"Dla niektórych odbiorców indywidualnych węgla zabraknie". O bezczynności rządu i "mafijnym układzie"

- Słyszałem o pomysłach rządzących, że płyną do nas już miliony ton węgla z zagranicy. Ale zapomnieli dodać, że przypłynie głównie węgiel dla energetyki, a nie dla odbiorców indywidualnych. Sytuacja robi się dość dramatyczna - mówił w TOK FM Rafał Jedwabny. Zdaniem przewodniczącego Sierpnia'80 w Polskiej Grupie Górniczej jesienią i zimą może zabraknąć w Polsce węgla do ogrzewania domów.

Węgiel jest jednym z najgorętszych tematów w Polsce, choć do początku sezonu grzewczego zostało kilka miesięcy. Cena surowca błyskawicznie rośnie, a jego kupienie graniczy z cudem.  Brakuje go m.in. w internetowym sklepie Polskiej Grupy Górniczej.

Minister klimatu i środowiska zapowiedziała, że aby więcej węgla mogło trafić do gospodarstw domowych, przekierowany zostanie cały jego polski zapas właśnie do PGG. Anna Moskwa dodała, że w ostatnim czasie niektórzy pośrednicy wykorzystali trudną sytuację do spekulacji cenowych, podwyższając cenę za węgiel. Z kolei rzecznik rządu Piotr Müller odradzał obecnie zakup węgla, ze względu na wysoką cenę. - We wtorek po posiedzeniu rządu przedstawimy plan dotyczący zbicia cen węgla - zapowiedział.

Jednak zdaniem przewodniczącego Sierpnia'80 w Polskiej Grupie Górniczej - Rafała Jedwabnego,  kolejne pomysły rządu są chybione, a skutkiem tego może być to, że niektórzy w zimie nie będą mieli co do pieca wrzucić. - Słyszałem np. o pomysłach rządzących, że płyną do nas już miliony ton węgla z zagranicy. Ale zapomnieli dodać, że przypłynie głównie węgiel dla energetyki, a nie dla odbiorców indywidualnych. Sytuacja robi się dość dramatyczna. Mam przekonanie, że w tym roku po prostu zabraknie węgla dla niektórych odbiorców indywidualnych - mówił w rozmowie z Jackiem Żakowskim.

Jak tłumaczył, Polska musi sprowadzać węgiel, bo doprowadziła do tego polityka obecnego rządu PiS i jego poprzednika (PO-PSL). - Kiedyś Polska Grupa Górnicza produkowała przeszło 30 mln ton węgla. Niestety energetyka tego nie odbierała, nie realizowała kontraktów, tylko ściągano droższy węgiel rosyjski. Dlatego zmniejszyliśmy wydobycie o 7 mln ton, a teraz okazało się, że jest potężna luka na rynku - stwierdził.

Jedwabny przekonywał, że kryzys energetyczny w Europie nie zaczął się od inwazji Rosji na Ukrainę, ale było go widać już w ubiegłym roku. - Cały czas informowaliśmy, że zwiększyć wydobycie, ale nikt nie był tym zainteresowany. Polski rząd już w zeszłym roku wiedział, że zostaniemy bez węgla, bo wykończyliśmy polskie kopalnie. Więc niech teraz nikt się nie przykrywa napaścią Rosji na Ukrainę - stwierdził.

Gość Poranka Radia TOK FM zwrócił uwagę na ceny sprowadzanego teraz węgla. Ocenił, że surowiec, który teraz płynie do Polski będzie kosztował - w porcie - ok. 2100 zł za tonę. - A przecież ten węgiel musi być jeszcze przetransportowany (w głąb kraju – przyp. red.), w części przesortowany. Więc mam obawy, że jego ceny mogą jeszcze bardziej wzrosnąć – tłumaczył. Jak dodał, ostatecznie za tona takiego węgla może kosztować ponad 3000 zł.  - Przykro mi tylko, że polski rząd nie robi z tym nic. Przygląda się temu i tylko zapewnia, że będzie dobrze - podkreślił.

"Mafijny układ"

Ile więc będzie trzeba zapłacić za węgiel do ogrzewania własnego domu? - Mogę powiedzieć, że surowiec najlepszej jakości, który wyjeżdża od nas z kopalni, kosztuje ok. 1100 zł. A tańsze można kupić u nas nawet za 800 zł. Niestety nikt w dalszym ciągu nie chce uporządkować handlu węglem. Dlatego mam informacje, że węgiel oddajemy tym sławnym dilerom, którzy odprzedają go na place składowe. PGG posiada ich listę. Oni biorą węgiel za 800-900 zł z kopalni i nawet go nie widzą, tylko odsprzedają na place składowe, nakładając 200-250 proc. marży. To grupa dość zamknięta. Ktoś miliardy na tym zarabia i to nie górnicy - mówił rozmówca Jacka Żakowskiego.

Jedwabny dodał, że do tego na placach składowych doliczane jest 100-150 zł marży i cena węgla rośnie do nawet 2650 zł za tonę. - Od lat próbuję z tym walczyć. Poinformowałem Ministerstwo Aktywów Państwowych, ale nikt z tym nic nie robi. Prosiliśmy o to, żeby całe wydobycie ekogroszków wrzucić do sprzedaży na stronie internetowej PGG. Ale jak się okazuje, ten układ mafijny dalej funkcjonuje, bo część kopalń zamiast sprzedawać węgiel u nas na stronie, nadal wysyła go dilerom, którzy zarabiają dziesiątki, jak nie setki milionów złotych - podsumował gość TOK FM.

DOSTĘP PREMIUM