Szef Agencji Wywiadu podał się do dymisji. W tle sprawa śmierci handlarza respiratorami

"Szef Agencji Wywiadu Piotr Krawczyk podał się do dymisji, ze względów osobistych" - potwierdził Stanisław Żaryn, rzecznik ministra-koordynatora służb specjalnych. - To powinna być pierwsza dymisja z całego cyklu - ocenił w rozmowie z TOK FM senator Krzysztof Kwiatkowski.
Zobacz wideo

O dymisji szefa Agencji Wywiadu spekulowały media. Jak informował Onet, decyzja "miała zostać wymuszona" na Piotrze Krawczyku, "w związku z coraz większymi wątpliwościami, które pojawiają się wokół śmierci handlarza bronią i respiratorami Andrzeja I.".

Stanisław Żaryn, rzecznik ministra-koordynatora służb specjalnych poinformował na Twitterze, że "szef Agencji Wywiadu Piotr Krawczyk podał się do dymisji, ze względów osobistych".  

Szef Agencji Wywiadu całą karierę związany był z pionem wywiadu. Krawczyk szefem Agencji Wywiadu był od 2016 r., wcześniej, od 2015 r. - zastępcą.

- To powinna być pierwsza dymisja z całego cyklu - tak informację o dymisji Piotra Krawczyka skomentował w rozmowie z TOK FM senator Krzysztof Kwiatkowski. Jak podkreślił, lista osób, które nie dopilnowały sprawy Andrzeja I. jest długa. - Prokurator generalny, który nie dopilnował tego, żeby prokuratura podejmowała stosowane czynności, np. uczestnicząc w kremacji zwłok. Komendant główny policji, który do pilnował, żeby wszcząć międzynawową procedurę ścigania - wyliczał.

Zdaniem Kwiatkowskiego zdymisjonowany powinien zostać również ambasador RP w Albanii, który wiedząc o śmierci Andrzeja I. nie zawiadomił o tym polskich służb. 

Śmierć Andrzej I. - głównego bohatera afery respiratorowej

Przypomnijmy, że ciało Andrzeja I. znaleziono 20 czerwca. Miał umrzeć na zawał serca w wynajmowanym mieszkaniu w Tiranie, stolicy Albanii, gdzie mieszkał od ponad pół roku. Taką wersję przedstawiły  albańskie służby, które już po czterech dniach umorzyły śledztwo.

"Rzeczpospolita", podała z kolei, że identyfikacji ciała miał dokonać tylko zięć Andrzeja I. - już w Polsce, tuż przed kremacją. Nie zrobił tego nikt z polskich służb - policja i prokuratura informację o śmierci biznesmena dostały dopiero 13 lipca, czyli dziewięć dni po spopieleniu ciała. Teraz trwa próba ustalenia faktów i znalezienia winnych zaniedbań w sprawie śmierci handlarza broni. Tym bardziej, że nie ma pewności, czy faktycznie pochowano Andrzeja I.

Afera respiratorowa

Ministerstwo Zdrowia w kwietniu 2020 r. kupiło 1 tys. 241 respiratorów za 200 mln zł. Sprzęt miała dostarczyć firma E&K, należąca - według mediów - do handlarza bronią Andrzeja I. Spółka z umowy wywiązała się tylko częściowo - do Polski trafiło jedynie 200 respiratorów. W związku z niedotrzymaniem terminu dostaw sprzętu, który miał trafić do resortu w kwietniu i w maju 2020 r., resort odstąpił od umowy. Na firmę nałożono kary w wysokości 10 proc. wartości niezrealizowanego zamówienia, a za opóźnienie w dostawie w wysokości 0,2 proc. wartości dostawy za każdy dzień zwłoki. Prokuratura wydała za Andrzejem I. list gończy.

DOSTĘP PREMIUM