Ziobro chce mieć "własną służbę specjalną". "Wszystko podlane sosem, że to dla dobra obywateli"

- Mam wrażenie, że minister sprawiedliwości jest zaniepokojony tym, że służby specjalnie podlegają nie jemu, tylko ministrowi Kamińskiemu. Proponuje więc utworzyć własną - tak pomysł powołania Inspektoratu Wewnętrznego Służby Więziennej ocenił senator Krzysztof Kwiatkowski. W TOK FM stwierdził, że "sam pomysł stworzenia takiej służby jest chory".
Zobacz wideo

Senat podczas ostatniego przed wakacjami posiedzenia zajmie się m.in. rewolucją w służbie więziennej. Rządowy projekt zmian w Ustawie o Służbie Więziennej zakłada m.in. powołanie Inspektoratu Wewnętrznego Służby Więziennej. Większość sejmowa uchwaliła nowelizację w lipcu.

Rządzący nie wzięli pod uwagę wątpliwości, które zgłaszali w sprawie nowelizacji m.in. Rzecznik Praw Obywatelskich oraz opozycja, która domagała się wykreślenia z noweli artykułów powołujących do życia inspektorat.

Pomysł rządu krytykował w TOK FM Krzysztof Kwiatkowski, senator niezależny i przewodniczący senackiej Komisji ustawodawczej. - Gdyby przyjąć ten projekt, to za chwilę będziemy mieli kolejną służbę specjalną. Normalnie powiedziałbym: policja w policji. Ale nie mogę, więc powiem inaczej: to policja w służbie więziennej - mówił były prezes Najwyższej Izby Kontroli i były minister sprawiedliwości.

Wskazał przy tym, że inspektorat ma mieć uprawnienia do czynności operacyjno-rozpoznawczych na wzór innych służb. - Ustawa wyłącza odpowiedzialność karną dla osób, które polecają sporządzanie lub kierują sporządzaniem fałszywych dokumentów, zajmują się wydawaniem takich środków, posługują się nimi. Oczywiście wszystko podlane sosem: to dla dobra obywateli, dla dobra wymiaru sprawiedliwości - argumentował rozmówca Mikołaja Lizuta.

- Po co? - dopytywał dziennikarz TOK FM. - Mam nieodparte wrażenie, że minister sprawiedliwości, który nadzoruje służbę więzienną, jest zaniepokojony, zbulwersowany, a co najmniej zmartwiony tym, że służby specjalnie podlegają nie jemu, tylko ministrowi Mariuszowi Kamińskiemu. Proponuje więc utworzyć własną - odpowiedział.

"Nie róbmy sobie dowcipów"

Rządowy projekt zmian w ustawie o Służbie Więziennej przewiduje, że funkcjonariusze będą mieli możliwość uzyskania ochrony prawnej w procesach karnych i cywilnych, związanych z wykonywaniem przez nich czynności służbowych. Co ważne, zasadę będzie można stosować także w postępowaniach wszczętych i niezakończonych przed dniem wejścia w życie nowych przepisów. A ponadto koszty takiej ochrony prawnej - niezależnie od wyniku postępowania - nie będą podlegały zwrotowi przez funkcjonariusza.

W ocenie Krzysztofa Kwiatkowskiego w projekcie ustawy nie ma praktycznie czego poprawiać. - Sam pomysł stworzenia takiej służby jest chory. Bo co powiemy, że służba więzienna może podsłuchiwać, ale bez Pegasusa, tylko zwykłymi metodami podsłuchu? Nie róbmy sobie dowcipów. Żyjemy w praworządnym kraju - wskazał.

"Od młodzieży niech trzymają się z daleka"

"Przedłużona Senatowi ustawa zmierza do głębokiego przebudowania zasad pełnienia służby w szeregach formacji umundurowanej, jaką stanowi służba więzienna" - tak zaczyna się uzasadnienia projektu. Można w nim też przeczytać, że służba więzienna będzie się zajmować m.in. edukacją młodzieży.

- Już jestem przerażony, bo od edukowania polskiej młodzieży to jest już tylu, że oni do tej młodzieży za chwilę dopchać się nie będą mogli - skomentował senator. I dodał: "Chroń nas Boże przed wychowawcami młodzieży ze służby więziennej podległej ministrowi Ziobro. Od młodzieży niech trzymają się z daleka".

Przewodniczący senackiej Komisji Ustawodawczej jest zdania, że wychowawcy więzienni powinni edukować tych, którzy są osadzeni w zakładach karnych i aresztach. Szczególnie że w większości przypadków kiedyś je opuszczą. - A chcielibyśmy mieć poczucie, że są zresocjalizowani i nie wrócą na drogę przestępstwa. A jest z tym marnie, bo ponad połowa z nich wraca jednak do przestępstwa - argumentował Krzysztof Kwiatkowski.  

DOSTĘP PREMIUM