Brak węgla. Prezes IGSPW: W zimie zostaniemy z poważną luką w dostawach dla gospodarstw domowych

- Niestety nie da się w pełni uzupełnić tej luki, która powstała po wprowadzeniu embarga na rosyjski węgiel. [...]. W zimie zostaniemy więc z poważną luką w dostawach dla gospodarstw domowych - mówił o braku węgla w Polsce, w rozmowie z Business Insider Polska Łukasz Horbacz, prezes Izby Gospodarczej Sprzedawców Polskiego Węgla. Poinformował również, że aktualnie nie ma szans na spadek cen opału.

Węgiel od miesięcy jest jednym z najgorętszych tematów w Polsce, choć do początku sezonu grzewczego zostało jeszcze kilka tygodni. Cena surowca wciąż rośnie, a jego kupienie graniczy z cudem.

Według informacji przekazanych Business Insider Polska przez Łukasza Horbacza, prezesa Izby Gospodarczej Sprzedawców Polskiego Węgla (IGSPW), węgla na składach w Polsce brakuje.

Brak węgla w Polsce. Ustalenie stałej ceny przez rząd było złym pomysłem

- Rząd obiecał Polakom, że będą mogli kupić węgiel po 996,60 zł za tonę. To automatycznie zamroziło handel tym surowcem na dwa miesiące. Węgiel kupowali głównie ci, którzy musieli, bo brakowało im go na pokrycie bieżących potrzeb. Składy przestały więc zamawiać towar, bo krajowy surowiec jest trudno dostępny, a importowanego nie opłacało się kupować, skoro węgiel ten miałby konkurować z paliwem za niespełna 1 tys. zł – czytamy w Business Insider Polska.

Horbacz dodał, że Izba Gospodarcza Sprzedawców Polskiego Węgla (IGSPW), którą reprezentuje, ostrzegała rząd, że ustalenie stałej ceny węgla i oferowanie za to sprzedawcom rekompensaty, jest złym pomysłem.

- Jeśli węgiel importowany na składzie kosztuje obecnie 3 tys. zł, a sprzedawca ma go oferować za niecałe 1 tys. zł i dostać około 1,07 tys. zł dopłaty, to co z resztą kosztów? To się po prostu nie spinało finansowo. Efekt jest taki, że mamy skumulowany popyt, bo ludzie wstrzymują się z zakupami, a z drugiej strony mocno ograniczoną podaż – tłumaczył w rozmowie Horbacz.

Dostawy węgla do Polski. Pełna mobilizacja, jednak węgla wciąż za mało

Doszło do tego, że aktualnie państwowe spółki i prywatni importerzy starają się sprowadzić jak najwięcej surowca z zagranicy.

- Statków, które w ostatnich miesiącach docierają do Polski, jest naprawdę dużo. Widać pełną mobilizację i ogromną determinację całej branży, by uzupełnić braki węgla na rynku.[…] 

Prezes IGSPW szacuje, że mimo to, problem z węglem opałowym dla gospodarstw domowych będzie, bo według niego zabraknie do 2,5 mln ton węgla, czyli około 27 proc. całkowitego zapotrzebowania na węgiel w tej grupie odbiorców.

- To sporo, a niestety nie da się w pełni uzupełnić tej luki, która powstała po wprowadzeniu embarga na rosyjski węgiel. Chodzi o węgiel gruby, a więc orzech i kostkę, którego nie wydobywamy w polskich kopalniach w wystarczających ilościach i którego nie da się sprowadzić z odległych krajów. Szacujemy, że z każdej dostawy węgla importowanego udaje się wydzielić maksymalnie 10-15 proc. węgla nadającego się dla odbiorców indywidualnych. Kostki i orzecha do kotłów zasypowych na pewno zabraknie, nawet jak będziemy mieli nadmiar węgla z importu. W zimie zostaniemy więc z poważną luką w dostawach dla gospodarstw domowych - mówił w rozmowie Horbacz.

Sytuacja jest dramatyczna. Zabraknie węgla do ogrzewania domów

Na dramatyczną sytuację węglową, już w połowie czerwca w rozmowie TOK FM zwrócił uwagę Rafał Jedwabny. Podobnie jak Horbacz, również przewodniczący Sierpnia'80 w Polskiej Grupie Górniczej uważa, że jesienią i zimą może zabraknąć w Polsce węgla do ogrzewania domów. 

- Słyszałem o pomysłach rządzących, że płyną do nas już miliony ton węgla z zagranicy. Ale zapomnieli dodać, że przypłynie głównie węgiel dla energetyki, a nie dla odbiorców indywidualnych. Sytuacja robi się dość dramatyczna - mówił wówczas, w rozmowie z Jackiem Żakowskim, Jedwabny.

Jak tłumaczył w rozmowie, Polska musi sprowadzać węgiel, bo doprowadziła do tego polityka obecnego rządu PiS i jego poprzednika (PO-PSL). 

- Kiedyś Polska Grupa Górnicza produkowała przeszło 30 mln ton węgla. Niestety energetyka tego nie odbierała, nie realizowała kontraktów, tylko ściągano droższy węgiel rosyjski. Dlatego zmniejszyliśmy wydobycie o 7 mln ton, a teraz okazało się, że jest potężna luka na rynku - stwierdził. 

Gość radia TOK FM zwrócił w rozmowie uwagę na ceny sprowadzanego do Polski węgla. Ocenił, że surowiec, który do nas płynie, będzie kosztował - w porcie - ok. 2100 zł za tonę. - A przecież ten węgiel musi być jeszcze przetransportowany (w głąb kraju – przyp. red.), w części przesortowany. Więc mam obawy, że jego ceny mogą jeszcze bardziej wzrosnąć – tłumaczył. Jak dodał, ostatecznie za tona takiego węgla może kosztować ponad 3000 zł.

DOSTĘP PREMIUM

DOSTĘP PREMIUM