Co łączy lotnisko w Radomiu, CPK i kryzys dotyczący kontrolerów ruchu? Ekspert mówi o "upolitycznieniu lotnictwa"

Związek Zawodowy Kontrolerów Ruchu Lotniczego wróci we wtorek do rozmów z Polską Agencją Żeglugi Powietrznej. To kolejna próba łagodzenia konfliktu w branży, po tym, jak wypowiedzenia z pracy złożył co czwarty kontroler lotów w Polsce. Sytuacja jest poważna, co widać po opóźnieniach na lotniskach. Jak ocenił w TOK FM ekspert ds. lotnictwa Eryk Kłopotowski, sytuacja spowodowana jest "wpuszczeniem polityków, zamiast fachowców, do bardzo poważnych miejsc, takich jak PAŻP".
Zobacz wideo

Kryzys w Polskiej Agencji Żeglugi Powietrznej wpływa na opóźnienia w kursowaniu samolotów - między innymi na najważniejszym lotnisku w Polsce - warszawskim Okęciu. Tu w maju na wieży kontroli lotów może zostać tylko 36 z 216 zatrudnionych.

Kontrolerzy odchodzą z dwóch powodów. Nie zgadzają się na obniżenie pensji, czyli rozwiązanie forsowane przez poprzednie kierownictwo agencji. Ale wskazują też na warunki pracy. Według nich na wieży nie może pracować tylko jedna osoba, bo stanowi poważne zagrożenie dla bezpieczeństwa ruchu lotniczego. 

- Chodzi po prostu o to, że ta osoba może się źle poczuć, może mieć zawał, może mieć niedyspozycję, cokolwiek i wtedy narażamy kilkaset osób czy kilka tysięcy osób na olbrzymie niebezpieczeństwo - mówił w Pierwszym Śniadaniu w TOK-u ekspert ds. lotnictwa Eryk Kłopotowski. 

Podkreślił, że praca kontrolera lotów jest bardzo trudna i odpowiedzialna, wymaga też wielu umiejętności, także psychologicznych i radzenia sobie ze stresem. Ta profesja jest uważana za jedną z najbardziej stresogennych na świecie. - Stres jest ciągły, tam nie ma chwili na dekoncentrację. Cały czas trzeba być w największym napięciu - mówił gość TOK FM. Od pracy kontrolerów zależy życie tysięcy osób.

"Upolitycznienie polskiego lotnictwa"

W ocenie Kłopotowskiego konflikt pomiędzy kontrolerami lotów a Polską Agencją Żeglugi Powietrznej wynika z "upolitycznienia polskiego lotnictwa". - Zamiast fachowców mamy do czynienia z politykami, którzy twardą ręką próbują wdrożyć swoją wizję tego, jak powinno wyglądać lotnictwo w Polsce. Z tym mamy do czynienia już od wielu lat - zaznaczył rozmówca Piotra Maślaka.

Zdaniem eksperta sytuację dobrze ilustruje historia lotniska w Radomiu. - Ktoś przychodzi i mówi: budujemy tutaj lotnisko, wydajemy 100 mln zł. Lotnisko jest klapą, więc wpuszczamy buldożer i mówimy: bo było za małe. I budujemy dużo większe. A jak ktoś się z tym nie zgadza, to znaczy, że jest przeciwny regionowi radomskiemu i w ogóle niszczy polską historię i polskość w obszarze Radomia - stwierdził. 

Przykładem wspomnianego upolitycznienie jest według niego także sztandarowa inwestycja PiS, czyli Centralny Port Komunikacyjny, za którego realizację odpowiada wiceminister infrastruktury - Marcin Horała. - On mówi bardzo wyraźnie, że jeżeli ktoś jest przeciwny temu projektowi, to jest zdrajcą - podkreślił gość TOK FM.

W ocenie Kłopotowskiego w przypadku konfliktu z kontrolerami lotów "znowu mamy do czynienia z politykiem, który przychodzi i mówi, że jego pomysł to obniżenie im pensji, bo za dużo zarabiają". - Nie patrząc na to, w jakich warunkach pracują, co robią, czym się zajmują. Uznaje politycznie, że za dużo zarabiają i pokaże im gdzie jest ich miejsce - wyjaśnił.

Wskazał także, że kiedy kilka tygodni lub nawet kilka miesięcy temu padały argumenty, że zmiany w pracy kontrolerów mogą prowadzić do niebezpiecznej sytuacji na polskim niebie, "znowu padały te same słowa". - Czyli o zdradzie, o tym, że są to ludzie, którzy powinni pełnić tylko i wyłącznie służbę, a nie myśleć o pieniądzach. Więc to upolitycznienie całego polskiego lotnictwa jest praprzyczyną (...) To jest moja diagnoza sytuacji: wpuszczenie polityków, zamiast fachowców, do bardzo poważnych miejsc, takich jak np. Polska Agencja Żeglugi Powietrznej - podsumował gość Piotra Maślaka. 

DOSTĘP PREMIUM