Tony śniętych ryb w Odrze. Czemu nie ma alarmistycznych konferencji rządu? Ekspert o oportunizmie władzy

Wędkarze wyłowili z Odry co najmniej kilka ton śniętych ryb. Alarmują o ogromnym zanieczyszczeniu rzeki. Tymczasem, jak mówił w TOK FM Marek Józefiak z Greenpeace Polska, rząd bezczynnie się temu przygląda. - Gdy coś złego się dzieje w mieście rządzonym przez opozycję, to po godzinie mamy konferencję prasową i wszystkich świętych na miejscu - stwierdził.
Zobacz wideo

Na Odrze pojawiło się mnóstwo śniętych ryb. Skalę widać na publikowanych codziennie zdjęciach. Martwe ryby zaobserwowano do tej pory w województwach dolnośląskim i lubuskim. Ich usuwaniem zajmują się m.in. wędkarze, którzy alarmują, że mamy do czynienia z katastrofą ekologiczną.

W czwartek Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska we Wrocławiu podał, że w żadnej z próbek pobranych z Odry w województwie dolnośląskim po 1 sierpnia nie stwierdzono obecności mezytylenu. Wcześniej w związku z badaniem przyczyn masowego śnięcia ryb w Odrze w okolicach Wrocławia wykryto w próbkach ten związek.

Politycy opozycji i aktywiści alarmują, że rząd biernie przygląda się skażeniu jednej z największych rzek w Polsce. - Najbardziej zaskakujące jest to, że czas mija. Pierwsze sygnały o tym, że z Odrą dzieje się coś niepokojącego, zaczęły się pojawiać pod koniec lipca. Mamy już niemalże połowę sierpnia i nadal nie wiemy, co się z Odrą stało - mówił w Pierwszym Śniadaniu w TOK-u Marek Józefiak z Greenpeace Polska.

A obecnie zanieczyszczonych są setki kilometrów rzeki. - Pierwsze śnięte ryby zaczęły się pojawiać koło Oławy. To jest jeszcze przed Wrocławiem, w województwie opolskim. A teraz już mówimy o tym, że to samo dzieje się setki kilometrów dalej - podkreślił rozmówca Piotra Maślaka.

Józefiak ocenił, że rządowi nie zależy na ochronie środowiska. Interesuje się tym tematem - jak podkreślił - tylko wtedy, gdy przynosi to doraźne korzyści polityczne i pozwala uderzyć w opozycję. - To, co mnie uderza to oportunizm władzy. Gdy coś złego się dzieje w mieście rządzonym przez opozycję, to po godzinie mamy konferencję prasową i wszystkich świętych na miejscu. A tutaj tygodniami sytuacja się utrzymuje i nadal nie wiadomo, co się wydarzyło - powiedział. 

Przypomnijmy, że po awarii oczyszczalni ścieków "Czajka" w Warszawie w 2019 r., w wyniku której doszło do zrzucenia zanieczyszczeń do Wisły, rząd interweniował natychmiast. Już następnego dnia premier Mateusz Morawiecki powołał sztab kryzysowy w Kancelarii Premiera. Zwołano także posiedzenie wojewódzkiego zespołu zarządzania kryzysowego w Płocku z udziałem ministra zdrowia, wojewody, oraz służb podległych, zajmujących się stanem wody i ewentualnymi zagrożeniami. Obyły się także liczne konferencje prasowe m.in. z udziałem ówczesnego ministra zdrowia Łukasza Szumowskiego. Politycy PiS i rządowe media brutalnie uderzały przy tym w prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego, któremu zarzucano niedopełnienie obowiązków. PiS uruchomił nawet "licznik ścieków" wpadających do Wisły. Sprawę skierowano też do prokuratury.

Największa katastrofa ekologiczna od lat. "Czajka to przy tym nic"

Zdjęcia i nagrania zanieczyszczonej Odry wywołały burzę w mediach społecznościowych. Bezczynność zarzucają rządowi także politycy opozycji i inni aktywiści. 

"Już tydzień temu domagałam się działań ws. katastrofy ekologicznej na Odrze od organów ochrony przyrody, Państwowego Gospodarstwa Wodnego i rządu. Do dziś nie dostałam żadnej odpowiedzi na moje pisma. Rząd Zjednoczonej Prawicy od blisko 2 tygodni biernie patrzy jak Odra umiera i nic z tym nie robi" - napisała na Twitterze posłanka Zielonych Małgorzata Tracz.

"Dlaczego @WodyPolskie przez TYDZIEŃ milczały o największej katastrofie ekologicznej od lat?? W #Odra umierają nie tylko ryby ale też bobry! #Czajka to przy tym nic. Zaraz padną czaple, bieliki…Konieczna jest dymisja prezesa i śledztwo ws. haniebnych zaniedbań @MorawieckiM" - podkreślił aktywista Miasto jest Nasze Jan Mencwel.

DOSTĘP PREMIUM