"Wojna będzie długa". Czy uda się uniknąć paraliżu lotniczego w środku wakacji?

Podpisanie porozumienia między kontrolerami lotów a Polską Agencją Żeglugi Powietrznej nie kończy sporu. - Taki system, jak kontrolerzy ruchu lotniczego można wyłączyć jednym guzikiem. Ale żeby go postawić znowu, trzeba włączać go powolutku. Dlaczego? Bo wielu z kolegów w tej chwili utraciło prawo wykonywania zawodu - mówiła w TOK FM Anna Garwolińska ze Związku Zawodowego Kontrolerów Ruchu Lotniczego.

Polska Agencja Żeglugi Powietrznej podpisała w czwartek porozumienie z przedstawicielami Związku Zawodowego Kontrolerów Ruchu Lotniczego. Jest ono czasowe i ma obowiązywać do 10 lipca br. - Musimy sobie zdawać sprawę, że to nie jest koniec wojny to, jest rozejm - podkreślił podczas posiedzenia sejmowej podkomisji stałej do spraw transportu lotniczego wiceprzewodniczący Związku Zawodowego Kontrolerów Ruchu Lotniczego Andrzej Fenrych.

- Postrzegamy to jako pierwszą wygraną bitwę w całej wojnie. Wojna będzie długa, mam nadzieje, że nie będzie krwawa - mówiła z kolei w TOK FM Anna Garwolińska ze Związku Zawodowego Kontrolerów Ruchu Lotniczego.

Jak zastrzegła, kontrolerzy będą walczyć przede wszystkim o wprowadzenie wszystkich 24 postulatów ściśle związanych z bezpieczeństwem operacji lotniczych. Dalsze rozmowy będą dotyczyć też regulaminu pracy, w tym godzin pracy, kodeksu etyki PAŻP, programu kształtowania karier kontrolerów ruchu lotniczego i informatorów służby informacji powietrznej, a także regulaminu wynagradzania. 

- Nie chodzi o gigantyczne podwyżki. Dla nas to kwestia struktury, żeby nie było uznaniowości. Żebyśmy wiedzieli, że jak ktoś pracuje konkretną liczbę lat, to za wysługę dostaje taki a taki procent podwyżki -  wyjaśniła. Podkreśliła też, że "opowieści rządu, że zarabiamy po 80-100 tys. są tak samo prawdziwe, jak 15-20 tys. dla nauczycieli i wakacje lekarzy na Madagaskarze". - Nie mówiąc już o złotych kopytach koni z Janowa - dodała.

Mamy więc porozumienie, oddalono wizję paraliżu ruchu lotniczego. Kiedy sytuacja na polskim niebie wróci do normy? - Taki system jak kontrolerzy ruchu lotniczego można wyłączyć jednym guzikiem. Ale żeby go postawić znowu, trzeba włączać go powolutku. Dlaczego? Bo wielu z kolegów w tej chwili utraciło prawo wykonywania zawodu. Po tygodniach, kiedy nie siedzieli przed komputerami, muszą wznowić licencje - mówiła związkowczyni. - Niestety w długi weekend majowy nadal będą spore opóźnienia - ostrzegła. 

Ale oceniła, że "kurs jest jednak właściwy". - Proszę, trzymajcie za nas kciuki. Nie skoczyliśmy. Może za dwa miesiące ogłosimy ogromny sukces, albo sytuacja się powtórzy. Skończy się okres ochronny dla pani prezes PAŻP - powiedziała na zakończenie Anna Garwolińska.

Czy PiS będzie chciał się dogadać?

Także poseł Dariusz Joński zwrócił uwagę na to, że konflikt został jedynie chwilowo zażegnany. Nie można więc wykluczyć, że w środku sezonu wakacyjnego dojdzie do kłopotów. - To, co PiS wymyśli i kogo jeszcze wystawi do prowokowania kontrolerów, tego nie wiem. Mogę powiedzieć tylko, że strona społeczna absolutnie chce się porozumieć. Ma dość tych polityki konfrontacyjnej ze strony rządu - mówił w TOK FM poseł KO i szef podkomisji do spraw transportu lotniczego.

Polityk przekonywał, że to zaostrzenia sytuacji doprowadzili politycy obozu rządzącego. - Paraliż albo porozumienie. Wybór był dla nas dość łatwy, ale rządzący robili wszystko, żeby doszło do paraliżu - stwierdził. I dodał, że nawet kiedy "rząd zdecydował się rozmawiać, rozmawiał dość dziwnie". - Co zorganizował podkomisję, to przychodził któryś z ministrów i ich obrażał - mówił.

Joński przypomniał, że konflikt narastał od lat. W tej sprawie alarmował też NIK. Bo to w raporcie Najwyższej Izby Kontroli poinformowano, że "prezes PAPŻ, który przez lata był tolerowany przez władze PiS, wypłacał sobie ogromne środki", z czego część niezgodnie z prawem.  - W ciągu trzech lat zarobił ponad 2,5 mln zł, a dodatkowo wypłacił sobie prawie ćwierć miliona, bo stworzył stanowisko kontrolera seniora, którego w ogóle nie było - wyliczał poseł. I wytknął szefowi resortu infrastruktury, że zaczął się interesować kryzysem, gdy realna stała się groźba paraliżu ruchu lotniczego nad Warszawą. - Minister Adamczyk wcześniej się sytuacją w PAŻP w ogóle nie interesował. Od miesiąca dopiero przychodzi na komisję - podsumował gość TOK FM.

DOSTĘP PREMIUM