"Jeżeli do piątku nie będzie porozumienia, to należy spodziewać się wielu odwołanych rejsów". Prezes ULC ostrzega

Jeśli do jutra do godziny 10 rano nie będzie porozumienia z kontrolerami ruchu - wiele lotów może być odwołanych - powiedział w Sejmie, na posiedzeniu podkomisji ds. transportu lotniczego, prezes Urzędu Lotnictwa Cywilnego Piotr Samson.
Zobacz wideo

- Chciałbym przede wszystkim przeprosić pasażerów za niedogodności, które już występują i za jeszcze większe niedogodności, które mogą wystąpić po 1 maja - powiedział w trakcie obrad sejmowej podkomisji, zajmującej się sporem między kontrolerami ruchu lotniczego a Polską Agencją Żeglugi Powietrznej prezes Urzędu Lotnictwa Cywilnego Piotr Samson. 

Szef ULC zapewnił, że jeśli chodzi o bezpieczeństwo operacji lotniczych, żaden pasażer nie będzie zagrożony". - Wszystko odbywa się i będzie się odbywać bezpiecznie. Natomiast, ponieważ będziemy mieć mniejszą ilość kontrolerów, to będzie dopuszczona do latania mniejsza ilość samolotów - wyjaśnił.

Samson poinformował, że Eurokontrola (Europejska Organizacja ds. Bezpieczeństwa Żeglugi Powietrznej)  nie może dłużej czekać i jutro o godzinie 10 może podjąć decyzję o tym, że "pewne obszary przestrzeni nad naszym krajem mogą być przeniesione w nadzór innych agencji ruchu lotniczego". - Chcielibyśmy tego uniknąć, to nie jest rozwiązanie dobre dla Polski - dodał.

- Mam nadzieję, że uda się osiągnąć porozumienie jutro do godziny 10, w innym przypadku musimy spodziewać się dużej liczby odwołań, jeśli chodzi o rejsy. Przy czym nie dotyczy to tylko rejsów z do Polski, ale również w dużej mierze rejsów z innej części Europy, szczególnie w układzie północ-południe - wskazał prezes Urzędu Lotnictwa Cywilnego.

Minister Infrastruktury Andrzej Adamczyk powiedział, że liczy na szybkie rozwiązanie konfliktu w Polskiej Agencji Żeglugi Powietrznej, z której odeszło lub zamierza odejść większość kontrolerów lotów. Jak mówił, do rozwiązania sporu pozostało już niewiele kwestii.

Konflikt w PAŻP. Kontrolerzy ruchu lotniczego masowo odchodzą z pracy

Kryzys w Polskiej Agencji Żeglugi Powietrznej wpływa na opóźnienia w kursowaniu samolotów - między innymi na najważniejszym lotnisku w Polsce - warszawskim Okęciu. Tu w maju na wieży kontroli lotów może zostać tylko 36 z 216 zatrudnionych. Jeśli kontrolerzy masowo zrezygnują z pracy grozi nam paraliż lotów.

Kontrolerzy odchodzą z dwóch powodów. Nie zgadzają się na obniżenie pensji, czyli rozwiązanie forsowane przez poprzednie kierownictwo agencji. Ale wskazują też na warunki pracy. Według nich na wieży nie może pracować tylko jedna osoba, bo stanowi poważne zagrożenie dla bezpieczeństwa ruchu lotniczego. 

Konflikt w PAŻP, na którym coraz bardziej cierpią pasażerowie, zaczął się kilka miesięcy temu. Kontrolerzy z Warszawy zrzeszeni w Związku Zawodowym Kontrolerów Ruchu Lotniczego pod koniec 2021 rok nie zgodzili się na obniżkę wynagrodzeń. W lutym Agencja informowała, że ma do czynienia ze składanymi rezygnacjami z pracy przez kontrolerów z Warszawy. "Blisko 170 osób znajduje w okresie wypowiedzenia, który dla większości zakończy się pod koniec kwietnia 2022 r." - podała. Według danych na luty w Warszawie zatrudnionych było 208 kontrolerów.

Polska Agencja Żeglugi Powietrznej przedstawiła w środę przedstawicielom Związku Zawodowego Kontrolerów Ruchu Lotniczego wstępny projekt porozumienia dot. poprawy warunków pracy i wynagradzania - podano we wspólnym komunikacie. Kolejne spotkanie odbędzie się najpóźniej w poniedziałek - dodano.

DOSTĘP PREMIUM