"Musi to iść dalej, by ministerstwo zauważyło problem". Egzaminatorzy WORD zaostrzają protest

Z powodu protestu kolejne WORD-y odwołują zaplanowane wcześniej egzaminy. - Wiceminister nagrabił sobie mocno, przelała się czara goryczy i egzaminatorzy są teraz nieprzychylnie nastawieni. Żądają spotkania bezpośrednio z ministrem Adamczykiem. Dają czas do 31 sierpnia - mówił w TOK FM Sebastian Jasłowski, egzaminator WORD w Bydgoszczy.
Zobacz wideo

Do 10 sierpnia w kilkudziesięciu WORD-ach w całej Polsce - także w ich oddziałach terenowych - nie są przeprowadzane egzaminy. Wczoraj protesty objęły co najmniej 15 ośrodków w całym kraju. Między innymi w Szczecinie, Katowicach, Bydgoszczy, Krośnie i Łodzi. We wtorek dołączyły kolejne miasta i tak np. np. 9 sierpnia w oddziale płockiego WORD w Sochaczewie odwołano wszystkie egzaminy.

Jak mówił w TOK FM Sebastian Jasłowski - egzaminator WORD w Bydgoszczy, to konsekwencja braku wypracowania rozwiązań z resortem infrastruktury.

- Spotkania egzaminatorzy-przedstawiciele ministerstwa odbyły się dwa. Minister nie raczył się jednak na nie udać - mówił w TOK 360 u Wojciecha Muzala. Zastrzegł przy tym, że początkowo przebiegały one w spokojnej atmosferze. Choć, jak dodał, przy pierwszym spotkaniu było blisko zerwania rozmów - "ze względu na sztywne stanowisko resortu".

- Po drugim spotkaniu wiceminister nagrabił sobie mocno, przelała się czara goryczy i egzaminatorzy są teraz nieprzychylnie nastawieni. Żądają spotkania bezpośrednio z ministrem Adamczykiem. Dają czas do 31 sierpnia - dodał Sebastian Jasłowski. 

Egzaminator, nie tabela 

Wojciech Dusza z Komitetu Egzaminatorów RP wskazał na konferencji w Krakowie, że środowisko domaga się głównie zmiany systemu egzaminowania. Ten jest - jak wskazują jego przedstawiciele - "archaiczny i przyczynia się do automatyzmu i krzywdzenia osób egzaminowanych".

- Chodzi o to, by decydował egzaminator, nie tabela egzaminacyjna stworzona kilkanaście lat temu -  dopowiedział Sebastian Jasłowski. Wskazał, że chodzi np. o sytuację, w której dobry kierowca popełni jeden-drugi błąd, który nie ma znaczenia dla bezpieczeństwa w ruchu drogowym, a jednak egzaminu na prawo jazdy nie zdaje. - Zależy nam na tym, by była większa dowolność ze strony egzaminatora -  jest człowiekiem, a nie maszyną - i chciałby egzaminy prowadzić miło, kulturalne i neutralnie. Niezależnie od sztywnych wytycznych, które powodują, że egzamin po kilku minutach jest niezaliczony. Mimo, że kierowca dobrze sobie radził - dopowiedział.

Egzaminatorzy domagają się też podwyżki minimalnego wynagrodzenia do ok. półtorej średniej krajowej - taka kwota byłaby waloryzacją kwot ustanowionych w 2007 r. Obecnie poczatkujący egzaminator zarabia nieraz poniżej 3 tys. zł netto, a po kilku latach pracy może liczyć na wynagrodzenie 4-5 tys. zł netto.

Do tego dochodzi też problem finansowania WORD-ów; głównie z egzaminów. - Jak cena za egzaminy jest sztywna od kilkunastu lat, to kwestią czasu jest i to, że WORD-y będą przynosić straty. Przy czym nie wynika to z zarobków. Tylko z inflacji, podwyżek cen za prąd, gaz, eksploatacji - podkreślił rozmówca TOK FM.

"Mydlenie oczu"

Minister infrastruktury Andrzej Adamczyk powiedział PAP, że prowadzenie rozmów w sprawie WORD-ów powierzył wiceministrowi Rafałowi Weberowi. - Ministerstwo Infrastruktury podtrzymuje wolę dialogu ze środowiskiem egzaminatorów - zapewnił też szef resortu infrastruktury. Według ministra zarówno resort, jak i odpowiedzialni za przeprowadzanie egzaminów, zgadzają się, że należy rozmawiać o zmianach w systemie egzaminowania.

Zdaniem rozmówcy TOK FM środowisko przestało jednak wierzyć, że wypracowanie rozwiązania jest możliwe.

- Mydlenie oczu, mówienie jednego, a robienie czegoś innego za plecami, stąd radykalizacja nastrojów u egzaminatorów. Dziś, jutro część WORD-ów - bo nie wszystkie  - też nie będzie przeprowadzała egzaminów - skomentował Sebastian Jasłowski. I podsumował: "Musi to iść dalej, by ministerstwo zauważyło problem".

DOSTĘP PREMIUM