"Leków na znaczną skalę może zabraknąć już wkrótce. I w aptekach, i w szpitalach." Niepokój w branży rośnie

- Już teraz są kłopoty z dostępnością kilkudziesięciu produktów jak choćby niektórych leków używanych w leczeniu cukrzycy bądź medykamentów przeciwzakrzepowych - mówi w rozmowie z WP Andrzej Stachnik, prezes zarządu Związku Pracodawców Hurtowni Farmaceutycznych. Specjalista wyraża obawy, że może dojść do załamania rynku.

Prezes zarządu Związku Pracodawców Hurtowni Farmaceutycznych  Andrzej Stachnik jest przekonany, że dojdzie do załamania na rynku leków refundowanych. Zapewnia jednak, że hurtownie będą dostarczały leki tak długo, jak długo będą w stanie.

 Brak leków refundowanych 2022. Specjaliści zauważają spory problem

Farmaceuci alarmują, że zaczyna brakować leków. Ministerstwo Zdrowia uspokaja i zapewnia, że medykamenty będą. Jednak specjalista z branży farmaceutycznej nie ma wątpliwości.

 - Leków na znaczną skalę może zabraknąć już wkrótce. I w aptekach, i w szpitalach - dodaje w rozmowie z Wirtualną Polską.

Na pytanie, czy aktualny status quo wynika z problemów z produkcją substancji czynnych w Chinach, czy Indiach, odpowiedział, że również, jednak masowe problemy związane są bardziej z sytuacją finansową firm farmaceutycznych w Polsce.

- 10 podmiotów zaopatrujących szpitale i apteki odpowiada za 90 proc. rynku. I mówię z pełną odpowiedzialnością, że wszystkie te podmioty generują straty, na dystrybucji najważniejszych leków – leków refundowanych – mówi Stachnik.

I dodaje:

- Od lat prawie 50 proc. leków refundowanych dystrybuujemy za mniej niż 1 złoty od opakowania. Tymczasem ceny tego, co do dystrybucji niezbędne - energii, paliw i wynagrodzeń kierowców - skokowo się zwiększyły. Marża hurtowni farmaceutycznych na lekach refundowanych wynika z ustawy i nie może przekroczyć 5 proc. Dla porównania: kilkanaście lat temu - gdy przecież koszty prowadzenia biznesu były o wiele niższe - maksymalna marża wynosiła 14 proc.

Brakuje wielu leków. Problemy z dystrybucją

Dalej w rozmowie specjalista tłumaczy, że redukcja marży, może być korzystna dla pacjenta tylko wtedy, gdy leki są dostępne i odpowiednio transportowane.

- Dystrybucja leków wymaga specjalnych warunków transportu, odpowiedniego przechowywania, całodobowego monitoringu temperatury, obsługi przewozu przez wykwalifikowany personel. To generuje koszty. I mówię dziś z pełnym przekonaniem: jeśli za galopującymi kosztami nie pójdą zmiany umożliwiające zwiększenie przychodów, to leki będą do aptek przyjeżdżały rzadziej. Hurtownie farmaceutyczne albo poupadają, albo zmienią profil swojej działalności i nie będą już dostarczać do aptek oraz szpitali leków refundowanych - czytamy w rozmowie.

Tych leków  brakuje najbardziej. Pacjenci jeżdżą z miasta do miasta 

Już w połowie lipca pojawiły się informacje, że w polskich aptekach brakuje leków, a problem może dotyczyć nawet 50 medykamentów. Niepokój jest tym większy, że ministerialne listy leków zagrożonych dostępnością są coraz dłuższe.

 - To jest cały szereg różnych preparatów na różne schorzenia. I to od leków psychiatrycznych po mleka dla dzieci czy leki na cukrzycę. Z każdej grupy zawsze jakiegoś leku brakuje — tłumaczył w lipcu reporterowi TVN24 Łukasz Konka, farmaceuta z jednej z łódzkich aptek. - Zawsze proponujemy pacjentowi jakiś odpowiednik (...) Ale kiedy z danej grupy jakiegoś leku brakuje, to za chwilę i tych odpowiedników zaczyna brakować - dodaje.

Dochodzi do tego, że pacjenci poszukując leków na własną ręką, jeżdżą po aptekach w całej Polsce. - Mamy takie sytuacje, że do Łodzi przyjeżdżają ludzie z Bydgoszczy, Torunia czy Warszawy, bo znaleźli tutaj aptekę, gdzie jest lek, którego poszukują, a ci z Łodzi wybierają się do innych miast, nawet oddalonych o 100 km" – relacjonował w TVN24 Piotr Borowski.

DOSTĘP PREMIUM