Wypadek polskiego autokaru w Chorwacji. Pierwsi ranni wrócili do Warszawy

Cztery osoby poszkodowane w wypadku polskiego autokaru w Chorwacji, które wraz z delegacją rządową wróciły w nocy do Warszawy, są już w polskich szpitalach - poinformował rzecznik MSZ Łukasz Jasina. Podziękował chorwackim instytucjom medycznym za zajęcie się ofiarami wypadku.

Około północy z soboty na niedzielę na wojskowym lotnisku na Okęciu w Warszawie wylądował samolot z rządową delegacją powracającą z Chorwacji. Na jej czele był minister zdrowia Adam Niedzielski. Uczestniczył w niej też wiceszefa MSZ Marcin Przydacz.

"Misja z poszkodowanymi w wypadku w Chorwacji wylądowała w Warszawie. Pacjenci cały czas pozostają pod opieką lekarzy i psychologów" - przekazał na Twitterze wiceminister Przydacz. Na zdjęciu załączonym do wpisu przedstawiciela MSZ widać stojące na płycie lotnika karetki oczekujące na poszkodowanych.

Z kolei rzecznik MSZ Łukasz Jasina powiedział w TVN24, że poszkodowani zostali przetransportowani do różnych szpitali, ale nie chciał powiedzieć, do których. - Teraz wszyscy znajdują się pod opieką polskich lekarzy i miejmy nadzieję, że ta opieka będzie jak najlepsza i jak najlepiej to się skończy - stwierdził.

Pytany o stan pozostałych w szpitalach chorwackich 28 osób, przyznał, że ranni w wypadku są w różnym stanie. - To bardzo różne rany odniesione w tym wypadku. Część, ci, którzy są na oddziale traumatologii w Zagrzebiu, są w stanie najgorszym. Wielu z nich walczy o to, aby ich stan się poprawił - poinformował.

Przyznał, że są i tacy poszkodowani, którzy są wciąż w stanie zagrażającym życiu, ale nie chciał ujawnić szczegółów. Dodał, że część z poszkodowanych jest w szoku i "są poszkodowani w taki sposób, który uniemożliwia im opuszczenie szpitala w ciągu kilku najbliższych dni".

Potwierdził, że do Chorwacji zamierzają się udać rodziny poszkodowanych i część z nich oczekuje wsparcia rządu w dotarciu tam, natomiast "część udaje się do Chorwacji we własnym zakresie, także dzięki pomocy organizatora pielgrzymki do Medjugorje".

Wypadek polskiego autobusu w Chorwacji

W sobotę nad ranem na autostradzie A4 na północ od stolicy Chorwacji Zagrzebia doszło do wypadku polskiego autokaru. Jadący w kierunku Zagrzebia autobus zjechał z drogi i wpadł do rowu przy autostradzie - przekazała policja. W wypadku zginęło 12 osób, a 32 zostały ranne - 19 z nich jest w ciężkim stanie. 

Chorwackie media informowały, że do wypadku mogło dojść z powodu zasłabnięcia lub zaśnięcia kierowcy. - Możliwe, że kierowca zasnął, że miał problemy zdrowotne, ale najlepiej jest zostawić te teorie i zaczekać na wyniki śledztwa, by z pewnością wiedzieć, jak doszło do tego wypadku - powiedział komendant chorwackiej drogówki Josip Mataija.

Dodał, że kierowca autobusu zginął w wypadku. - Chciałbym złożyć kondolencje rodzinom ofiar śmiertelnych wypadku, wśród których znalazł się także kierowca polskiego autokaru - powiedział w sobotę w telewizji HRT.

Według polskiego Ministerstwa Infrastruktury autokar był w dobrym stanie technicznym i miał wszystkie potrzebne przeglądy.

Z kolei chorwacki dziennik "Jutarnji list" opublikował nagranie z monitoringu, na którym widać przejazd polskiego autokaru na kilka minut przed tragicznym wypadkiem.

 

Członkowie rodzin ofiar wypadku autokaru w Chorwacji mogą uzyskać informacje, dzwoniąc na specjalną infolinię: + 385 148 99 414.

DOSTĘP PREMIUM