O alkohol w Polsce łatwiej niż o świeże pieczywo. Terapeutka o "dyscyplinie obowiązkowej" Polaków

Około trzech milionów Polaków pije alkohol ryzykownie lub szkodliwie, a stąd do uzależnienia jest już blisko. Jak mówiła w TOK FM Elżbieta Podleśna, terapeutka uzależnień, ogromną "negatywną" rolę odgrywa już sama dostępność alkoholu w naszym kraju: jego niska cena, reklamowanie i sprzedaż w bardzo wielu punktach.
Zobacz wideo

W województwie śląskim od 22 marca 23 osoby zatruły się, najprawdopodobniej wypiwszy zawierający alkohol metylowy denaturat. 15 z nich zmarło. W TOK FM terapeutka uzależnień Elżbieta Podleśna zwracała uwagę, że były to zapewne osoby w ostatniej fazie uzależnienia od alkoholu, które sięgając po alkohol niespożywczy, "wymieniają swoje poczucie bezpieczeństwa na profity, które płyną z zaspokojenia swojej przemożnej chęci napicia się". - Fakt nienapicia się przeraża je bardziej niż taki rodzaj rosyjskiej ruletki. (...) Uzależnienie osiąga u nich tak zaawansowaną postać, że zaspokojenie potrzeby picia jest silniejsze niż instynkt samozachowawczy - podkreśliła. 

Zaznaczyła, że ze strony państwa jest bardzo mało propozycji pomocy takim osobom. 

"Łatwiej w Polsce kupić alkohol niż świeże pieczywo"

Gościni TOK FM tłumaczyła, że by chronić ludzi przed popadnięciem w uzależnienie, ceny alkoholu w Polsce powinny być zdecydowanie wyższe, jak w krajach "rzeczywiście prowadzących profilaktykę".

Wyjaśniła, że ze względu na bardzo niską cenę alkoholu, możliwość jego reklamowania oraz dostępność w bardzo wielu sklepach "wstęp na ścieżkę w kierunku konsekwencji związanych z piciem jest praktycznie niskokosztowy, niemalże bezpłatny". - Natomiast koniec, do którego niektóre z tych osób docierają, generuje olbrzymie koszty w postaci ciężkich chorób i śmierci - oceniła. 

Zwróciła także uwagę na to, jak trudno jest w naszym kraju osobom uzależnionym walczyć z nałogiem. Największym bowiem "wyzwalaczem" chęci napicia się jest po prostu już sama obecność alkoholu.
- Łatwiej jest w Polsce kupić alkohol niż świeże pieczywo. Można go kupić niezależnie od tego, czy jest niedziela handlowa, czy nie. Kiedy wychodzę na ulice w Warszawie, mijam dziesiątki sklepów, które go sprzedają - wymieniała. Dodała także, jak trudne jest znalezienie restauracji, która nie serwowałaby alkoholu. 

"Alkohol obowiązkowy w najważniejszych momentach życia Polaka"

Ekspertka podkreśliła także skuteczność kampanii stawiających na to, by pić mniej, aby być zdrowszym, a które sprawdziły się m.in. w Szkocji. Ważną rzeczą jest też samo "ukrycie" alkoholu przed wzrokiem. Taka zasada panuje w Norwegii, kilka lat temu została wprowadzona także na Węgrzech. 

Prowadzący program Paweł Sulik zastanawiał się, czym zatem w zbiorowej świadomości Polaków jest alkohol. Zdaniem terapeutki "to jakiś taki zabawiacz, który musi być". - Zabawiacz, rozluźniacz. Kiedy mówi się, że nasze wesele będzie bez alkoholu, to zapada jakiś rodzaj zgrozy. To jest jakaś dyscyplina obowiązkowa - obecność alkoholu w najważniejszych momentach życia człowieka: narodzenie potomka, komunia dziecka - wymieniała. 

Specjalistka zaznaczyła też, że przyzwyczajamy się do obecności alkoholu. - Bardzo się na nią znieczulamy. To jednak nie wszystko. Pandemia również odcisnęła swój ślad, jeśli chodzi o liczbę osób uzależnionych od alkoholu. - Statystyki dramatycznie skoczyły. To też pokazuje, że alkohol jest takim odstresowywaczem, ale też czynnikiem, który w którymś momencie zastępuje towarzystwo. Czyli jeżeli nie mam możliwości wyjścia, zajęcia się czymś, to on jest środkiem na nudę - podkreśliła i zaznaczyła, że wielu jej pacjentów sięga po alkohol właśnie po prostu z nudów. 

Zmian nie będzie?

Czy po serii z zatruć denaturatem można spodziewać się zmiany polityki państwa? Podleśna jest sceptyczna. - Będziemy zajmować się tą końcówką: kto dokładnie sprawił, że te konkretne osoby wzięły do ręki te butelki. Natomiast nie będziemy się zajmować tym, jak pomagać osobom w ostatnim stadium uzależnienia - oceniła. Jej zdaniem nie dojdzie również do dyskusji na temat nie tylko tego, w jaki sposób można pomóc osobom znajdującym się w bardzo ciężkim stadium choroby, lecz także o tym, jak sprawiać, by ludzie "nie wchodzili za często na tę drogę". - Żeby rzeczywiście liczba osób pijących szkodliwie czy ryzykownie w naszym kraju, czyli tych, które być może za chwilę staną się pełnoobjawowo uzależnione, żeby ta liczba nie rosła - podsumowała.  

DOSTĘP PREMIUM