"Wiele osób w redakcji chciało zostawić to za sobą". Sekielski komentuje wyniki kontroli PIP w "Newsweeku"

"Rzeczpospolita" dotarła do wyników kontroli Państwowej Inspekcji Pracy w "Newsweeku". Jak podkreślił w TOK FM nowy naczelny gazety Tomasz Sekielski, nie rozstrzygają one czy w redakcji był stosowany mobbing. - To, co wynika z tekstu "Rzeczpospolitej", to fakt, że w całej firmie są procedury antymobbingowe i one działają - wskazał.
Zobacz wideo

"Rzeczpospolita" poinformowała we wtorek, że zakończyła się kontrola Państwowej Inspekcji Pracy w "Newsweeku". Gazeta dotarła do e-maila z jej wynikami, który trafił do pracowników RASP. Można w nim przeczytać, że "kontrola potwierdziła prawidłowe działanie procesów i procedur obowiązujących w firmie'" - czytamy w "Rz". Dziennik podaje również, że PIP przeprowadził ankietę, do której zaproszono 30 pracowników "Newsweeka". Tylko dwie osoby zgłosiły w niej zastrzeżenia wobec byłego naczelnego, Tomasza Lisa. 22 osoby odmówiły w niej jednak udziału.

Informacje te skomentował w Poranku Radia TOK FM nowy redaktor naczelny "Newsweeka" Tomasz Sekielski. - To co najważniejsze, co wynika z tekstu "Rzeczpospolitej", to fakt, że w całej firmie są procedury antymobbingowe i one działają. A zarzucano całej grupie RASP, że nie dba o pracowników, nie zajmuje się sprawami, zgłoszeniami - wskazał.

Rozmówca Jacka Żakowskiego odniósł się także do przeprowadzonej przez PIP ankiety dotyczącej mobbingu. - Wydaje mi się, że znaczna część naszej redakcji po prostu chciała zostawić za sobą całe to zamieszanie i tę sprawę  I stąd tak wiele osób nie skorzystało z możliwości wypełnienia tej ankiety - ocenił nowy naczelny. Dodał, że była ona anonimowa. - Więc tutaj nie było obaw, że coś wypłynie. Najwyraźniej po prostu ciężkie przeżycia ostatnich tygodni sprawiły, że część osób uznała, że nie chce dalej tego tematu rozdrapywać i wypowiadać się w tej sprawie - powiedział Sekielski.

Dziennikarz podkreślił jednak, że "Państwowa Inspekcja Pracy nie ma uprawnień do tego, aby określać, czy był mobbing, czy nie było". - Państwowa Inspekcja Pracy sprawdza, czy są odpowiednie procedury w firmie - zaznaczył.

Sprawę oskarżeń pod adresem Tomasza Lisa ujawniła kilka tygodni temu Wirtualna Polska. Z relacji pracowników wynika, że były redaktor naczelny "Newsweeka" miał poniżać podwładnych, wulgarnie się do nich odzywać i rzucać seksistowskie komentarze. - Podwładni od lat alarmowali o jego przemocowych zachowaniach - informował portal Wirtualna Polska.

DOSTĘP PREMIUM