Zbliża się koniec Polski "umoczonej w wadowickiej kremówce"? "W tym sensie kraj normalnieje"

Z najnowszego badania IBRIS wynika, że coraz większa liczba Polaków chce wyraźnego rozdziału Kościoła od państwa. - Ze względu na dopieszczenie ze strony rządzących, jest to neutralizowane i w dalszym ciągu Kościół jest rozgrywającym aktorem na polskiej scenie politycznej. Odbija się to rykoszetem na jego autorytecie, wiarygodności w oczach tych (a jest ich 70 proc.), którzy nie życzyliby sobie Kościoła jako siły politycznej - mówił w TOK FM prof. Arkadiusz Stempin.

Z najnowszego badania IBRIS wynika, że coraz większa liczba Polaków chce wyraźnego rozdziału Kościoła od państwa. - Ze względu na dopieszczenie ze strony rządzących, jest to neutralizowane i w dalszym ciągu Kościół jest rozgrywającym aktorem na polskiej scenie politycznej. Odbija się to rykoszetem na jego autorytecie, wiarygodności w oczach tych (a jest ich 70 proc.), którzy nie życzyliby sobie Kościoła jako siły politycznej - mówił w TOK FM prof. Arkadiusz Stempin.Z najnowszego badania IBRIS wynika, że coraz większa liczba Polaków chce wyraźnego rozdziału Kościoła od państwa. - Ze względu na dopieszczenie ze strony rządzących, jest to neutralizowane i w dalszym ciągu Kościół jest rozgrywającym aktorem na polskiej scenie politycznej. Odbija się to rykoszetem na jego autorytecie, wiarygodności w oczach tych (a jest ich 70 proc.), którzy nie życzyliby sobie Kościoła jako siły politycznej - mówił w TOK FM prof. Arkadiusz Stempin.

Zobacz wideo

70 proc. ankietowanych uważa, że przywileje podatkowe dla Kościoła powinny zostać zlikwidowane - wynika z sondażu przeprowadzonego przez IBRIS dla Radia Zet. 66 proc. pytanych opowiedziało się także za tym, żeby państwo przestało finansować Kościół. Z badania wynika ponadto, że 44 proc. sądzi, że w szkole nie powinny się odbywać lekcje religii, a 41 proc. opowiada się za usunięciem symboli religijnych z miejsc publicznych.

Jak mówił w "Wywiadzie Politycznym" w TOK FM prof. Arkadiusz Stempin z Wyższej Szkoły Europejskiej im. Józefa Tischnera, te wyniki przemawiają za tym, że siła Kościoła w Polsce słabnie. Gość Karoliny Lewickiej wskazał, że utracił on autorytet głównie w wyniku afer pedofilskich i hipokryzji polegającej na tym, że "co innego głosi, a co innego czyni".

Dodał jednak, że niezależnie od tego, podobnie jak na Zachodzie, w Polsce następują procesy laicyzacji społeczeństwa. - W tym sensie Polska normalnieje. My Polacy, musimy godzić się z tym, że także tu, gdzie jeszcze 20 lat temu cały kraj był umoczony w wadowickiej kremówce, dzieją się procesy sekularyzacji i utraty autorytetu przez Kościół urzędowy - powiedział prof. Stempin.

Jego zdaniem Kościół w Polsce obecnie szuka szybkich i jałowych rozwiązań na wyjście  z kryzysu. - Im bardziej łódka tonie, tym się szybciej wiosłuje - obrazował. Tymczasem - w jego ocenie - Kościół powinien bardziej wyjść do ludzi - praktykować nauki papieża Franciszka, antropologię nastawioną na człowieka. - Inaczej uczniowie będą uciekać z religii, praktyki będą słabnąć i ta łódka będzie dalej tonąć - ocenił.

Prof. Arkadiusz Stempin wskazał także, że spada znaczenie kościoła instytucjonalnego, ponieważ osoby wierzące przestają czuć, że potrzebują pośrednika pomiędzy sobą a Bogiem. - To jest też bolączka polskiego Kościoła, że tonie nie tylko w ornamentyce, w tych fioletach i purpurach z pontyfikalnym brzuchem, ale także relacja człowieka wobec Boga jest trochę taka, jak w religii protestanckiej - podkreślił.

- Ludzie (jeśli są religijni) zwracają się bezpośrednio do Boga i tej machiny nie potrzebują. Tym bardziej, że ta instytucja traci na wiarygodności, np. w związku ze skandalami pedofilskimi, gdzie ma pełno trupów we własnej szafie - mówił wykładowca Wyższej Szkoły Europejskiej im. Józefa Tischnera.

"Kościół, w dalszym ciągu, jest rozgrywającym aktorem na polskiej scenie politycznej"

Gość TOK FM zwrócił jednak uwagę, że choć siła Kościoła słabnie, wciąż jest on liczącym się graczem na scenie politycznej.  - I do tego wystarczy chociażby dwudziestoprocentowa grupa wyznawców. A tych 20 proc. się znajdzie - stwierdził i dodał, że w przekonaniu wielu osób, "siła polityczna Kościoła jest nieproporcjonalna w stosunku do potencjału ludnościowego". - Ale, ze względu na dopieszczenie ze strony rządzących, jest to neutralizowane i w dalszym ciągu Kościół jest rozgrywającym aktorem na polskiej scenie politycznej. Odbija się to rykoszetem na jego autorytecie, wiarygodności w oczach tych (a jest ich 70 proc.), którzy nie życzyliby sobie Kościoła jako siły politycznej - powiedział prof. Stempin.

Podkreślił bowiem, że sojusz tronu z ołtarzem zdecydowanie szkodzi Kościołowi. Przytoczył przykłady Irlandii i Hiszpanii. I dodał, że polski Kościół nie wyciąga z nich wniosków. - Metoda zaprzeczenia, czyli idziemy na ślepo i nie reformujemy się, jest tą, która zawsze prowadzi do zjazdu po równi pochyłej i Kościół instytucjonalny w Polsce znajduje się absolutnie na równi pochyłej - podsumował rozmówca Karoliny Lewickiej.

DOSTĘP PREMIUM