Drożyzna w biurach podróży. Poniżej tej kwoty nie wyjedziesz. Zobacz jak wzrosły ceny

Polacy chętnie wybierają wakacje nad ciepłymi morzami. Jednak szalejąca drożyzna obejmuje też oferty biur podróży. Ceny rosną z godziny na godzinę. Mimo to agenci turystyczni obserwują wzmożony ruch spragnionych ciepła rodaków. Na topie jest Turcja, Egipt, Grecja, Hiszpania i Bułgaria. Wakacje w tańszych dotąd krajach biją rekordy cenowe. Zobacz dlaczego teraz kosztują majątek!

Biura podróży z rekordowymi cenami wyjazdów. Co za tym stoi? Nie jest to inflacja

Zdaniem Piotra Henicza, wiceprezesa biura Itaka i wiceszefa Polskiej Izby Turystyki, który rozmawiał z Business Insider Polska, jest trzech winowajców gigantycznego wzrostu cen zagranicznych wyjazdów. Żadnym z nich nie jest inflacja w Polsce.

Po pierwsze cena paliwa lotniczego. W styczniu tona paliwa kosztowała w granicach 770 dolarów, teraz wynosi ponad 1220 dolarów – to blisko 60-proc. wzrost. Jeśli nie zatrzyma się albo nie zmaleje, będzie tylko drożej. Lot do Grecji czy Turcji trwa około trzech godzin a cena tego przelotu to 30-40 proc. kosztu całych wakacji.

Drugim czynnikiem jest niski kurs złotego. W styczniu dolar kosztował 4 zł, teraz 4,48 zł. Stąd 10 proc. podwyżki ceny wyjazdu opiera się na samej walucie.

Kolejna kwestia to prawa do emisji CO2. Rosnące koszty sprawiają, że do ceny końcowej trzeba doliczyć kilka procent.

Henicz: "Najdroższe wakacje w historii". Ile wyniosą podwyżki?

W czasie pandemii pojawiła się chwilowa moda na niektóre destynacje. Polacy jeździli tam, gdzie ich nie było - na Zanzibar, Dominikanę albo do mniej popularnych miejsc w Europie, jak Albania. Teraz powoli wracamy do stanu sprzed pandemii - hitem znów jest Turcja, Egipt i Grecja a potem Hiszpania. Wycieczki do tańszej Bułgarii też zyskują na popularności.

Najtańsze kraje jak Albania czy Bułgaria, mają w ofercie all inculsive w kurorcie ceny od 1500 zł (Albania) - 1800 zł (Bułgaria) od osoby za tydzień. Pobyt w chorwackim hotelu to koszt od ok. 1900 zł za osobę z dwoma posiłkami. Jednak najchętniej odwiedzane kierunki, jak Turcja czy Grecja wiążą się z wydatkami od 2800 zł osobę na all inclusive. Większośc ofert jednak znacznie przekracza 3000 zł na osobę za tygodniowy pobyt.

 W porównaniu do ubiegłego roku, wzrost cen zagranicznego urlopu w tych wakacyjnych rajach sięga 20-25 proc. "Sądzę, że podwyżki powinny zatrzymać się na poziomie maksymalnie 30 proc. To granica, którą konsumenci są w stanie przyjąć. Jeśli będą wyższe, rynek tego po prostu nie udźwignie" - mówił ekspert Business Insider Polska.

Do tego jak zauważa, tanie wyjazdy last minute to pieśń przeszłości.

Biura starają się ciąć koszty i np. TUI Poland zrezygnowało z rezydentów oraz wprowadziło opłaty za transfer do hotelu. Henicz nie ukrywa, że drastyczne podwyżki kosztów organizacji wyjazdów zagranicznych to też problem biur podróży i ostrzega, że "jeśli uregulowania się nie zmienią, touroperatorzy nie będą mogli prowadzić działalności w kraju już w najbliższej przyszłości".

Coraz więcej Polaków nie stać na Rainbow, Itakę czy TUI. Ale koszty to nie jedyny problem

W planowaniu zagranicznych wakacji nie pomaga brak poczucia bezpieczeństwa, które turyści stracili wraz z pandemią. Zamiast odpoczynku i relaksu pojawiły się obawy, czy wszystko będzie w porządku ze zdrowiem, czy zostaną wpuszczeni do jakiegoś miejsca, czy nie będzie wojny.

Poza obawami, które się zmniejszają, bo kraje likwidują obostrzenia, kluczowe są zaporowe ceny. Klienci, którzy w ubiegłych latach kupowali bardzo tanie wakacje, dziś całkowicie rezygnują z wyjazdu, bo ich już nie stać. Ci, których stać, nie zmienili swoich przyzwyczajeń – nie skracają wyjazdu czy nie wybierają gorszego hotelu, tylko płacą więcej. Do łask wraca też zapomniana Tunezja.

Biura chcą zachęcić niezdecydowanych i w ramach promocji, w okresie przedsprzedaży oferują np. klientom możliwość rezygnacji z wakacji po o wiele niższej cenie, często niemal za darmo.

DOSTĘP PREMIUM