"Letnia depresja". Dlaczego Polacy masowo popadli w smutek i beznadzieję? Ekspert wskazał trzy "plagi"

- Prowadzimy badania od paru lat i widzimy, że emocje Polaków się zmieniają. Natomiast to, co teraz było dla nas zaskakujące, to fakt, że Polacy nie potrafili wskazać pozytywnych rzeczy, które dzieją się w ich życiu. Absolutnie dominowały: przygnębienie, frustracja i coś, co nazwaliśmy "letnią depresją". Do tej pory się cieszyliśmy, a teraz nie ma po tym nawet śladu. Nic! - mówił w TOK FM Marcin Duma, prezes IBRiS.
Zobacz wideo

Nowe badania Instytutu Badań Rynkowych i Społecznych pokazują, że Polacy popadli w smutek i beznadzieję. Tylko niecałe 10 proc. z nas jest zadowolonych z tego, co dzieje się w naszym życiu. O tym, dlaczego tak bardzo zmieniły się nastroje społeczne Polaków, mówił w TOK FM Marcin Duma, prezes IBRiS.

- Prowadzimy te badania od paru lat i widzimy, że emocje Polaków się zmieniają. Natomiast to, co teraz było dla nas zaskakujące, to fakt, że Polacy nie potrafili wskazać pozytywnych rzeczy, które dzieją się w ich życiu. Absolutnie dominowały: przygnębienie, frustracja i coś, co nazwaliśmy "letnią depresją". A dotychczas wakacje były dla Polaków czasem, gdy wybuchała radość i kiedy zapominaliśmy o troskach, związanych np. z covidem i ograniczeniami pandemicznymi. Do tej pory się cieszyliśmy, a teraz nie ma po tym nawet śladu. Nic! - podkreślił w rozmowie z Pawłem Sulikiem.

Jak dodał, te najnowsze nastroje Polaków "znacząco wykraczają poza nasze rytualne narzekanie". - Bo dotąd, nawet jeśli Polak narzekał, był w stanie opowiedzieć coś pozytywnego, np. o córce wychodzącej za mąż czy planach wakacyjnych. Zawsze okruch pozytywnych emocji udawało się znaleźć, a tym razem nie - stwierdził.

Co właściwie stoi za tak znaczącą zmianą w naszym postrzeganiu rzeczywistości? - Przygnębiła nas sekwencja wydarzeń, która zaczęła się od pandemii. Zabrała nam nasz styl życia i poczucie bezpieczeństwa, a także ograbiła nas trochę z wolności. Nie zdążyła się jeszcze dobrze skończyć, a my nie zdążyliśmy skonsumować zwycięstwa nad nią, a już okazało się, że mamy do czynienia z kolejnym wydarzeniem negatywnym, czyli z wojną w Ukrainie. Obie te rzeczy są postrzegane przez Polaków jako plagi - ocenił.

Na to wszystko - jak zwrócił uwagę ekspert - nakłada się jeszcze trzecia "plaga", czyli wzrost cen, bo Polacy uświadamiają sobie, że w portfelach zostaje im coraz mniej. - Od paru lat nasz poziom życia wzrasta, a dzisiaj mamy obawę, że ten wzrost nie tylko się zatrzyma, ale że stracimy swój dotychczasowy styl życia. Dla jednych to są np. wakacje, na które dopiero niedawno zaczęli wyjeżdżać, a dla drugich wakacje, które zaczęli spędzać lepiej, dłużej, dalej - tłumaczył.

"Wyborca PiS jest tak samo przygnębiony i przestraszony, jak wyborca opozycji"

Marcin Duma wskazał również, że z badań prowadzonych przez IBRiS wynika, że zmiany w nastrojach społecznych dotyczą zarówno wyborców obozu rządzącego, jak i partii opozycyjnych. - Wyborca PiS jest tak samo przygnębiony i przestraszony, jak wyborca opozycji. Oczywiście temu pierwszemu jest łatwiej rozgrzeszyć rząd z niektórych działań, ale stan jego emocji jest taki sam, jaki ma sąsiad o odmiennych poglądach politycznych - mówił rozmówca Pawła Sulika.

Jak dodał, opozycji łatwiej teraz będzie wykorzystywać te emocje społeczne, by mobilizować swoich wyborców i zniechęcać do głosowania zwolenników PiS. - Oni nadal nie będą w stanie zagłosować na drugą stronę, ale dla opozycji jest szansa na to, żeby ich na tyle zniechęcić, aby w dniu wyborów może jednak pozostali w domu. Ale też budowanie czarnych wizji, gdy Polacy mają takie nastroje, może się odbić czkawką. Więc to też może rykoszetem trafić w opozycję - zastrzegł.

Zdaniem gościa TOK FM, PiS jest w trudnej sytuacji, bo jego wyborcy oczekują, że ta partia załatwi ich problemy. - Rząd musi teraz uporać się z lękiem Polaków przed zbiednieniem. To jest jego podstawowe zadanie - podsumował gość TOK FM.

DOSTĘP PREMIUM