"Kazanie Obajtka to totalna kompromitacja Kościoła". Prof. Bartoś o "sprzedajności księży"

Kościół jest państwem w państwie, które robi, co chce - mówił w TOK FM prof. Tadeusz Bartoś. Jego zdaniem wynika to z "grzechu pierworodnego", jaki popełnili twórcy konkordatu i konstytucji. Jak dodał, to m.in. dlatego prezes Daniel Obajtek może wygłaszać w kościele "kazanie" z okazji fuzji Orlenu z Lotosem.
Zobacz wideo

Na początku sierpnia Państwowa Komisja ds. Pedofilii ogłosiła drugi raport, z którego wynika, że większość spośród sprawców niespokrewnionych z ofiarą to osoby duchowne. Przy okazji przewodniczący komisji stwierdził, że Kościół wciąż nie chce otworzyć swoich archiwów. - I dotyczy to nie tylko Episkopatu Polski, ale też wykładni Stolicy Apostolskiej w zakresie przekazywania akt. Dokumenty nie będą przekazywane nie tylko państwowej komisji, ale także niezależnym, polskim sądom - mówił w TOK FM prof. Błażej Kmieciak.

- To dzieło papieża Franciszka, który jest przedstawiany jako heros walki z pedofilią w Kościele. To on jest odpowiedzialny za zarządzenie mówiące o tym, że nie należy wydawać dokumentów dot. pedofilii władzom państwowym. One mają iść do Watykanu i ich nie ma dla sądów, np. w Polsce – komentował również na antenie TOK FM były dominikanin prof. Tadeusz Bartoś.

Ponadto - jego zdaniem - taka sytuacja może mieć miejsce, dlatego że Kościół katolicki w Polsce jest uprzywilejowany, a to konsekwencja "grzechu pierworodnego", jaki popełnili twórcy konkordatu i konstytucji w latach 90. Przypomnijmy, w Polsce od 1997 roku obowiązuje konstytucja, z której wynika, że w naszym kraju panuje zasada rozdzielności Kościoła od państwa. W świecie demokratycznym to powszechna reguła. Jednak – w ocenie prof. Bartosia - w Polsce jest ona łamana. W urzędach państwowych wiszą bowiem symbole religijne, służby mundurowe mają kapelanów, a wiele dziedzin życia Kościoła jest finansowanych z budżetu państwa.

- Już w pierwszym artykule konkordatu mamy takie sformułowanie, że państwo i Kościół są niezależne i autonomiczne, każdy w swojej dziedzinie. Faktycznie ten przepis oznacza, że mamy dwie równorzędne instytucje. A przecież państwo powinno być nadrzędne wobec Kościoła. Wszyscy powinni podlegać prawu państwa, nie może być wobec niego równoległej instytucji. Tymczasem Kościół jest państwem w państwie, które robi, co chce – mówił w rozmowie z Mikołajem Lizutem teolog z Akademii Humanistycznej im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.

"Kazanie prezesa Objatka"

W dodatku - jak dodał - państwo polskie całkowicie scedowało na Kościół katolicki kwestię wartości. - Ono nie jest ich źródłem, tylko Kościół. To on jest źródłem wychowania moralnego. Problem w tym, że w takiej sytuacji państwo polskie jest tylko wydmuszką. Widać to w kwestii zakazu aborcji i chęci zamachnięcia się na antykoncepcję. Przepisy religijne wprowadza się do systemu prawa państwowego. Tak jest w kulturze islamu – mówił.

Prowadzący audycję Mikołaj Lizut zwrócił uwagę, że przenikanie się Kościoła z państwem przybiera momentami "formę kabaretową". Na dowód przypomniał niedawną mszę w Gdańsku z okazji fuzji Orlenu z Lotosem, na której prezes polskiego giganta naftowego Daniel Obajtek wygłosił "kazanie". - To totalna kompromitacja Kościoła. Tu widzę rodzaj sprzedajności księży, bo zamówić można każdą mszę. Tutaj musiała być danina Orlenu za odprawienie tej mszy i musiała być znacząca. Księża się po prostu łatwo sprzedają za każdą intencję. Bo jeśli dostają za nią pieniądze, to czemu nie – podsumował ironicznie gość TOK FM.

DOSTĘP PREMIUM