiego Towarzystwa Mediów Medycznych. Ile rząd powinien zainwestować, by poprawić stan psychiatrii dziecięcej?
Zobacz wideo

Minister zdrowia Adam Niedzielski zapowiedział zwiększenie nakładów na opiekę psychiatryczną dzieci i młodzieży. - Realnie do systemu trafi ponad 200 mln zł - mówił podczas konferencji. Zapewnił też, że nakłady te będą systematycznie rosły. - W Polsce jest sieć 343 takich ośrodków. Mam nadzieję, że ta liczba zwiększy się do 400 - dodał. Według niego takie ośrodki mają być w każdym powiecie, bo dotychczasowy model leczenia psychiatrycznego nie był wydolny "przy tak dużym zapotrzebowaniu, które pojawiło się w związku z pandemią".

Zdaniem Mai Herman, specjalistki psychiatrii, psychoterapeutki oraz prezeski Polskiego Towarzystwa Mediów Medycznych, "liczby, które padają, są tylko liczbami. Niczym więcej". - Nie stoi za tym realna zmiana w psychiatrii dzieci i młodzieży - mówiła w TOK FM.

Dodała przy tym, że zamiast konkretnych kwot powinno się zwrócić uwagę na wartość PKB, która przeznaczana jest na ochronę zdrowia w zakresie psychiatrii dzieci i młodzieży. A liczba ta, zastrzegła, nie zmienia się od lat i wynosi 3-3,5 proc. całości przekazanych środków na ochronę zdrowia. - Te 3 proc. jest stałą liczbą, którą rząd inwestuje w zdrowie psychiczne - zastrzegła. - Tymczasem w krajach europejskich jest to 6-7 proc. i to jest suma, która byłaby w miarę zadowalająca - podkreśliła. 

Czy zwiększenie liczby placówek to dobry kierunek? - Liczmy siły na zamiary - dopowiedziała krótko gościni TOK FM. - Bo ilu mamy specjalistów, którzy są w stanie obstawić tę zwiększoną liczbę placówek? - pytała retorycznie.

W jej ocenie należałoby "przewartościować program profilaktyki i ochrony zdrowia psychicznego" i położyć większy nacisk na doinwestowanie szkół, przedszkoli, czyli "wszystkich tych miejsc, w których nauczyciele są na pierwszej linii frontu i spotykają się z dzieciakami, które mają, mogą mieć lub będą miały problem ze zdrowiem psychicznym". - Takie zwiększanie liczby placówek ochrony zdrowia psychicznego jest trudne w Polsce ze względu na to, że nie ma kto tam pracować - podkreśliła jednocześnie. - Za to liczby świetnie się sprzedają -  dodała.

"To tylko polityczne rozgrywki"

Ministerstwo Zdrowia podało na Twitterze, że blisko 90 proc. dzieci i młodzieży w powiatach w całej Polsce ma dostęp do opieki psychologicznej i psychoterapeutycznej.

- Fantastycznie, to po co my w ogóle rozmawiamy? Dlaczego nie ma pomocy? Dlaczego rośnie liczba samobójstw wśród dzieci? Skoro 90 proc. jest zaopiekowanych, to po co to jeszcze ma dojść dodatkowych, teoretycznie, 200 mln zł? Skoro jest dobrze, to po co dolewamy? - dociekała Maja Herman. - Oczywiście wiadomo: to tylko polityczne rozgrywki, które mają pokazać, że dane ministerstwo coś robi w danym zakresie - skwitowała.

DOSTĘP PREMIUM