Seksafera z udziałem kapelana biskupa Dydycza. Kuria: Ubolewamy, że sprawa daje okazję do mówienia źle o Kościele

Po ujawnieniu przez "Gazetę Wyborczą" korespondencji kapelana i byłego sekretarza bp. Antoniego Pacyfika Dydycza na jednej z gejowskich aplikacji randkowych kuria drohiczyńska wydała komunikat. "Ubolewamy nad tym, że sprawa opisana w artykule daje okazję do mówienia źle o Kościele i zapewniamy o woli rzetelnego jej wyjaśnienia" - napisano.
Zobacz wideo

We wtorek "Gazeta Wyborcza" opisała kolejny skandal seksualny w metropolii białostockiej. Ujawniła korespondencję ks. Łukasza Gołębiewskiego, prowadzoną na jednej z gejowskich aplikacji randkowych, gdzie zapraszał młodego mężczyznę na seks. Ks. Gołębiewski to kapelan biskupa Antoniego Pacyfika Dydycza, jego były sekretarz, a obecnie dyrektor Caritas diecezji drohiczyńskiej. "GW" zarzuciła, że obecny biskup drohiczyński Piotr Sawczuk od ponad miesiąca wie o tej aktywności ks. Gołębiewskiego, ale decyzji wobec niego nie podejmuje.

Do sprawy odniosła się kuria diecezjalna w Drohiczynie w komunikacie zamieszczonym na swojej stronie internetowej. Zapewniono w nim "o woli rzetelnego wyjaśnienia sprawy".

W oświadczeniu kurii, podpisanym przez jej kanclerza ks. Zbigniewa Rostkowskiego, czytamy, że "sprawa jest badana od półtora miesiąca, a opisany w artykule kapłan zaprzecza jakoby to on brał udział w niemoralnym i gorszącym dialogu, którego fragmenty przytacza medialny przekaz". Ksiądz kanclerz dodał, że "treść wypowiedzi zasługuje niewątpliwie na surową ocenę i jest oburzająca, ale ich autorstwo musi być zweryfikowane na odpowiedniej drodze". Kuria powołała się także na art. 196 § 1 Kodeksu Prawa Kanonicznego, "który mówi, że pozbawienie urzędu, stanowiące karę za przestępstwo, może być dokonane tylko zgodnie z przepisami prawa". Ma to być odpowiedź na medialne zarzuty o zwłoce w reakcji na naganne czyny kapłana. 

"Ubolewamy nad tym, że sprawa opisana w artykule daje okazję do mówienia źle o Kościele i zapewniamy o woli rzetelnego jej wyjaśnienia" - podsumowano w komunikacie.

Afera księdza Dębskiego

Kilkanaście dni temu na łamach "Gazety Wyborczej" ukazał się artykuł o obscenicznych wiadomościach, jakie ksiądz Andrzej Dębski, rzecznik białostockiej kurii, miał wysyłać nieznajomej kobiecie. Gazeta opublikowała treść wiadomości, a także filmiki, jakie ksiądz miał wysyłać kobiecie. Na artykuł w sobotę zareagowała Kuria Metropolii Białostockiej, która wydała komunikat w tej sprawie. "Kuria Metropolitalna Białostocka informuje, że w związku z ukazaniem się informacji medialnych dotyczących ks. Andrzeja Dębskiego, decyzją abp. Józefa Guzdka, metropolity białostockiego, został on natychmiast zawieszony w wykonywaniu powierzonych mu zadań w archidiecezji białostockiej" - napisano w komunikacie, który został podpisany przez wicekanclerza kurii ks. Ireneusza Kozińskiego.

Współpracę z księdzem zakończyła też Redakcja Audycji Katolickich TVP, która na Twitterze wyraziła "oburzenie skandalicznym zachowaniem" księdza i poinformowała o natychmiastowym zakończeniu współpracy przy programie "Ziarno" i innych produkcjach. Podała też, że wycofała z emisji odcinki "Ziarna" i wszelkie materiały z udziałem księdza.

Posłuchaj audycji:

DOSTĘP PREMIUM