"Polregio się wykrwawia, zaraz straci możliwość funkcjonowania". Będzie strajk na kolei?

Pracownicy spółki Polregio grożą strajkiem generalnym, co może spowodować zatrzymanie ruchu kolejowego. To efekt braku porozumienia pomiędzy związkowcami a władzami spółki w sprawie podwyżek. - Nie widzimy żadnej woli rozwiązania tego problemu. Nie mamy więc innego wyjścia - ocenił w TOK FM prezydent Konfederacji Kolejowych Związków Zawodowych Leszek Miętek.
Zobacz wideo

Polregio to największy przewoźnik pasażerów w Polsce. Większościowym właścicielem spółki jest rządowa Agencja Rozwoju Przemysłu. Związkowcy twierdzą, że ani zarząd spółki, ani ARP nie reagują na potrzeby pracowników, którzy mają najniższe wynagrodzenia na rynku kolejowym. Domagają się 700 zł podwyżki - z wyrównaniem od 1 grudnia ubiegłego roku.

12 kwietnia związkowcy ogłosili pogotowie strajkowe. W miniony piątek (15 kwietnia) część pociągów regionalnych nie wyjechało w trasę. Tak było m.in. z połączeniami do Lublina, Leszna.

Prezydent Konfederacji Kolejowych Związków Zawodowych Leszek Miętek mówił w TOK FM, że związkowcy prowadzą negocjacje z zarządem spółki od października 2021 roku, ale efektów cały czas brak. - Doszło do fiaska rozmów w spółce na temat wzrostu wynagrodzeń. Nie udało się osiągnąć porozumienia. Nie widzimy żadnej woli rozwiązania tego problemu. Nie mamy więc innego wyjścia - przekonywał, gdy mówił o możliwości strajku.

Jak dodał, wcześniej pracownicy Polregio starali się unikać strajku. Protestowali np. poprzez odmowę brania nadgodzin. To jednak spowodowało, że spółka musiała odwołać ponad 100 kursów pociągów regionalnych. - Zdajemy sobie sprawę, że przy strajku podróżni będą mieli jeszcze większe kłopoty, ale z naszej strony zrobiliśmy wszystko, żeby temu zapobiec - podkreślił.

Przekonywał też, że kolejarze zrobili wszystko, by do strajku nie doszło. - Napisaliśmy list otwarty do pana premiera, prosząc o interwencję. Ja wiem, że premier jest bardzo zaangażowany w sytuację międzynarodową, ale pan premier ma swoje otoczenie, ma zarząd ARP, który jest bierny w tych sprawach - ocenił.

Miętek tłumaczył, że pracownicy Polregio, którzy przechodzą do innych spółek kolejowych, zyskują na tym 1000-1500 zł. - W związku z tym nie ma się co dziwić, że Polregio ma problemy z utrzymaniem ciągłości ruchu pociągów, gdy pracownicy odmawiają pracy w spółce - powiedział. - Zamiast nas bardzo wysoko wynagradzani są menedżerowie z Agencji Rozwoju Przemysłu, którzy nic nie robią. (…) Ta spółka się wykrwawia. Zaraz straci możliwość funkcjonowania - podsumował gość TOK FM.

W PKP Cargo też trwają rozmowy o płacach

Także pracownicy PKP Cargo, największego przewoźnika towarowego w Polsce, prowadzą rokowania płacowe z zarządem swojej spółki. W piątek związkowcy poinformowali, że zdecydowali o odłożeniu do 27 kwietnia rokowań płacowych w PKP Cargo, "by nowy prezes zorientował się w możliwościach spółki".

Chodzi o Dariusza Seligę, którego w środę rada nadzorcza spółki powołała na stanowisko prezesa zarządu firmy. "Mamy nadzieję, że w wyznaczonym wspólnie terminie podpiszemy porozumienie bądź protokół rozbieżności i wejdziemy w fazę mediacji" - napisano w oświadczeniu związku maszynistów.

Jak wskazali związkowcy, to reakcja na apel nowego prezesa o zawieszenie akcji protestacyjnej.

"Trzeba pamiętać, że w tematach wzrostu wynagrodzeń i planów naprawczych spółki czekają nas trudne negocjacje" - napisano w oświadczeniu.

DOSTĘP PREMIUM