Wigilia Polaków bez cenzury. Neo-Nówka wywołała burzę. Co mówią politycy?

Skecz Neo-Nówki "Wigilia 2022" rozgrzewa Polaków do czerwoności. Od 31 lipca obejrzano go w serwisie YouTube prawie 8 milionów razy. Nie umknął uwadze nie tylko internautów, ale również licznych polityków, którzy nie omieszkali dołączyć się, do gorącej dyskusji. Jedni komentują na Twitterze, inni, wypowiadając się w mediach tradycyjnych.

- Czasy się zmieniły. Niektórzy mówią, że mamy tak dużą konkurencję ze strony polityków, że są już sami tak śmieszni i żenujący, że ciężko to potem sparafrazować i pokazać na scenie, żeby być śmieszniejszym od nich - mówił niedawno w TOK FM Roman Żurek z kabaretu Neo-Nówka. Występ szybko wywołał burzę w sieci. Skecz komentują nie tylko internauci, ale również politycy.

Neo-Nówka wywołała burzę. Komentarze polityków

- Władza, która walczy z kabaretem, jest nie tylko śmieszna, ale i skończona... - stwierdził na Twitterze poseł KO Marcin Kierwiński, komentując występ kabaretu Neo-Nówka.

- Dzisiaj w kabarecie wystarczy na serio powiedzieć, jak jest - napisał inny poseł Koalicji Obywatelskiej, Maciej Lasek.

- Trochę nie wierzyłem, że opozycja robi inbę o kabaret, który jedyne czym zasłynął, to bezbectwo tak wielkie, że zbanowali pół Twittera. Ale już rozumiem to zaangażowanie, przecież ten 'skecz' to dosłowny zapis wystąpienia każdego polityka PO w mediach - napisał Fogiel, rzecznik prasowy PiS.

– Muszę przyznać, że jest to dosyć ordynarne miejscami, nie wytrzymałem do końca. Były wesołe momenty. Na początku trochę się wyżej mojego progu wrażliwości znalazło, dlatego nie dosłucham do końca, ale to wszystko dykteryjki – powiedział  w programie "Onet Rano" o występie Neo-Nówki Piotr Woźniak, były minister gospodarki w rządzie Jarosława Kaczyńskiego.

Wigilia Polaków bez cenzury. Neo-Nówka na ustach całej Polski

Kabaret Neo-Nówka pod koniec lipca, podczas Festiwalu Kabaretu w Koszalinie pokazał skecz, który mówi m.in. o "wywaleniu 70 mln na wybory kopertowe" czy "tępej propagandzie w TVP". Występ w Koszalinie zdominował spotkanie w ramach ASP (Akademii Sztuk Przepięknych). Kabareciarze od kilku dni są na ustach całej Polski, ale nie uważają, że zrobili coś wyjątkowego.

 Kilka dni temu Roman Żurek z kabaretu Neo-Nówka przyznał w TOK FM, że liczyli się z takim odbiorem i spodziewali, że nie wszystkim, zwłaszcza politykom, skecz przypadnie do gustu. 

- Naturalne, że są oburzeni, bo nie zrozumieli, o co w tym wszystkim chodzi - mówił w "Pierwszym Śniadaniu w TOK-u". - Łatwo obrzucić błotem i powiedzieć, że jest bezbekiem, ale nie o to w tym wszystkich chodzi. Jesteśmy kabaretem - dodał od razu.

 Zapewnił przy tym, że nie chodziło o atak na partię rządzącą. A o "pokazanie tego, co Polacy myślą". 

- A czego nie chcą powiedzieć wprost, głośno. Jesteśmy obserwatorami życia społecznego. Takie są sytuacje - codziennie - w polskich rodzinach. Tak się dzieje - zapewnił rozmówca Piotra Maślaka. I od razu zastrzegł, że zawsze będą sytuacje, że można ich potraktować jako zwolenników opozycji, przeciwników partii rządzącej. Tymczasem oni są tylko "przedłużeniem głosu społecznego".

Neo-Nówka krytykuje rządy PIS. „Powiedzieliśmy tylko to, co wiele osób myśli"

- My powiedzieliśmy tylko to, co wiele osób myśli. A i sam skecz pokazuje jedną i drugą stronę. Bardziej chodzi o pewien ekumenizm, przerwanie wojny polsko-polskiej, która zatruwa nas wszystkich – dopowiedział.

Roman Żurek przypomniał również, że jako kabaret od 20 lat przyglądają się różnym politykom. Wskazał m.in na Aleksandra Kwaśniewskiego, który pijany wygłaszał orędzie czy też np. Bronisława Komorowskiego, gdzie "byłego prezydenta też nie pokazano w najlepszym świetle".

- Mieliśmy też skecz "Teleekspres", który dotykał wszystkich polityków. A potem każda ze stron wykorzystywała go na swój sposób. Robiąc przeróbki a to z Donaldem, a to z Jarosławem. Poruszamy te tematy od dawna – podkreślił.

DOSTĘP PREMIUM