Polska i Niemcy mogą razem "zamknąć stację benzynową Putina". "To naprawdę nie boli"

W Polsce brakuje węgla. Zdaniem Wojciecha Jakóbika, redaktora naczelnego BiznesAlert.pl, powinniśmy poprosić o pomoc naszych zachodnich sąsiadów. - Być może będziemy potrzebować koordynacji z portami niemieckimi, jak np. Rostock - wskazał w TOK FM. I przekonywał, że to "naprawdę nie boli", a "triumfalizm w energetyce już się skończył".
Zobacz wideo

Premier Mateusz Morawiecki zapewniał, że węgla w Polsce nie zabraknie, mówił nawet o możliwym nadmiarze. Tymczasem sytuacja wygląda źle. "Gazeta Wyborcza" przepytała składy w całej Polsce - węgla nie ma lub jest horrendalnie drogi. Do podobnych wniosków doszła też nasza reporterka, która odwiedziła składy węgla na Lubelszczyźnie.

Wojciech Jakóbik, redaktor naczelny BiznesAlert.pl, wyjaśnił w TOK FM, że węgla na światowym rynku nie brakuje, jest jednak problem z jego transportem. - Pan premier zapowiada, że będzie ten nadmiar na pewno przed zimą. Trzymam kciuki, to jest optymizm, ponieważ będą problemy logistyczne ze sprowadzeniem węgla spoza Rosji - mówił w "Pierwszym Śniadaniu w TOK-u".

Rozmówca Piotra Maślaka wskazał, że węgiel można sprowadzić z Mozambiku, Republiki Południowej Afryki, Indonezji, czy Kolumbii. - Nie ma problemów z zamówieniem, z kontraktacją takiego węgla. To się dzieje. Natomiast trzeba ten węgiel przecisnąć przez porty albo przez koleje, które radzą sobie lepiej lub gorzej - tłumaczył.

"Triumfalizm jest niewskazany"

Ministerstwo Infrastruktury zaczęło już mówić o tym, że być może skorzystamy z portów litewskich. Zdaniem rozmówcy Piotra Maślaka to jednak nie wystarczy i powinniśmy poprosić o pomoc także naszych zachodnich sąsiadów. - Od marca pisałem o tym, że być może będziemy potrzebować koordynacji z portami niemieckimi jak np. Rostock, żeby zmaksymalizować import - mówił Jakóbik. Podkreślał, że w obliczu kryzysu energetycznego współpraca z Niemcami jest kluczowa. - Jesteśmy naczyniami połączonymi, być może tej zimy Niemcy będą potrzebować polskiego gazu, a być może my będziemy potrzebować ich portów do importu węgla - przekonywał. 

I dodał, że "triumfalizm jest niewskazany". - Wiele się udało, Polska jest w dużo lepszej sytuacji w sektorze gazu niż np. Niemcy, ale to nie znaczy, że jest idealnie i nie będzie niczego brakowało. Ten triumfalizm w energetyce też już się skończył - podkreślił.

"Idą lata chude"

Piotr Maślak zwrócił uwagę, że w Polsce ceny węgla poszybowały w górę najbardziej w Europie. - Np. w Niemczech drożeje o 18,1 proc. rok do roku, we Francji też nieznacznie, a w Polsce o 154 proc. - podał. - To znaczy, że w Polsce może być większy popyt oraz większe problemy z zapewnieniem alternatywy - ocenił Jakóbik. I znów podkreślił problemy z transportem. - Możemy mieć problemy logistyczne większe niż Niemcy. Oni mają dużo większe porty i jeszcze nie zamówili tyle węgla, co Polacy - powiedział. 

Redaktor naczelny BiznesAlert.pl zwrócił też uwagę, że przez Polskę docierają wszelkie możliwe towary na Ukrainę, a także transportowane jest ukraińskie zboże, co powoduje duże obciążenie i nie daje powodów do optymizmu, jeśli chodzi o logistykę. - Możemy mieć punktowe problemy logistyczne, które będą ograniczać dostępność węgla, a rosnąca cena pokazuje duże zapotrzebowanie i niewystarczającą podaż - alarmował Jakóbik.

Ekspert radził, że w tej sytuacji należy dać priorytet dostawom węgla, żeby mógł szybciej docierać polskimi kolejami, był szybciej rozładowywany w porcie. Mówił także o współpracy międzynarodowej. - To nie zawsze nam wychodzi. Póki co rozmawiamy z Litwą, faktycznie w Kłajpedzie i nie tylko, można byłoby rozładowywać węgiel, który potem trafiłby do Polski. Ale trzeba rozmawiać z Niemcami i kto wie, czy tego nawet nie robimy, ale w płaszczyźnie retorycznej się do tego nie przyznajemy - mówił. - To naprawdę nie boli. My pomożemy im, oni pomogą nam i razem będziemy zamykać stację benzynową Putina - przekonywał gość TOK FM.

- Trzeba działać jak najszybciej. Należy maksymalizować dostęp węgla po to, żeby było ciepło w naszych domach tej zimy, a i tak szykować się na to, że będzie chłodniej niż w poprzednich, bo czasy dobrobytu, lata tłuste, najwyraźniej się kończą. Idą lata chude - podsumował Jakóbik.  

DOSTĘP PREMIUM