Izba Dyscyplinarna "zmienia tabliczkę", a kary zostaną? "Prezydent, premier i Ziobro próbują gry w trzy kubki"

Izba Dyscyplinarna Sądu Najwyższego przestała istnieć. W jej miejsce - zgodnie z wchodzącą w życie ustawą prezydencką - powstała Izba Odpowiedzialności Zawodowej. - Chyba musimy, jako podatnicy, trzymać się za kieszenie, bo obawiam się, że to nie spowoduje zaprzestania naliczania kar - mówił w TOK FM sędzia Bartłomiej Przymusiński. Zdaniem rzecznika Stowarzyszenia Sędziów Polskich "Iustitia" obecne zmiany nie przyniosą też odblokowania środków dla Polski z Funduszu Odbudowy.
Zobacz wideo

W piątek weszła w życie prezydencka ustawa o Sądzie Najwyższym, która likwiduje Izbę Dyscyplinarną i powołuje w jej miejsce Izbę Odpowiedzialności Zawodowej. Zdaniem obozu rządzącego wypełnia ona warunki, jakie Komisja Europejska postawiła Polsce do uruchomienia wypłat na Krajowy Plan Odbudowy. Nowa izba już zaczęła działać. - Wyznaczono już pięciu sędziów, którzy będą tymczasowo orzekali w nowej izbie i osobę kierującą jej pracami - poinformował w piątek Aleksander Stępkowski, rzecznik Sądu Najwyższego. 

Zawieszenie prac Izby Dyscyplinarnej nakazał rok temu Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Polska się temu nie podporządkowała i od listopada płaci za to także karę - milion euro dziennie. Sędzia Bartłomiej Przymusiński ze Stowarzyszenia Sędziów Polskich "Iustitia" mówił w Pierwszym Śniadaniu w TOK-u, że nowe przepisy nie rozwiążą tych problemów. - Chyba musimy jednak, jako podatnicy, trzymać się za kieszenie, bo obawiam się, że to nie spowoduje zaprzestania naliczania kar. Mamy, niestety, tylko pozorną likwidację Izby Dyscyplinarnej SN, zmianę tabliczki. A o tym, czy kara przestanie być naliczana zdecyduje to, czy naprawdę poprawiono przepisy, które naruszają podstawowe zasady Unii Europejskiej - wskazał.

"Próba gry w trzy kubki, która polega na oszustwie"

Rozmówca Adama Ozgi podkreślił, że już dziś trybunały europejskie kwestionują orzekanie przez osoby, które zostały powołane przez upolitycznioną Krajową Radę Sądownictwa. - Projekt prezydencki umożliwia to, aby w sprawach dyscyplinarnych takie osoby dalej wydawały orzeczenia. Politycy i Małgorzata Manowska, zmierzają w kierunku, żeby za wszelką cenę zatrzymać w Sądzie Najwyższym tak zwanych neo-sędziów - powiedział Przymusiński.

Tymczasem - jak wskazał - Izba Dyscyplinarna kosztowała nas już 254 miliony euro, czyli ponad miliard dwieście milionów złotych. - Za te pieniądze moglibyśmy kupić np. dwa tysiące karetek pogotowia w całym kraju. I ta kwota będzie, niestety, rosła - ocenił sędzia.

W opinii gościa TOK FM, Komisja Europejska nie da się zwieść na te pozorne zmiany, także w kwestii wypłaty środków z Funduszu Odbudowy. - Jak widzimy z wypowiedzi niektórych komisarzy, wygląda na to, że nie dadzą się nabrać na tę szulerską grę, którą próbują prowadzić prezydent, premier, a z tyłu za nimi hasa Zbigniew Ziobro. To wygląda trochę tak, jakby to była próba gry w trzy kubki, która tak naprawdę polega na oszustwie. I myślę, że Komisja Europejska nie da się oszukać - podsumował rzecznik prasowy Stowarzyszenia Sędziów Polskich "Iustitia".

Posłuchaj podcastu!

DOSTĘP PREMIUM