"Wstrząsy tektoniczne" po dymisji szefa Agencji Wywiadu. W tle "największa afera służb specjalnych III RP"

Do dymisji Piotra Krawczyka ze stanowiska szefa Agencji Wywiadu już dawno powinno dojść - ocenił w TOK FM płk Grzegorz Małecki. Jego zdaniem to on ponosi współodpowiedzialność za "największą aferę służb specjalnych w III RP".
Zobacz wideo

W czwartek szef Agencji Wywiadu Piotr Krawczyk podał się do dymisji. Zdaniem rzecznika ministra koordynatora służb specjalnych Stanisława Żaryna powodem tej decyzji miały być względy osobiste. Jednak według nieoficjalnych doniesień chodzi o sprawę handlarza bronią - Andrzeja I. - który sprzedawał resortowi zdrowia respiratory za 200 mln zł. Jak informowała "Gazeta Wyborcza", to właśnie Piotr Krawczyk miał wskazać Andrzeja I. jako właściwą osobę do przeprowadzenia operacji zakupu respiratorów dla Polski.

- Przyczyn tego niespodziewanego odwołania Piotra Krawczyka nie znamy. Główną hipotezą jest afera respiratorowa, choć w moim przekonaniu musi się za tym kryć coś poważniejszego. Bo o tej aferze mówimy już od dawna, a ona nie wywoływała tej dymisji. Musiały zajść jakieś nowe okoliczności, które skłoniły Mariusza Kamińskiego (ministra koordynatora służb specjalnych – przyp. red.) do tego, żeby nakłonić Piotra Krawczyka do dymisji - ocenił w TOK FM Grzegorz Małecki z Fundacji im. Kazimierza Pułaskiego, były szef Agencji Wywiadu i współautor książki "W cieniu. Kulisy wywiadu III RP".

W czerwcu ciało Andrzeja I. znaleziono w Albanii. Po przewiezieniu go do Polski, służby i policja nie zidentyfikowały mężczyzny - a to może sugerować szereg niedopatrzeń ze strony agencji wywiadowczych. Tym bardziej, że nie ma pewności, czy faktycznie pochowano Andrzeja I. Płk Małecki nie chciał spekulować, czy to te zaniedbania mogły doprowadzić do dymisji Piotra Krawczyka. Jak jednak wskazał, Agencja Wywiadu miała pełną wiedzę o działalności Andrzeja I. i tym, że znalazł się on na tzw. czarnej liście ONZ, a mimo to "naraziła na szwank interes państwa".

- Wiemy tyle, że Agencja Wywiadu była inicjatorem przedsięwzięcia (zakupu respiratorów od Andrzeja I. - przyp. red.), które okazało się zupełnie nieudane i które naraziło Skarb Państwa na duże straty, a państwo na kompromitację. AW doprowadziła państwo i rząd do skrajnie niekorzystnej sytuacji. Oceniam to jako największą aferę służb specjalnych w III RP (...) W dodatku to właśnie przy udziale Andrzeja I. organizowała przedsięwzięcie o tak istotnym znaczeniu dla państwa. To najbardziej obciąża kierującego tą agencją. Nie dość, że nie zapobiegła kompromitacji państwa, to jeszcze wpakowała w nią państwo - tłumaczył były szef tej instytucji.

Zdaniem eksperta, do dymisji Piotra Krawczyka powinno dojść już dawno. - AW jest w bardzo złym stanie i to powinno być już dawno posprzątane. A teraz w środku wojny, kryzysu energetycznego i wielu innych kryzysów dot. bezpieczeństwa agencja znajdzie się w środku burzy. Bo jest oczywiste, że każda zmiana jej kierownictwa wywołuje natychmiastowo wstrząsy tektoniczne. To bardzo źle wróży dla przyszłości agencji i dla zdolności państwa do rozpoznawania zagrożeń zewnętrznych - podsumował gość TOK FM.

Afera respiratorowa

Ministerstwo Zdrowia w kwietniu 2020 r. kupiło 1 tys. 241 respiratorów za 200 mln zł. Sprzęt miała dostarczyć firma E&K, należąca - według mediów - do handlarza bronią Andrzeja I. Spółka z umowy wywiązała się tylko częściowo - do Polski trafiło jedynie 200 respiratorów. W związku z niedotrzymaniem terminu dostaw sprzętu, który miał trafić do resortu w kwietniu i w maju 2020 r., resort odstąpił od umowy. Na firmę nałożono kary w wysokości 10 proc. wartości niezrealizowanego zamówienia, a za opóźnienie w dostawie w wysokości 0,2 proc. wartości dostawy za każdy dzień zwłoki. Prokuratura wydała za Andrzejem I. list gończy.

DOSTĘP PREMIUM